W skrócie
-
J. D. Vance oświadczył, że zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie nie obejmuje Libanu i USA nigdy nie składały takiej obietnicy.
-
Wiceprezydent USA przestrzegł Iran przed porzuceniem negocjacji i określił to jako „głupie”.
-
Minister spraw zagranicznych Iranu stwierdził, że USA muszą wybrać pomiędzy zawieszeniem broni a kontynuacją wojny przez Izrael.
J. D. Vance skomentował w ten sposób sprzeczne wypowiedzi USA i Iranu na temat warunków ogłoszonego dwutygodniowego rozejmu w obliczu kontynuowania izraelskich ataków na Hezbollah w Libanie.
Zawieszenie broni nie obejmuje Libanu. Vance: Nie złożyliśmy takiej obietnicy
– Myślę, że wynika to ze szczerego nieporozumienia. Myślę, że Irańczycy myśleli, że zawieszenie broni obejmuje Liban, a tak nie było. Nigdy nie złożyliśmy takiej obietnicy, nigdy nie wskazaliśmy, że tak będzie – powiedział podczas rozmowy z dziennikarzami przed odlotem z Budapesztu.
Wiceprezydent USA dodał, że Izraelczycy zaproponowali „powściągnięcie” działań w Libanie, lecz nie ich zawieszenie. Przestrzegł jednak Teheran przed zarzucaniem rozmów.
– Jeśli Iran chce pozwolić, aby te negocjacje rozpadły się w konflikcie, w którym jest srogo bity w związku z Libanem, który nie ma z tym nic wspólnego (…) uważamy, że byłoby to głupie, ale to ich wybór – powiedział wiceprezydent.
Dwutygodniowe zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie. Będą rozmowy USA i Iranu
Pytany o wypowiedź przewodniczącego irańskiego parlamentu, Mohammada Ghalibafa, że złamane zostały już trzy z ustaleń zawartych w porozumieniu o zawieszeniu broni – w tym m.in. ataki na Liban – Vance sugerował, że Irańczyk nie rozumiał do końca angielskiego tekstu porozumień.
Ghalibaf powiedział, że naruszenia USA i Izraela podważają zapowiedziane na sobotę amerykańsko-irańskie rozmowy. Wiceprezydent Vance ma stanąć na czele amerykańskiego zespołu negocjacyjnego.
Z kolei minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi zaznaczył w środę, że USA „muszą dokonać wyboru, czy chcą zawieszenia broni, czy kontynuacji wojny za pośrednictwem Izraela, który wciąż prowadzi ataki na Liban”.
„Świat jest świadkiem masakr w Libanie. Piłka jest po stronie Stanów Zjednoczonych, a świat obserwuje, czy dotrzymają one swoich zobowiązań” – dodał Aragczi.


