— Istnieje wiele przyczyn niskiej popularności Partii Demokratycznej, między innymi brak spójnej, pozytywnej alternatywy wobec Trumpa i trumpizmu — tłumaczy w rozmowie z „Newsweekiem” Grant Davis Reeher, profesor nauk politycznych na Syracuse University. Ale to właśnie urzędujący prezydent może przyczynić się do sukcesu wyborczego demokratów.
Jak wynika z nowego sondażu Data for Progress, niezdecydowani wyborcy postrzegają demokratów mniej przychylnie niż republikanów, ale mimo to wciąż skłaniają się ku poparciu kandydatów Partii Demokratycznej w nadchodzących wyborach śródokresowych.
Demokraci są coraz bardziej optymistyczni co do swoich szans na odzyskanie kontroli nad Izbą Reprezentantów i Senatem w nadchodzących wyborach. Powód? W związku z narastającymi obawami gospodarczymi dotyczącymi kosztów życia i inflacji spadają notowania prezydenta Donalda Trumpa. Historycznie partia, której kandydat sprawuje urząd prezydenta, traci mandaty w tzw. wyborach śródokresowych, które są postrzegane jako referendum w sprawie urzędującej administracji — historia sprzyja więc demokratom.
Sondaż podkreśla jednak główny problem Partii Demokratycznej. Nawet jeśli wyborcy zamierzają poprzeć ją w listopadzie, sama partia cieszy się niewielką popularnością.
Winny: Donald Trump
Opublikowany w czwartek przez Data for Progress sondaż pokazuje, że wśród niezdecydowanych wyborców to republikanie budzą mniej niechęci niż demokraci, jednak mimo to w przypadku faktycznego głosowania ci sami wyborcy opowiadają się za przedstawicielami Partii Demokratycznej z przewagą 12 pkt proc.
Popularność demokratów słabnie za czasów drugiej kadencji Trumpa zarówno wśród wyborców niezależnych — kluczowego segmentu elektoratu — jak i samej bazy partii, która jest rozczarowana jej reakcją na działania Białego Domu. Według sondaży oraz prognoz wyborczych Partia Demokratyczna ma szansę przejąć Izbę Reprezentantów, jednak Partia Republikańska jest faworytem do utrzymania większości w Senacie.
W badaniu przeprowadzonym między 15 maja a 21 czerwca, udział wzięło 5809 osób, w tym 447 określających się jako niezdecydowani. Tylko 29 proc. niezdecydowanych zadeklarowało przychylny stosunek do demokratów, natomiast 32 proc. pozytywnie oceniło republikanów. Ogólnie poparcie netto dla Partii Demokratycznej wyniosło -29 punktów, a dla Partii Republikańskiej -25 punktów. Dla porównania, poparcie netto dla Donalda Trumpa wyniosło -42 punkty.
Mimo to 33 proc. niezdecydowanych zadeklarowało, że w listopadowych wyborach poprze demokratów. Na republikanów wskazało 21 proc. Przewaga to zatem aż 12 pkt proc. na korzyść tych pierwszych. 46 proc. badanych wciąż nie podjęło decyzji, na kogo odda głos.
Jak zwraca uwagę w rozmowie z „Newsweekiem” Grant Davis Reeher, profesor nauk politycznych na Syracuse University, to Donald Trump sprawia, że niezdecydowani, którzy nie darzą sympatią demokratów, wciąż mogą zdecydować się na poparcie demokratycznych kandydatów w listopadowych wyborach.
— Coraz bardziej krytycznie i z dystansem podchodzą do retoryki oraz polityki Trumpa, w tym do wojny z Iranem. Poza tym są niezadowoleni z sytuacji ekonomicznej — powiedział.
Jego zdaniem Trump powoduje także „ambiwalencję” oraz brak entuzjazmu wśród niezdecydowanych wyborców sympatyzujących z republikanami, którzy nie wiedzą, na kogo zagłosują w listopadzie lub po prostu zrezygnują z udziału w wyborach.
Amerykanie nie wierzą demokratom
Jak twierdzi Reeher, istnieje wiele przyczyn niskiej popularności demokratów — między innymi brak „spójnej, pozytywnej alternatywy wobec Trumpa i trumpizmu” oraz to, że przekaz medialny zdominowany jest przez skrajnie lewicowe stanowiska, co szkodzi partii wśród wyborców niezdecydowanych.
— Mają też własny bagaż, w tym zmowę mającą na celu wspieranie Joego Bidena, aż było za późno, czy kandydatów pokroju Platnera — dodaje, odnosząc się do demokratycznego kandydata do Senatu w stanie Maine. Graham Platner w środę ogłosił zawieszenie kampanii po pojawieniu się nowych zarzutów o napaść seksualną. Platner zaprzecza oskarżeniom.
Niektórzy demokraci sami przyznają, że ich notowania nie są najlepsze.
