Karty wędkarskie PZW będą droższe w 2023 roku. Straż Rybacka obawia się kłusownictwa

0
71

Blisko 450 złotych kosztować będzie karta wędkarska w województwie opolskim. To oznacza podwyżkę, której część łowiących ryby może nie zaakceptować. Chociaż wędkowanie bez pozwolenia traktowane jest jak kłusownictwo, za co grożą mandaty, a nawet sprawa w sądzie, strażnicy obawiają się, że część amatorów tego sportu zacznie ryzykować.

Inflacja dręczy też wędkarzy, bo płacą więcej chociażby za narybek i karmę. To sprawia, że drożeją karty wędkarskie, uprawniające do legalnego uprawiania tego sportu. Przykładowo w województwie opolskim taki dokument będzie kosztował od nowego roku niemal 450 złotych.

 

ZOBACZ: Boże Narodzenie. Rosną ceny ryb, w tym karpia. Jak zaoszczędzić przed świętami?

 

– Ceny są zróżnicowane w zależności od regionu. W dolnym biegu Odry zaczynają się od 350 zł, z kolei te najdroższe w Szczecinie są w granicach 550 zł – opisał reporter Polsat News Maciej Krzemiński.

Wędkarzom-ryzykantom grożą mandaty

Podwyżki sprawiają, że grono opłacających karty maleje, a jednocześnie rośnie ryzyko, że przerzucą się oni na nielegalne połowy – czyli kłusownictwo.

 

– Podejrzewamy, że coraz więcej osób będzie wędkować bez dokumentów uprawniających do połowu. Myślę, że zubożenie społeczeństwa także spowoduje, iż ludzie będą ryzykować nad wodą i łowić ryby bez uprawnień – twierdzi komendantka Wojewódzkiej Państwowej Straży Rybackiej w Opolu, Maria Niedziółka.

 

WIDEO: Od nowego roku zmienią się ceny kart wędkarskich PZW

 

Jak wynika z danych za trzeci kwartał tego roku, suma mandatów za niezgodne z prawem wędkowanie przekracza 14 tysięcy złotych. Wód na Opolszczyźnie na co dzień pilnuje siedmiu mundurowych Państwowej Straży Rybackiej. Wspomagają ją społeczni strażnicy, tych z uprawnieniami mamy 150, a kolejni właśnie się szkolą.

Kara finansowa grozi też niekiedy za złowienie zbyt wielu ryb

Mandat od strażników można dostać nie tylko za łowienie bez odpowiednich zezwoleń, ale także za łamanie obowiązujących przepisów. Istnieją akweny, na których panuje zasada “złów i wypuść“. Na innych określona jest maksymalna waga ryb, które można złowić.

 

W większości sytuacji kłusownictwo kończy się mandatem, ale niektóre sprawy trafiają do ostatecznego rozstrzygnięcia w sądzie. Winnym grozi do pięciu lat więzienia.

an/wka/Polsat News/Polsatnews.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj