-
WHO informuje o wzroście zachorowań na Ebolę, a w Czechach potwierdzono pierwszy przypadek zakażenia u amerykańskiego lekarza, który miał kontakt z wirusem w Ugandzie.
-
Demokratyczna Republika Konga ogłosiła epidemię, a epicentrum znajduje się w Buni, skąd wirus rozprzestrzenił się również do Ugandy i USA.
-
Obecna epidemia wywołana jest przez wirus Bundibugyo, na który nie ma zatwierdzonych szczepionek ani leczenia, a zarażony w Czechach zostanie poddany trzytygodniowej obserwacji w specjalistycznej klinice w Pradze.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Mężczyzna ma trafić do specjalistycznej kliniki w Pradze – poinformowały we wtorek wieczorem służby prasowe czeskiego ministerstwa zdrowia. Szef resortu Adam Vojtiech zapewnił, że zakażony nie zagraża otoczeniu. Minister powiedział, że mężczyzna nie ma żadnych objawów i jest amerykańskim lekarzem, który w Ugandzie miał kontakt z wirusem.
Wirus Ebola w Czechach. Demokratyczna Republika Konga ogłosiła epidemię
Wirus gorączki krwotocznej Ebola jest związany z Afryką. Odkryto go podczas tajemniczej epidemii w 1976 r. na terenie ówczesnego Zairu, który dzisiaj nosi nazwę Demokratyczna Republika Konga. Nazwę zaczerpnął od rzeki Ebola płynącej na północy Kotliny Konga. Jeszcze w latach siedemdziesiątych ogniska wirusa znaleziono także w Sudanie.
Ebola jest zoonozą, czyli chorobą odzwierzęcą. Podejrzewa się, że pochodzi od małp albo nietoperzy. Atakuje naczelne (nie tylko człowieka) i zebrała już sporo ofiar. Poza pierwszą znaną epidemią z 1976 r., spustoszenie siała też ta z 2014 r. na terenie zachodniej Afryki. Wybuchła ona w Gwinei, opanowała pobliskie Sierra Leone i Liberię, a pojedyncze przypadki odnotowano w Senegalu, Mali oraz poza Afryką, w USA, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Włoszech. Zachorowało wtedy ponad 28 tys. ludzi, z czego 11 315 chorych zmarło. To bardzo wysoka śmiertelność.
Teraz WHO raportuje o ponownym wzroście zachorowań na ebolę. Aktualnie podejrzewa się 500 przypadków i ponad 100 zgonów związanych z epidemią. Istnieje kilka pokrewnych wirusów wywołujących gorączkę krwotoczną. A tę konkretną epidemię wywołuje rzadko spotykany wirus Bundibugyo. Nie ma szczepionek ani metod leczenia na tę odmianę, chociaż wczesne hospotalizowanie może zmniejszyć ryzyko zgonu.
DR Konga już ogłosiła epidemię u siebie. Sporo chorych
Doniesienia o pojawieniu się wirusa Ebola w północno-wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga pojawiły się w piątek, ale choroba prawdopodobnie rozprzestrzenia się w tym kraju już od kwietnia.
15 maja władze Demokratycznej Republiki Konga oficjalnie potwierdziły wybuch epidemii, choć do tego czasu była ona już dość rozległa, z ok. 250 podejrzeniami. 16 maja WHO ogłosiła stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym w związku z tą epidemią.
Prawdopodobnie epicentrum tej epidemii znajduje się w Buni, stolicy prowincji Ituri. Poza licznymi już przypadkami z Demokratycznej Republiki Konga, mamy także dwa zachorowania z Ugandy.
Jest też pierwszy zdiagnozowany przypadek ze Stanów Zjednoczonych. To człowiek, który pracował w Buni i zajmował się tam pacjentami. Po powrocie do USA objawy pojawiły się u niego w sobotę, a w niedzielę badania potwierdziły u niego wirusa.
USA wdrożyły już środki specjalnej kontroli pacjentów przybywających z Demokratycznej Republiki Konga, Ugandy i Sudanu Południowego. Nie wiadomo, na jak długo. Warto pamiętać, że 11 czerwca zaczyna się w Ameryce Północnej piłkarski mundial, w którym weźmie udział Demokratyczna Republika Konga (i jej kibice). Zagra z Portugalią, Kolumbią i Uzbekistanem w miastach Houston i Atlanta w USA oraz Guadalajara w Meksyku.

Teraz mamy pierwszy przypadek w Czechach. – Pacjent zostanie przewieziony do Szpitala Klinicznego Bulovka w specjalnej, izolacyjnej kabinie transportowej, przy zachowaniu jasno określonych środków bezpieczeństwa i przeciwdziałania epidemii – powiedziała czeskiej telewizji publicznej rzeczniczka resortu zdrowia Nadia Chattova.
Mężczyzna powinien pozostać na obserwacji przez trzy tygodnie. Klinika Bulovka należy do placówek specjalizujących się w leczeniu wysoce niebezpiecznych chorób zakaźnych. Jest wyposażona w specjalistyczny sprzęt, ma m.in. odizolowane pomieszczenia, a także salę z podciśnieniem.
Prace nad skutecznymi szczepionkami na ebolę trwają. Testy na małpach już w 2008 r. dały obiecujące efekty, ale pełnego sukcesu wciąż nie ma. Choroba nie jest zdolna do wywołania tak globalnej pandemii jak COVID-19, ale może być bardzo niebezpieczna.