— Jestem dumny z wielu działań moich koleżanek i kolegów z Partii Demokratycznej, ale jako całość nasza partia nie zdała tego egzaminu. Dlatego wezwałem do nowego przywództwa w Ameryce. Potrzebujemy zmiany pokoleniowej, bo ten podział na lewicę i prawicę niszczy nasz kraj, a nasi przeciwnicy dobrze o tym wiedzą — powiedział Cory Booker, senator z New Jersey, w programie „Meet the Press” stacji NBC News.
Demokraci bywali także krytykowani przez własnych wyborców po powrocie Trumpa do władzy. Wielu z nich zarzucało swoim przedstawicielom w Waszyngtonie, że w pierwszym roku nowej administracji nie walczyli dostatecznie zdecydowanie z polityką Trumpa. Zwłaszcza z jego twardym podejściem do migracji.
Podobne wyniki innych sondaży
Inne badania pokazują, że wyborcy niezdecydowani w nadchodzących wyborach preferują demokratów. W sondażu YouGov dla „The Economist” 29 proc. z nich zadeklarowało poparcie dla demokratów, 16 proc. dla republikanów, a 2 proc. dla innych ugrupowań. 20 proc. nie było jeszcze w stanie powiedzieć, kogo poprze, a 33 proc. w ogóle nie zamierza głosować. Badanie przeprowadzono w dniach 3-6 lipca na próbie 1603 dorosłych. Margines błędu wyniósł ok. 3,2 punktu proc.
W sondażu Quantus Insights poparcie dla demokratów wśród niezależnych wyborców wyniosło 42 proc., a dla republikanów było to 34 proc. Kolejne 24 proc. pozostawało niezdecydowanych. Według tego badania blisko 26 proc. niezależnych uważa republikanów za bardziej skrajnych, a 21 proc. w tym samym pytaniu wskazuje na demokratów. W sondażu przeprowadzonym w dniach 3-7 lipca udział wzięło 1140 osób.
Z kolei badanie Cygnal pokazało, że 38 proc. niezdecydowanych wyborców planuje poprzeć republikanów, a 35 proc. zamierza zagłosować na demokratów. 27 proc. nie wiedziało jeszcze, na kogo odda swój głos. W sondażu przeprowadzonym w dniach 30 czerwca-1 lipca na grupie 1500 osób, pozytywne oceny dla republikanów, jak i demokratów w Kongresie osiągnęły ten sam poziom — 29 proc.
Czy demokraci mają szanse na odzyskanie Senatu?
Według sondaży i prognozujących analityków to demokraci mają większe szanse na odzyskanie Izby Reprezentantów, ale Senat pozostaje już dla nich wyzwaniem. W badaniu Data for Progress demokraci prowadzili w ogólnym głosowaniu wśród wszystkich wyborców siedmioma punktami: 51 proc. wyborców opowiadało się za demokratami, a 44 proc. za republikanami.
W sondażu Quantus 47 proc. zadeklarowało głosowanie na demokratów, a 42 proc. na republikanów. Według ostatniego badania „Scripps News” poparcie dla demokratów wyniosło 48 proc., a dla republikanów 39 proc. W sondażu przeprowadzonym w dniach 25 czerwca-2 lipca udział wzięło 2000 zarejestrowanych wyborców.
Szanse demokratów na odzyskanie Izby wynosiły w czwartek po południu 83 proc. na platformie Kalshi i 84 proc. na Polymarket. Rynki predykcyjne pozwalają spekulantom kupować i sprzedawać kontrakty powiązane z politycznymi wynikami oraz bieżącymi wydarzeniami, agregując zakłady na prawdziwe pieniądze w celu uzyskania szacunków prawdopodobieństwa. Ceny wahają się, gdy inwestorzy reagują na sondaże, zbiórki funduszy, rozwój sytuacji kandydatów i szersze trendy polityczne. Mierzą one nastroje inwestorów w danym momencie, ale nie zawsze dokładnie przewidują przyszłość.
W Senacie demokraci stoją przed trudniejszym zadaniem — republikanie mają tam przewagę 53 do 47. Partii Demokratycznej potrzeba więc czterech mandatów, ale w tym roku brakuje oczywistych okazji do przejęcia miejsc.
Największe szanse mają w Karolinie Północnej, gdzie Trump w 2024 r. wygrał tylko 3 punktami proc., oraz w Maine, gdzie przegrał o 7 pkt proc. Jednocześnie muszą bronić miejsc w takich stanach jak Georgia czy Michigan. Poza tym nie ma innych okręgów, w których obecny prezydent przegrał lub wygrał minimalną większością głosów, więc demokraci musieliby szukać możliwości w bardziej konserwatywnych stanach takich jak Alaska, Iowa, Ohio czy Texas. W czwartek szanse demokratów na odzyskanie kontroli nad Senatem wynosiły 43 proc. na Kalshi i 47 proc. na Polymarket.
Niezdecydowani oraz niezależni wyborcy pozostaną kluczową grupą w ostatnich miesiącach przed wyborami śródokresowymi w 2026 r. Sondaże są obecnie uznawane za główny wskaźnik nastrojów społecznych przed listopadem.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

