-
Negocjacje pokojowe dotyczące wojny na Bliskim Wschodzie mają rozpocząć się w Islamabadzie, jednak narastają wzajemne oskarżenia pomiędzy stronami konfliktu.
-
Hezbollah przeprowadził atak w Izraelu w odpowiedzi na wcześniejsze bombardowanie Libanu, a Iran oraz Pakistan otwarcie krytykują działania Izraela.
-
Część mieszkańców Teheranu wyraża sceptycyzm wobec efektów nadchodzących negocjacji, obawiając się powrotu wojny.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W sobotę rano czasu lokalnego w Islamabadzie rozpocząć mają się negocjacje pokojowe, dotyczące wojny na Bliskim Wschodzie. Tymczasem nastroje nie sprzyjają wizji udanych rozmów.
Nieporozumienia dotyczą zawieszenia broni, a w zasadzie wzajemnych zarzutów związanych z jego nieodpowiednim wdrożeniem.
Bliski Wschód. Gorąco przed rozpoczęciem negocjacji pokojowych
Biały Dom krytykuje działania Teheranu związane z cieśniną Ormuz. Pomimo deklaracji odblokowania szlaku Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ogranicza przepływ statków przez strategiczny obszar.
Iran wskazuje też palcem na Izrael, który miał złamać umowę o zawieszeniu broni po mniej niż dwóch dniach, przeprowadzając zmasowany atak na Liban.
Amerykanie odpierają zarzuty, twierdząc, że Bejrut nigdy nie był częścią porozumienia ze względu na działający tam Hezbollah.
Pomimo to rzecznik irańskiego MSZ Esmaeil Baqaei stwierdził, że izraelski ostrzał stoi na przeszkodzie do wszczęcia negocjacji pokojowych.
– Przeprowadzenie rozmów w celu zakończenia wojny zależy od tego, czy USA będą dotrzymywać zobowiązań dotyczących zawieszenia broni na wszystkich frontach, zwłaszcza w Libanie – przekonywał.
Zawieszenie broni nie powstrzymało ataków. Na Bliskim Wschodzie wymieniają się zarzutami
Do narracji Teheranu dołączył także gospodarz mediacji, Islamabad. Minister obrony Pakistanu Khawaja Asif w ostrych słowach skrytykował Izrael, nazywając w mediach społecznościowych kraj „państwem nowotworem” i „przekleństwem ludzkości”. Kilka godzin później usunął swój wpis.
Biuro Binjamina Netanjahu zdążyło jednak wydać oświadczenie, podważające bezstronność gospodarza negocjacji.
„To nie jest oświadczenie, które można tolerować od jakiegokolwiek rządu, zwłaszcza od takiego, który twierdzi, że jest neutralnym arbitrem pokoju” – napisano.
Sytuacji z pewnością nie uspokajają obustronne działania zbrojne Bejrutu i Jerozolimy. W odpowiedzi na środowy atak na Liban, w którym zginęło ponad 300 osób, w piątek rano Hezbollah przeprowadził ostrzał w kilku rejonach Izraela. W stronę wroga wystrzelono rakiety i drony.
Iran nie wierzy w rozejm? „Boję się, że wojna znów się rozpocznie”
Pomimo napięć w Islamabadzie trwają przygotowania do przyjęcia delegacji USA i Iranu. Rozmowy dotyczyć mają najbardziej kluczowych kwestii konfliktu, m.in. energii jądrowe oraz swobodnego przepływu przez cieśninę Ormuz.
Część mieszkańców Teheranu pozostaje jednak sceptycznie nastawiona do efektów negocjacji. – Boję się, że wojna znów się rozpocznie, a z drugiej strony boję się pozostania reżimu – powiedziała jedna z mieszkanek miasta dla AFP.
Mieszkający w stolicy 30-latek w rozmowie z agencją określił natomiast oświadczenia Donalda Trumpa mianem „bzdur”. – Chce zmanipulować republikę islamską do zawarcia ugody. Myślę, że taki jest jego zamiar, jeśli jest jakikolwiek – ocenił.
-
Sorry, ale Trump… znów wygrał
-
„The New York Times”: Jak Trump wciągnął USA do wojny z Iranem


