-
Paweł Kowal ocenił, że nadanie brygadzie wojskowej imienia UPA przez prezydenta Ukrainy osłabiło argumenty polskich polityków wspierających Ukrainę.
-
Polityk wyraził przekonanie, że obecna sytuacja stanowi wyzwanie dla dalszych relacji polsko-ukraińskich, ale nie przekreśla dotychczasowego dorobku we wzajemnej współpracy.
-
W debacie publicznej pojawiły się zarzuty Leszka Millera wobec Pawła Kowala, na które odpowiedział sam zainteresowany.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu odniósł się w rozmowie z PAP do ostatnich dekretów prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, wśród których znalazło się m.in. nadanie imienia Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) jednej z brygad wojskowych.
Zdaniem Pawła Kowala te decyzje uderzają w polską wrażliwość, jednak dotychczasowy dorobek relacji dwustronnych nie został jeszcze zaprzepaszczony.
„Jest bardzo źle przyjmowana w Polsce”. Kowal o decyzji Zełenskiego
– Decyzja ta uderza w naszą wrażliwość i jest bardzo źle przyjmowana w Polsce. To jest filozoficzny i prawny błąd. Gloryfikacja osób, na których ciąży zarzut ludobójstwa, ma wpływ na całokształt relacji zarówno z Polską, jak i z Unią Europejską – powiedział Kowal.
Parlamentarzysta wskazał na konieczność jednoznacznego stawiania sprawy w dialogu z Kijowem. – Nie da się jednocześnie potępiać współczesnych zbrodni wojennych, a jednocześnie heroizować sprawców zbrodni na ludności cywilnej z okresu drugiej wojny światowej – dodał.
Paweł Kowal, który jest także przewodniczącym Rady ds. Współpracy z Ukrainą zaznaczył jednocześnie, że ostatnie wydarzenia nie przekreślają całości dotychczasowych dokonań w stosunkach polsko-ukraińskich. Przypomniał w tym kontekście o trwającym procesie ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej, które zostały odblokowane po 20 latach, a także o rosnącej wymianie handlowej oraz współpracy środowisk naukowych i kościelnych.
– Relacje polsko-ukraińskie obserwuję od prawie 30 lat i wiem, że charakteryzują się one spadkami i wzrostami napięcia. Jestem pewien, że po tych decyzjach prezydenta Zełenskiego nie zaprzepaściliśmy ostatecznie szansy na pozytywne załatwianie spraw, liczę na działania dyplomatów i polityków – powiedział.
Burza po dekrecie Zełenskiego. Kowal wskazał na „skrajnie antyukraińskie i prorosyjskie siły”
W ocenie posła decyzje władz ukraińskich zostały podjęte świadomie, ale osłabiają one wsparcie dla współczesnej Ukrainy w polskim społeczeństwie.
– Jeżeli rząd lub prezydent Ukrainy robi coś, co radykalnie narusza wrażliwość społeczną w Polsce, to osłabia argumenty tych polskich polityków, którzy udzielają wsparcia Ukrainie na krajowym i europejskim forum. Proszę zauważyć, że to wszystko uderzyło przede wszystkim w kluczowe postaci polskiego rządu, te osoby, które najaktywniej w Europie dają wsparcie ukraińskim argumentom w sferze bezpieczeństwa – powiedział.
W ocenie Pawła Kowala, decyzje władz Ukrainy wzmacniają w Polsce antyukraińskie i prorosyjskie siły. – Być może to nie jest widoczne na pierwszy rzut oka, ale to, co się stało wzmacnia także w Polsce skrajnie antyukraińskie i prorosyjskie siły i takich polityków jak Leszek Miller czy Grzegorz Braun. To nie pogląd, ale logiczna politologiczna analiza. To jest obiektywny fakt – podkreślił.
Pytany o motywacje ukraińskiego przywódcy poseł KO uznał, że tezy, jakoby krok ten był odpowiedzią na silne naciski wewnętrzne nie mają kluczowego znaczenia dla ogólnego wydźwięku decyzji władz Ukrainy.
– W ukraińskiej opinii publicznej chyba nie ma istotnych sił politycznych, które żądałyby większej gloryfikacji UPA. Przyczyny mogą być różne, ale niezależnie od nich sprawa jest poważna i wywołuje ostre reakcje w Polsce. Zakładam, że ukraińskie służby dyplomatyczne monitorują sytuację i przekazują te informacje do Kijowa, bo rzecz niesie za sobą potencjalnie poważne skutki – ocenił przewodniczący rady.
Kowal nie chce „zaogniania sytuacji”. Zapewnił o reakcji rządu
Kowal odniósł się również do debaty publicznej na ten temat w Polsce, apelując o powściągliwość i nieuleganie emocjom. Skrytykował m.in. wypowiedzi niektórych polityków, które, jego zdaniem, zaogniają sytuację i dają paliwo propagandzie rosyjskiej.
– W interesie polskiej racji stanu nie jest zaognianie sytuacji, ale skuteczne rozwiązywanie realnych problemów jak w ostatnich latach. Moim zadaniem jako polityka nie jest podgrzewanie atmosfery, dlatego świadomie nazywam rzeczy spokojnie, ale precyzyjnie, by te komunikaty docierały do strony ukraińskiej i były przynajmniej rozumiane, jeśli nie ma między nami zgody – powiedział.
Kowal zapewnił, że reakcje polskiego rządu będą rozsądne i zdecydowane „tak jak dotychczasowe wypowiedzi premiera Donalda Tuska”.
Zdaniem posła KO najlepszym rozwiązaniem kryzysu byłaby samodzielna korekta kursu przez Kijów, zwłaszcza w obliczu poważnych współczesnych wyzwań dla polityki ukraińskiej, w tym zbliżających się negocjacji akcesyjnych Ukrainy z Unią Europejską.
– Stosunek do mordów na ludności cywilnej to miara podejścia do kwestii praworządności. Po stronie ukraińskiej jest mnóstwo mądrych, doświadczonych polityków, osób, które wiedzą, co w takiej sytuacji trzeba zrobić. Ważne, aby do Kijowa dotarło, że te decyzje były przekroczeniem pewnej granicy wrażliwości oraz dysrespektem wobec zaufania polskich partnerów – podsumował Kowal.
Zdaniem polityka, obecna sytuacja powinna zostać potraktowana jako wyzwanie jak rozwiązywać kryzysy, a nie tylko jako katastrofa we wzajemnych relacjach.
Miller słownie zaatakował Kowala. Polityk szybko odpowiedział
W sobotę w programie Polsat News „Prezydenci i Premierzy” Leszek Miller odniósł się do inicjatywy prezydenta Karola Nawrockiego o możliwości odebrania Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu.
Miller ocenił, że w Polsce istnieje wręcz „banderowska piąta kolumna”, która „torpeduje każde działanie, które zbliża się do prawdy, co się dzieje na Ukrainie”. – Na czele tego stoi niewątpliwie pan Paweł Kowal – dodał były premier.
Na te słowa zareagował sam polityk KO. „Co, jeśli p. Miller dojdzie do wniosku, że Armstrong nie był na Księżycu? Ciekawe, czy ktoś jeszcze płaci Millerowi za opowiadanie takich bzdur? 'Piąta kolumna w Polsce, ja na jej czele’. Millero-szuria level hard. Proponuję podpytać odbiorcę moskiewskiej pożyczki, kto jeszcze w tej 'piątej kolumnie'” – napisał.
-
Zełenski podpalił relacje z Polską. „Musiał uznać, że może sobie na to pozwolić”
-
Wałęsa uderza w Zełenskiego. „Ubliżył mi”


