23-letnia Magda Lachowicz, decyzję o tym, że nie chce zostać matką, podjęła wcześnie, jeszcze jako nastolatka. – Zajmowałam się dziećmi znajomych moich rodziców i już wtedy miałam poczucie, że nie chciałabym mieć własnych. Albo ma się takie powołanie, albo nie. Ja go po prostu nie miałam. Nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby tę decyzję zmienić – mówi.
Nie ukrywa, że ma wobec życia zupełnie inne plany. – Celem mojego życia jest rozwój zawodowy na różnych ścieżkach, działam w mediach, jako twórczyni internetowa. Podróżuję, chcę odwiedzić jak najwięcej krajów – wylicza.
„To bardzo frustrujące i męczące”
O swojej decyzji zaczęła otwarcie mówić dopiero z czasem. Wcześniej, jak przyznaje, bardziej odczuwała społeczną presję. – Nadal zdarza się, że w niektórych środowiskach, zwłaszcza bardzo religijnych, nie czuję się zrozumiana. Ale im jestem starsza, tym mniej staram się obracać wśród ludzi, których wartości są zupełnie inne niż moje – podkreśla.
Najbardziej irytują ją komentarze podważające jej wybór. – Klasyczne stwierdzenie, że jeszcze mi się zmieni. To bardzo frustrujące i męczące. Nie rozumiem, dlaczego ktoś wchodzi z butami w moje życie i moje decyzje – zastanawia się.
Podobne reakcje spotykały ją także podczas randek. – Jestem singielką, więc od razu mówię, że nie chcę mieć dzieci. Wiele razy usłyszałam, że zmienię zdanie, kiedy uderzą hormony – opowiada. Magda jednak od lat pozostaje konsekwentna.
– Chciałabym grubą kreską oddzielić niechęć do posiadania dzieci od nienawiści do dzieci. Bardzo je lubię, ale nie chcę poświęcać co najmniej 20 lat swojego życia na ich wychowanie – podsumowuje.
„Na dziecko trzeba być naprawdę gotowym”
Agata, odkąd pamięta, wiedziała, że nie zostanie matką. – Już jako dziecko czułam, że nie chcę być matką, że to nie jest kierunek, w którym chciałabym iść. Nie miałam instynktu, żeby zajmować się młodszymi dziećmi, nie lubiłam takiej odpowiedzialności – wspomina.
Z wiekiem to przekonanie tylko się umacniało. – Nie przepadam za towarzystwem dzieci. Uważam jednak, że każde dziecko zasługuje na rodzica, który ma zasoby emocjonalne, finansowe i wszelkie inne, by dobrze je wychować. Ja wiem, że nie mogłabym tego dać, bo emocjonalnie w ogóle nie czuję potrzeby posiadania dzieci. Myślę, że takie dziecko po prostu miałoby ze mną źle – mówi.
Jej życiowe plany i priorytety od początku wyglądały inaczej. Ceni niezależność i możliwość decydowania o swoim czasie. – Macierzyństwo to bardzo trudne zadanie, które wymaga ogromnych poświęceń. Jestem egoistką i nie wiem, czy umiałabym poświęcić się dla kogoś w taki sposób. Lubię robić rzeczy tu i teraz. Jeśli mam pomysł, żeby coś załatwić albo gdzieś pojechać, po prostu to robię. Nie chcę za każdym razem układać całej logistyki wokół dziecka – tłumaczy.
Patrzy na doświadczenia swoich koleżanek i utwierdza się w przekonaniu, że taka codzienność nie jest dla niej. – Widzę, że nie mogą zrobić praktycznie nic same. Nawet wyjście do sklepu, urzędu czy na masaż wymaga wcześniejszego planowania, nawet jeśli mają wspierających partnerów. Nie chcę brać na siebie tak ogromnego obowiązku. Uważam, że na dziecko trzeba być naprawdę gotowym. Ja czuję, że nie jestem. I wiem, że nie będę – przyznaje.
Jej mąż od początku ich związku znał jej stanowisko. Nigdy nie było między nimi w tej kwestii sporu. – Zgadzamy się w tym. Oczywiście zdarzały się komentarze w rodzinie, że może kiedyś zmienimy zdanie, ale nie przywiązujemy do tego większej wagi. To nasza decyzja i tylko nasza. Jednocześnie jestem ostatnią osobą, która zniechęcałaby kogokolwiek do posiadania dzieci. To bardzo indywidualny wybór – podkreśla.
„Lata mijają i nic się nie zmienia”
U Marty było podobnie. Nigdy nie chciała zostać matką. Wiedziała to od dziecka i przez lata nic się w tej kwestii nie zmieniło. – Pamiętam jeszcze sytuację z podstawówki. Wychowawczyni powiedziała do mnie, że też kiedyś będę mamusią. Odpowiedziałam, że nie chcę być mamą – wspomina.
