-
Antoni Macierewicz podczas wystąpienia w Sejmie odniósł się do wydarzeń z lipcowej miesięcznicy smoleńskiej, zarzucając policji przemoc wobec przewodniczących legalnego zgromadzenia.
-
Według Macierewicza policja wspierała uczestników nielegalnej demonstracji i utrudniła politykom PiS dostęp do pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej.
-
Poseł PiS zapowiedział złożenie wniosku do prokuratora krajowego w sprawie działań funkcjonariuszy policji i protestujących.
-
Na zarzuty Macierewicza odpowiedział wiceszef MSWiA Czesław Mroczek, twierdząc, że policja działała zgodnie z prawem i zapewniała bezpieczeństwo.
-
Wiceminister Mroczek poinformował o incydencie naruszenia nietykalności policjanta przez organizatora zgromadzenia oraz o podjęciu działań przewidzianych Kodeksem karnym.
-
Posłanka KO Maria Janyska złożyła wniosek o ukaranie Jarosława Kaczyńskiego za słowa o policji, na które również zareagował minister Marcin Kierwiński.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Były szef MON odniósł się do wydarzeń podczas lipcowych obchodów miesięcznicy smoleńskiej, kiedy politycy Prawa i Sprawiedliwości pojawili się na placu marsz. Józefa Piłsudskiego w Warszawie.
Mieli wtedy problem z dostaniem się pod sam pomnik upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej ze względu na obecność protestujących i policji, która zabezpieczała wydarzenie.
Macierewicz wraca do miesięcznicy. Krytyka pod adresem policji
W dyskusję z funkcjonariuszami wdał się prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz obecny na obchodach szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki. Politycy argumentowali, że protestujący „nie mają prawa” zakłócać uroczystości.
– W dniu 9 lipca po godz. 21 i w dniu 10 lipca po godz. 9 rano formacja występująca jako policja na terenie placu marszałka Piłsudskiego podjęła decyzję przestępczą, bijąc fizycznie przewodniczących legalnego zgromadzenia, nieustannie wspierając zespół nielegalnych antypolskich demonstrantów – powiedział w Sejmie Macierewicz.
– Funkcjonariusze jednak zdecydowanie działali także na rzecz przestępcy rosyjskiego Władimira Putina, który jest odpowiedzialny za zamordowanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz polskiej elity narodowej, w ramach której zabito wybitnych posłów, polityków, kierownictwo polskiej armii, księży oraz wybitnych naukowców i rodziny Polaków zamordowanych przez sowieckie NKWD w 1940 r. – oskarżał poseł PiS.
Macierewicz grzmiał z trybuny sejmowej. Dostało się policji
Według Macierewicza „najbardziej przestępczym działaniem funkcjonariuszy, prezentujących się jako polska policja, było zakazanie i uniemożliwienie złożenia kwiatów pod pomnikiem prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego przez prezesa PiS, brata prezydenta, oraz przez członków tej formacji”.
Polityk zapowiedział, że zwróci się w tej sprawie do prokuratora krajowego o wszczęcie postępowania „przeciwko przestępczym funkcjonariuszom i antypolskim demonstrantom„.
Na słowa Macierewicza zareagował wiceszef MSWiA Czesław Mroczek.
– Można byłoby powiedzieć, że był czas, żeby przyzwyczaić się do oburzających wystąpień posła Macierewicza, ale nie ma zgody na przyzwyczajanie się, dlatego że pan Macierewicz zarzuca nieprawne czy wręcz przestępcze działanie policji, która z poświęceniem wykonywała swoje obowiązki, by zapewnić porządek publiczny i bezpieczeństwo uczestników zgromadzeń – ripostował.
Wiceminister reaguje na słowa Macierewicza. Mówił o ataku na policjanta
Wiceszef MSWiA powiedział, że od 9 do 11 lipca wokół pomników zorganizowanych było sześć zgromadzeń oraz uroczystości przez Kancelarię Prezydenta RP. Zadeklarował, że policja na podstawie swoich doświadczeń zebrała środki konieczne do zapewnienia bezpieczeństwa znajdujących się tam osób.
– Policja niestety jest angażowana od wielu lat i wielu miesięcy w tę akcję zapewnienia ładu i porządku w zakresie odbywających się tam zgromadzeń – dodał.
Według Mroczka do pierwszych incydentów doszło już 9 lipca. Miało wtedy dojść do naruszenia nietykalności cielesnej policjanta przez organizatora zgromadzenia, któremu po interwencji zostały założone kajdanki. Później tę funkcję próbował przejąć Macierewicz, który miał popchnąć policjanta i szarpać go za rękę, a także kierować w jego kierunku obraźliwe i ośmieszające słowa.
Wiceminister zadeklarował, że w tej sprawie wykonywane są czynności na podstawie art. 222 i 226 Kodeksu karnego, dotyczących naruszenia nietykalności funkcjonariusza oraz jego znieważenia. Gdy Mroczek zszedł z mównicy, ponownie wszedł na nią Macierewicz, pokazując zdjęcia z uroczystości. Został wtedy upomniany przez prowadzącego obrady wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego.
Kaczyński mówił o „bojówkach rządzącej partii”. Jest wniosek o ukaranie
W czwartek posłanka KO Maria Janyska złożyła do sejmowej komisji etyki poselskiej wniosek o ukaranie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego za jego słowa o policji, które padły podczas ostatnich obchodów miesięcznicy. Kaczyński odnosząc się wówczas do funkcjonariuszy, mówił o „bojówkach rządzącej partii”.
– Mamy do czynienia w istocie w tej chwili z bojówkami rządzącej partii, a nie z policją i z tego będą musiały być wyciągnięte wnioski. (…) Trzeba niestety będzie wszystko budować od początku, trzeba będzie powołać jakąś gwardię obywatelską, która będzie bardzo zdecydowana, tak że ci z policji, którzy pozostaną w niej, będą wiedzieli, że muszą wykonywać swoje obowiązki – mówił lider Prawa i Sprawiedliwości.
Szef MSWiA Marcin Kierwiński we wpisie na X określił zachowanie prezesa PiS wobec policji jako „skandaliczne”. „To hańba, że były wicepremier ds. bezpieczeństwa atakuje funkcjonariuszy i polski mundur. Policja dba o porządek publiczny i bezpieczeństwo każdego obywatela. Czasy polityków ponad prawem, Panie Kaczyński, minęły” – zaznaczył.
-
Lawina komentarzy po decyzji Kaczyńskiego. „Panika i wewnętrzna wojna”
-
Zdecydowana deklaracja Morawieckiego. „Odważnie, jasno i bez kompleksów”


