Jeszcze za życia ich ojca mieli swoje gabinety po przeciwległych stronach pierwszego piętra kamienicy przy ulicy Kruczej w Warszawie. Do dzisiaj mieści się tam siedziba Kulczyk Holding. Jednak po śmierci dr. Jana Kulczyka w 2015 r. musieli szybko zacząć mówić jednym głosem. Taka była zresztą wola ich ojca, który w testamencie zaszył zapis, że córka i syn mają decydować o losach jego majątku wspólnie. Pierwszy test na jednomyślność przyszedł dla nich szybko. Kilka miesięcy po pogrzebie największy browar świata, InBev, ogłosił, że przejmuje swojego konkurenta, spółkę SABMiller, w której Kulczykowie mieli 3 proc. akcji. Niby niewiele, ale to tutaj zaparkowana była większa część rodzinnego majątku – pozostałość po przejętych w 1993 r. przez Kulczyka Browarach Wielkopolskich, warta wtedy 10 mld zł. Sebastian z Dominiką stanęli przed wyzwaniem: dołączyć jako jeszcze mniejszy akcjonariusz do nowego globalnego koncernu czy jednak wyjść z tej inwestycji z gotówką w ręku? Wybrali to drugie. Dzięki temu rodzeństwo zyskało środki, by całkowicie przebudować ojcowskie imperium.


Po pierwszym teście proces spadkowy ciągnął się dość długo. Wszystko było skomplikowane. Skonstruowane tak, że ani brat, ani siostra nie mogli sami zdecydować, co zrobić z poszczególnymi biznesami ojca. Każda firma, każda nieruchomość, każda złotówka na koncie była wspólna. Gdyby Sebastian chciał się czegoś pozbyć, musiałby spytać o zgodę Dominikę. I na odwrót. Jednak po paru latach rozplątywania zawiłych zapisów przyszedł czas wolności. Rodzeństwo podzieliło się schedą po ojcu. Brat wziął udziały w najważniejszych biznesach: koncernie chemicznym Ciech, Autostradzie Wielkopolskiej, egzotycznych spółkach w Ameryce Południowej czy Afryce od poszukiwania ropy, gazu czy metali szlachetnych. Siostra wzięła Polenergię, największy prywatny koncern energetyczny w Polsce, część nieruchomości oraz pokaźną kwotę gotówki.


Od tamtej pory biznesowe drogi rodzeństwa się rozeszły. Sebastian zaczął robić porządki w ojcowiźnie, pozbywając się ryzykownych aktywów i stawiając na nowe technologie. Dominika trzyma dalej kontrolny pakiet Polenergii, zarządza rodzinną fundacją i rozwija wiele już pozabiznesowych projektów. Dominika nie figuruje w spółkach brata. Brat nie występuje w spółkach siostry. Każde z nich angażuje się we własne inicjatywy.


Przygotowując ranking najbogatszych polskich rodzeństw zależało nam na pokazaniu czegoś innego. Jak bracia i siostry pracują nie osobno, a współpracują w ramach jednej firmy. Stworzonej przez siebie od zera czy też odziedziczonej po rodzicach.

Niechciana rywalizacja

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version