Dziś ma 28 lat i jest jeszcze bardziej przekonana, że podjęła właściwą decyzję. – Jestem już w takim wieku, że osoby wokół mnie zaczynają mieć dzieci. Kiedy porównuję siebie z nimi albo spędzam czas z dziećmi moich znajomych, wiem, że to nie jest coś, czego chciałabym dla siebie – mówi.
O swoim podejściu do życia mówi otwarcie. Przyznaje jednak, że wciąż spotyka się z niezrozumieniem. – Zwłaszcza ze strony starszych osób czy członków rodziny. Słyszałam, że jeszcze mi się zmieni, że jestem za młoda. Ale lata mijają i nic się nie zmienia. Wręcz przeciwnie, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to dobra decyzja – zaznacza.
Za kilka miesięcy wychodzi za mąż. I właśnie ślub sprawia, że pytania o dzieci wracają ze zdwojoną siłą. – W pracy zakładają, że skoro biorę ślub, to zaraz pójdę na macierzyński. Kiedy mówię, że nie planuję dzieci, wywołuje to kontrowersje. Usłyszałam nawet: to po co ci ślub, skoro nie chcesz mieć dzieci? – opowiada.
Jej zdaniem źródłem takich reakcji jest utrwalony przez lata społeczny scenariusz życia.- Od najmłodszych lat jesteśmy wychowywani według jednego schematu: szkoła, studia, ślub, dzieci. Kiedy ktoś z tego schematu się wyłamuje, staje się kimś kontrowersyjnym, społecznie nieakceptowalnym. Usłyszałam nawet, że na każdego człowieka powinno przypadać co najmniej jedno dziecko, więc jeśli jest nas dwoje w związku, to powinniśmy mieć minimum dwójkę – mówi.
Marta podkreśla, że decyzja o rodzicielstwie powinna być świadoma i dobrze przemyślana. – Spotkałam ludzi, którzy żałują, że zostali rodzicami. To wciąż ogromne tabu. Przez bardzo długi czas macierzyństwo i rodzicielstwo były idealizowane. Tymczasem to ogromna odpowiedzialność i bardzo wymagające doświadczenie. Trzeba mieć tego świadomość – dodaje.
Rezygnują z macierzyństwa
Według CBOS, 43 proc. kobiet w wieku 18-45 lat nie planuje mieć dzieci. – Z perspektywy psychologicznej decyzja o rezygnacji z macierzyństwa rzadko jest impulsem czy przejawem egoizmu, jak bywa stereotypowo oceniana. Najczęściej jest efektem świadomej refleksji nad własnymi potrzebami, wartościami i możliwościami – zauważa Monika Machnicka, psycholog i psychoterapeuta poznawczo-behawioralny.
Powodów, dla których nie decydują się na posiadanie potomstwa jest wiele.
– Na tę decyzję wpływają zarówno czynniki ekonomiczne, takie jak niepewność finansowa czy trudności mieszkaniowe, jak i psychologiczne. Obawa przed utratą autonomii, przeciążeniem obowiązkami, brak partnerskiego podziału ról czy obserwacja zmęczenia matek z poprzednich pokoleń – wymienia psycholożka.
Osoby rezygnujące z macierzyństwa nadal spotykają się z niezrozumieniem. – Wynika to przede wszystkim z utrwalonych norm kulturowych, które przez lata utożsamiały kobiecość z rolą matki. Dla wielu osób wybór życia bez dzieci jest odejściem od znanego modelu, dlatego uruchamia stereotypy i ocenę. Czasem za krytyką kryje się także potrzeba potwierdzenia słuszności własnych życiowych wyborów – wyjaśnia ekspertka.
Z roku na rok w Polsce spada współczynnik dzietności. – To wyzwanie dla społeczeństwa. Starzenie się populacji oznacza mniejszą liczbę osób w wieku produkcyjnym, większe obciążenie systemu ochrony zdrowia i emerytalnego oraz zmiany na rynku pracy. Nie oznacza to jednak, że odpowiedzią powinno być wywieranie presji na kobiety – podkreśla Monika Machnicka.
Wręcz przeciwnie. – Jeśli społeczeństwo chce, aby więcej osób decydowało się na rodzicielstwo, potrzebuje przede wszystkim tworzyć warunki, które temu sprzyjają – podkreśla.
To przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego. – A także dostęp do opieki nad dziećmi, partnerski podział obowiązków, realne wsparcie rodzin. Najzdrowsza sytuacja to taka, w której decyzja o posiadaniu dzieci, podobnie jak decyzja o nieposiadaniu, wynika z wolnego i świadomego wyboru, a nie z presji czy lęku. Szacunek do obu tych decyzji jest oznaką dojrzałego społeczeństwa – dodaje ekspertka.
Anna Korytowska


