Aleksandra Dulkiewicz po wizycie we Lwowie: widać miasto przygotowane do wojny

0
134

W samym Lwowie nie ma wojny, ale widać jej skutki – mówiła w „Faktach po Faktach” prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, która w środę wraz z innymi samorządowcami z Trójmiasta spotkała się z merem miasta. Dodała, że Lwów jest przygotowany do wojny. Przekazała, że mer Andrij Sadowy w piwnicach ratusza ma schron, do którego niemal codziennie na dwie, trzy godziny schodzi do pracy.

Prezydenci Gdańska, Gdyni, Sopotu, wicemarszałek województwa pomorskiego oraz poseł Paweł Kowal spotkali się w środę z merem Lwowa Andrijem Sadowym i jego współpracownikami. Samorządowcy rozmawiali między innymi o pomocy z Pomorza dla Ukrainy, miejscach dla rannych w pomorskich szpitalach i sprzęcie medycznym dla lwowskiego szpitala.

Relacja na żywo: 22. doba rosyjskiej inwazji na Ukrainę

Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz o swojej wizycie we Lwowie mówiła w czwartek w „Faktach po Faktach”. – W samym Lwowie nie ma wojny, ale widać jej skutki i widać przygotowania do wojny – powiedziała.

Dodała, że „widok jest smutny, kiedy widać okna katedr zabite blachami, po to, żeby chronić witraże”. – Neptun, przecież tak bliski także sercu gdańszczan, obity płytami – dodała.

– Przede wszystkim widać miasto przygotowane do wojny. Mer Sadowy w swoim ratuszu w piwnicach ma schron, do którego niemal codziennie na dwie, trzy godziny (z pracownikami – red.) schodzą do pracy. Pokazywał mi swoje biurko, tam, gdzie pracują, bo taka jest potrzeba, bo są alarmy przeciwlotnicze – mówiła Dulkiewicz.

Dodała, że „tak jak mer, tak pewnie wielu mieszkańców Lwowa ma takie schrony w pobliżu i tak wygląda ich życie”.

Budowa bariery ochronnej wokół historycznego pomnika w centrum LwowaPAP/EPA/ATEF SAFADI

Prezydent Gdańska: kolejne cztery tiry wyjadą z pomocą medyczną do Lwowa

Prezydent Gdańska pytana, czy we Lwowie bierze się realnie pod uwagę atak na miasto, powiedziała, że nie rozmawiała o tym z merem Sadowym, bo „widać, że są przygotowani na wszelkie okoliczności, o ile w czasie wojny tak wyniszczającej jak ten atak Putina na Ukrainę, można być na cokolwiek przygotowanym”.

Mówiła, że obecnie mer Andrij Sadowy i jego współpracownicy przede wszystkim skupieni są na tym, żeby miasto funkcjonowało w miarę normalnie, a także na wsparciu 300 tysięcy ludzi, którzy znaleźli schronienie we Lwowie.

– To jest wołanie do naszych sumień, do mojego sumienia, do sumienia gdańszczan, którzy ofiarnie pomagają – mówiła. Przekazała, że w piątek wyjadą „kolejne cztery tiry z pomocą medyczną do Lwowa”. 

Jak mówiła, „Lwów tę pomoc nie tylko zachowuje dla siebie, ale także jest takim hubem pomocowym, z którego rozjeżdżają się dary po całej Ukrainie”. – Mer Sadowy powiedział jedną rzecz: dziękuję za wasze spotkania na zoomie i wsparcie symboliczne, ale jeszcze ani jedno euro pomocy unijnej do Lwowa nie popłynęło, a wyżywienie 300 tysięcy ludzi będących tam codziennie kosztuje codziennie milion dolarów – dodała Dulkiewicz.  

Zbombardowany teatr w Mariupolu

Zbombardowany teatr w Mariupolu TVN24

Dulkiewicz: wicemer Mariupola powiedział mi ze łzami w oczach, że miasta już nie ma

Odniosła się również do sytuacji w Mariupolu, który jest miastem partnerskim Gdańska. 

– Jakimś cudem niektórym przedstawicielom władz Mariupola udało się przedostać do Polski, na Pomorze. Jesteśmy w stałym kontakcie i kiedy rozmawiałam z wicemerem Mariupola, deklarując to, że siostrzeństwo miast nie jest wtedy, kiedy jest dobrze i możemy siebie odwiedzić i razem wypić kawę, czy pójść na kolację, kiedy deklarowałam, że będziemy chcieli pomóc w odbudowie miasta, on ze łzami w oczach powiedział: „Aleksandra, Mariupola już nie ma” – mówiła. 

:

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj