Andrzej Poczobut po ponad pięciu latach w białoruskim więzieniu odzyskał wolność. Polski dziennikarz był bezprawnie więziony przez reżim Aleksandra Łukaszenki. „Andrzej Poczobut wolny. Witaj w polskim domu, Przyjacielu” — napisał w serwisie X Donald Tusk.
Radujmy się, mamy go! Po 1860 dniach w więzieniu o zaostrzonym rygorze nasz bohaterski rodak, męczennik sprawy wolności, Andrzej Poczobut jest w Polsce cały i zdrowy — powiedział szef MSZ Radosław Sikorski na wspólnej konferencji z wysłannikiem USA ds. Białorusi Johnem Coalem.
Jak podkreślił Sikorski, ten dzień „nie byłby możliwy bez prezydenta Donalda Trumpa, jego decyzji, a także bez specjalnego wysłannika USA ds. Białorusi Johna Coale’a i całego Departamentu Stanu”.
Sikorski powiedział też, że w ramach wymiany Polska przekazała zatrzymanego w naszym kraju rosyjskiego historyka Aleksander Butiagin. Miał być on wkrótce wydany Ukrainie, która poszukuje go za zaangażowanie w kradzież dóbr kultury w tym kraju.
— Bardzo pomogło to, że mieliśmy kogoś na wymianę — mówił Sikorski.
Z kolei John Coale poinformował, że wraz z zespołem pomógł doprowadzić do uwolnienia trzech Polaków i dwóch Mołdawian.
— Prezydent Trump mówił mi wielokrotnie podczas spotkań, jak dobre stosunki mamy z Polską. Mówił, że tę sprawę trzeba doprowadzić do końca — powiedział specjalny wysłannik do spraw Białorusi John Cole.
— Mówiliśmy Łukaszence: „masz tych ludzi w więzieniach i co z tego masz? Pomaga ci to? Tylko szkodzi twojemu wizerunkowi na arenie międzynarodowej” — opowiadał o kulisach negocjacji Cole.
Wcześniej białoruskie media państwowe poinformowały, że na granicy z Polską odbyła się wymiana więźniów w formacie „pięciu za pięciu”. Prezydent Łukaszenka polecił, by wśród zwolnionych znalazł się polski dziennikarz i działacz mniejszości polskiej Andrzej Poczobut — poinformowała agencja BiełTA.
Andrzej Poczobut był osobistym więźniem Łukaszenki
Proszę wyobrazić sobie wybetonowane pomieszczenie o wymiarach dwa i pół na trzy metry. Przytwierdzona do ściany rozkładana prycza, malutkie okienko pod sufitem i słabiutka żarówka. Na posadce stoi woda, nawet latem panuje tam przenikliwe zimno. W ciągu dnia można jedynie stać i jeśli strażnicy pozwolą, opierać się o ścianę. Wieczorem przynoszą materac i pozwalają rozłożyć pryczę. I tak tygodniami, w ziąbie, wilgoci, na stojąco. Szizo to okrutna i wymyślna tortura — mówił dwa lata temu Bartosz Wieliński, zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” i przyjaciel Andrzeja Poczobuta.
Dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi Andrzej Poczobut w areszcie przebywał od 25 marca 2021 r. Miał propozycję wyjścia z więzienia i udania się na banicję do Polski, ale odmówił. Białoruski reżim oskarżył go o „rehabilitację nazizmu”, a potem także o wzywanie do sankcji i działań na szkodę Białorusi (m.in. za nazwanie agresją ataku ZSRR na Polskę w 1939 r. oraz za materiały dokumentujące protesty w 2020 r.), a potem skazał na osiem lat więzienia. — Wyroku nie należy komentować w kategoriach prawnych, gdyż obowiązujące dziś na Białorusi prawo nie ma nic wspólnego z prawodawstwem tak, jak jest ono rozumiane w Polsce czy szerzej w Europie. Wyrok dla Andrzeja Poczobuta to operacja polityczna i ideologiczna — mówił „Newsweekowi” po wyroku Walery Bułhakau, białoruski politolog.
Poczobut ostatnio przebywał w Kolonii karnej nr 1 w Nowopołocku na wschodzie kraju, mającej opinię jednej z najgorszych na Białorusi. — Co ja mogę powiedzieć!? Bardzo się o niego martwię. Waży jakieś 73 kg. Nie jest głodny, na nic nie narzeka, jak to Andrzej. Powiedział mi, że Pan Bóg wszystko to gdzieś tak zapisał, kiedy i co, więc będzie to, co będzie. Przekazał wszystkim podziękowania za to, że o nim myślą. I prosił, aby wszystkich serdecznie od niego pozdrowić — mówiła jesienią 2025 r. Andżelika Borys, przewodnicząca Związku Polaków na Białorusi.
Przez ostatnie miesiące Poczobut był osobistym więźniem Aleksandra Łukaszenki. Dyktator traktował go jako najmocniejszą kartę przetargową w rozmowach z Polską. Jednocześnie wolność Poczobuta była elementem większej układanki i długich negocjacji. W proces uwalniania więźniów białoruskiego reżimu zaangażował się Donald Trump. „Dziękuję Białorusi i jej potężnemu liderowi. Mam nadzieję, że wkrótce 1300 (więźniów) również zostanie uwolnionych” — napisał w sierpniu prezydent USA w swoim serwisie Truth Social.
Do pierwszej amnestii doszło w czerwcu. Białoruś uwolniła wówczas 14 więźniów politycznychm.in. męża liderki białoruskiej opozycji Swiatłany Cichanouskiej — Siarhieja Cichanouskiego. Potem uwalniono kolejnych więźniów, ale nie było wśród nich Poczobuta. Intensywne zabiegi o jego zwolnienie trwały miesiącami.
Donald Tusk mówił w listopadzie, że rząd „toczy batalię w sprawie uwolnienia Poczobuta i innych Polaków” więzionych przez reżim. — Zająłem się tą sprawą od samego początku, gdyż leży mi to bardzo na sercu — mówił. — Toczy się zakulisowa gra, ale nie chcemy zapeszać — mówiły „Newsweekowi” źródła w MSZ w połowie listopada.
Negocjacje z Aleksandrem Łukaszenką prowadzili m.in. zastępca sekretarza stanu ds. Europy Wschodniej Christopher Smith oraz specjalny wysłannik Trumpa John Coale. Z tym ostatnim Radosław Sikorski spotkał się w poniedziałek 27 kwietnia.
.

