Nie ma teraz ważniejszej sprawy w starciu dwóch obozów — rządowego z prawicowym — niż SAFE. Jarosław Kaczyński zarządził w PiS maksymalną dyscyplinę. A zwolennicy Mateusza Morawieckiego, którzy cieplej patrzyli na SAFE, mają być bacznie obserwowani. Każde odstępstwo oznaczać będzie poważne konsekwencje. Uważać musi zwłaszcza Michał Dworczyk.

Sekwencja zdarzeń była taka: Jarosław Kaczyński wiedział, że prezydent szykuje weto — był wtajemniczony w działania głowy państwa. 12 marca wieczorem prezydent Karol Nawrocki ogłosił, że zawetuje ustawę wdrażającą unijny program SAFE. Następnego dnia po południu na Nowogrodzkiej zebrali się najważniejsi politycy PiS. Tematem głównym był start misji „Czarnek 2027” — działania kandydata PiS na premiera Przemysława Czarnka.

Jarosław Kaczyński mówił też jednak, że trzeba trzymać linię w sprawie SAFE i nikt nie może się wyłamywać. Uczulał, aby zwracać uwagę na to, czy ktoś nie kwestionuje weta i linii partii w twardym sprzeciwie wobec programu.

Nasi rozmówcy przekonują, że prezes partii nie poświęcił dużo czasu na temat SAFE, ale twardo oczekiwał pełnej dyscypliny.

Wbrew pozorom sprawa SAFE nie jest zamknięta. Ba, nabiera ona wręcz coraz większej wagi. Rząd premiera Donalda Tuska — mimo braku ustawy o SAFE — będzie chciał wziąć pieniądze z unijnej pożyczki i przeznaczyć je na zbrojenia. Użyje do tego mechanizm stworzony przez PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego jest temu zdecydowanie przeciwna, temat SAFE więc nie zgaśnie. Od sprawności rządu w wykorzystywaniu tych pieniędzy zależy końcowy rezultat politycznej batalii wokół programu.

Człowiek z PiS: — Bardzo dobrze, że jest weto. W partii jest zadowolenie, poza frakcją „harcerzy”.

Nie jest tajemnicą w PiS, że frakcja Mateusza Morawieckiego — wedle różnych szacunków od kilkunastu do kilkudziesięciu posłów — byłaby skłonna nie blokować programu SAFE. Ta sprawa jest jednak krytyczna dla Nowogrodzkiej i Pałacu Prezydenckiego. Dlatego nie będzie pobłażania dla osób łamiących linię partii. I „harcerze” Morawieckiego się temu podporządkowali. Nie mieli zresztą wielkiego wyboru. Wszelkie odstępstwa od przyjętej dyscypliny mają być odnotowywane i rozliczane. Jeśli ktoś nie chce stracić szansy na miejsce na listach PiS w wyborach 2027 r., nie może być w kontrze do linii Nowogrodzkiej — mówią politycy PiS.

— Połknęli języki we frakcji Morawieckiego — mówi poseł z frakcji sympatyzujący z twardą linią, wróg „harcerzy”. Monitorowany jest zwłaszcza europoseł PiS Michał Dworczyk. On podpadał Nowogrodzkiej, a zwłaszcza byłemu szefowi MON Mariuszowi Błaszczakowi. Wiceprezes PiS skreślił go nawet z konferencji programowej o obronności w Stalowej Woli — powód? Wypowiedzi momentami przychylne wobec SAFE.

— Dworczyk też już nie robi problemu — mówi nasz rozmówca.

W PiS przypisywano frakcji Morawieckiego wręcz chęć przekonania prezydenta, by nie wetował ustawy wdrażającej program SAFE. Były premier nie miał jednak wpływu na głowę państwa w tej sprawie.

Inny polityk PiS, bliski Morawieckiemu: — W tej chwili temat SAFE jest zamknięty.

Sejm może w ogóle nie podjąć próby odrzucenia weta prezydenta do rządowego projektu ustawy o SAFE. Na pewno nie będzie też — jak wynika z zapowiedzi marszałka Włodzimierza Czarzastego — pracował nad projektem prezydenckiej ustawy o „polskim SAFE 0 proc.”.

Partia i Pałac Prezydencki przyjęli ostrą linię. Stoją na stanowisku, że wzięcie pożyczki SAFE przez rząd Donalda Tuska wymaga ratyfikacji umowy przez Sejm i podpisu prezydenta. Rząd tymczasem wskazuje, że za czasów PiS również zaciągano pożyczki na uzbrojenie, ale w Korei Południowej i USA, i nie widzi potrzeby ratyfikacji umowy międzynarodowej. W PiS jest świadomość, że ekipa Donalda Tuska weźmie pożyczkę SAFE w ramach Unii Europejskiej i partia Jarosława Kaczyńskiego nie będzie tego w stanie zablokować.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version