– Nie powinniśmy żywić nadmiernych nadziei na to, że sytuacja znacząco się uspokoi. Polska jest od blisko trzech lat państwem przyfrontowym, stanowi istotny element wschodniej flanki NATO i choćby ze względu na to jest ważnym celem do testowania jej systemów obronnych i ochronnych – mówi w rozmowie z Interią dr Paulina Piasecka, specjalistka w obszarze terroryzmu międzynarodowego i walki informacyjnej z Uniwersytetu Civitas.
Eksperta zwraca też uwagę na to, że Polska stanowi najważniejszy hub transportowy pozwalający na stabilne dostarczanie pomocy wojskowej dla Ukrainy. – Tym samym atrakcyjność naszego kraju jako celu akcji dywersyjnych i sabotażowych pozostaje niezmiennie wysoka – podkreśla.
„ABW, we współpracy z innymi służbami, zatrzymała w ostatnich dniach osiem osób w różnych częściach kraju, podejrzewanych o przygotowania aktów dywersji” – przekazał we wtorek rano premier Donald Tusk. Następnie rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński poinformował, że łącznie ABW zatrzymała w ostatnich miesiącach w tym charakterze 55 osób.
– 21-letni Ukrainiec jest wśród ośmiu osób zatrzymanych w związku z podejrzeniem o planowanie aktów sabotażu przeciwko Polsce – mówił Dobrzyński. Mężczyzna pracował w Polsce jako magazynier, prowadził działalność wywiadowczą na terytorium Polski i Rumunii.
– Razem ze swoimi kolegami, stworzyli pewnego rodzaju szlak, gdzie mieli przesyłać materiały wybuchowe przez Polskę, Rumunię na Ukrainę – ujawnił Jacek Dobrzyński. Jak dodał, 21-latek został zatrzymany na terenie Polski, a jego wspomniani dwaj koledzy wpadli w ręce rumuńskich służb.
Dr Paulina Piasecka ocenia, że w najbliższym czasie nie możemy liczyć na uspokojenie sytuacji. Wręcz przeciwnie – Rosja może intensyfikować swoje działania na terenie naszego kraju.
Czego konkretnie możemy się spodziewać? – Rosnącej liczby informacji o kolejnych wykrytych działaniach, których celem miało być wyrządzenie szkód na terytorium Polski, przeciwko naszej infrastrukturze krytycznej na przykład – mówi eksperta.
Zauważa, że ten wzrost będzie wynikał prawdopodobnie z dwóch czynników jednocześnie: po pierwsze z faktycznego wzrostu intensywności wrogich działań, a po drugie – i to zdaniem naszej rozmówczynie pozytywny aspekt – z rosnącej efektywności tych, którzy stoją na straży naszego bezpieczeństwa. – Nasze służby, służby państw sojuszniczych – to tarcza, która chroni nas przed zagrożeniem ze wschodu – podkreśla dr Piasecka.
Rosyjscy szpiedzy w Polsce
Ostatnie lata obfitują w informacje dotyczące wrogich działań na terenie Polski. Jednym z najbardziej spektakularnych był pożar Centrum Handlowego Marywilska 44 w Warszawie, w którym całkowicie spłonęło 1400 sklepów i punktów usługowych. Dokładnie rok po tragedii ujawniono, że stały za nią rosyjskie służby.
„Część sprawców przebywa już w areszcie, reszta została zidentyfikowana i jest poszukiwana. Dopadniemy wszystkich!” – pisał w maju tego roku premier Donald Tusk.
W 2023 roku funkcjonariusze ABW rozpracowali też siatkę szpiegowską realizującą zadania rozpoznawcze i dywersyjne na rzecz Rosji. Skazano łącznie 16 osób, byli to obywatele Ukrainy, Rosji i Białorusi.
W marcu tego roku ujawniono też sprawę Lakana Pavana z Kanady, który został zwerbowany przez Rosjan do szpiegowania w Polsce. Jego celem było rozpoznanie baz wojskowych i nawiązanie kontaktów z żołnierzami. W czasie zatrzymania zabezpieczono przy Kanadyjczyku telefon komórkowy i trzy karty SIM. Warszawski sąd skazał Pavana na 20 miesięcy więzienia.
Dopytujemy ekspertkę ds. bezpieczeństwa, czy można wskazać, kiedy nastąpiło natężenie działań rosyjskich służb w Polsce. – Niewątpliwą cezurą czasową jest sam wybuch wojny w Ukrainie, kiedy to toczące się do tego momentu w przestrzeni informacyjnej i cyberprzestrzeni działania Federacji Rosyjskiej należące do wachlarza narzędzi wojny hybrydowej zaczęły przekształcać się w działania kinetyczne – ocenia dr Piasecka.
Przyznaje, że intensywność tych działań jednak wzrasta, co związane jest nie tylko z przedłużaniem się nielegalnej rosyjskiej agresji w Ukrainie, ale także z faktem, iż ukraiński opór wobec agresji znacznie silniejszego przeciwnika uzależniony jest w olbrzymiej mierze od zachodniej pomocy płynącej przez polskie terytorium.
Destabilizacja państwa w każdym wymiarze
Jakie obiekty w Polsce mogą stać się celem rosyjskich szpiegów? Eksperta z Uniwersytetu Civitas uważa, że prawdopodobnie się one nie zmienią i będą to nadal obiekty związane z transportem kolejowym, energetyką, systemami wodno-kanalizacyjnymi czy systemami łączności.
Niezmienny pozostanie też cel Rosjan, czyli destabilizacja naszego państwa i społeczeństwa, w każdym możliwym wymiarze – politycznym, gospodarczym, spójności społecznej i zaufania do struktur państwa, administracji i służb.
– Każdy taki atak to nie tylko, a nawet nie przede wszystkim, skutki materialne. To impuls do kolejnych operacji informacyjnych, podważania naszej gotowości jako społeczeństwa, do wspólnego stawienia czoła zewnętrznym zagrożeniom – ocenia dr Piasecka.


