-
Nad Narwią w Ostrołęce można obserwować gęś tybetańską, która wyróżnia się egzotycznym wyglądem i nie pochodzi z lokalnej fauny.
-
Gęś tybetańska jest przystosowana do trudnych warunków klimatycznych i potrafi radzić sobie z chłodem, dlatego jej obecność nad polską rzeką nie wzbudza niepokoju.
-
Źródło nie podaje jednoznacznie, jak ptak znalazł się nad Narwią, ale wskazuje na możliwość pochodzenia z hodowli, zwracając uwagę na obecność plastikowej obrączki.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W Ostrołęce nad Narwią zadomowiła się niecodzienna gęś – gęś tybetańska. Ptak od pewnego czasu jest obserwowany nad rzeką, gdzie pływa, spaceruje i żeruje. Nie wygląda na osłabionego ani chorego, dlatego jego obecność nie musi oznaczać, że potrzebuje pomocy. Dla mieszkańców Ostrołęki to jednak wyjątkowo ciekawa obserwacja. Gęś kojarzona przede wszystkim z Tybetem i wysokimi górami Azji znalazła sobie miejsce właśnie nad Narwią. Jej niezwykła odporność sprawia, że jesienne ochłodzenie samo w sobie nie powinno być powodem do niepokoju.
Gęś tybetańska – co to za ptak?
Gęś tybetańska (Anser indicus) jest dużym przedstawicielem rodziny kaczkowatych. W Polsce nie należy do rodzimej awifauny, a jej naturalny zasięg znajduje się przede wszystkim w centralnej Azji. Gniazduje między innymi na Wyżynie Tybetańskiej, w Mongolii i innych wysokogórskich rejonach, natomiast zimą część populacji przemieszcza się na południe Azji. To gatunek wędrowny, słynący z wyjątkowych możliwości lotu.
Najłatwiej rozpoznać ją po głowie i szyi. Jej upierzenie jest jasne, szarobiaławe i kontrastuje z ciemnymi elementami na głowie. Na białej głowie znajdują się dwie charakterystyczne czarne pręgi. Jedna przebiega w okolicy czoła i oczu, druga znajduje się niżej, w rejonie policzków. Pomiędzy nimi pozostaje jasny pas, dzięki któremu głowa ptaka wygląda tak, jakby została ozdobiona dwiema ciemnymi wstęgami.
Ciemny pas biegnie również wzdłuż tylnej części szyi, podczas gdy przód szyi i podgardle pozostają jasne. Pierś oraz przednia część szyi mają bardziej szare zabarwienie.
Dziób gęsi tybetańskiej jest stosunkowo niewielki i żółty, ale jego końcówka jest czarna. Żółte są także nogi. Skrzydła są szare, a końce lotek wyraźnie ciemniejsze. Kuper pozostaje jasny. Cała sylwetka jest smukła, ale jednocześnie mocna i typowo gęsia. Wielkością gatunek przypomina gęś zbożową. Nie występuje wyraźny dymorfizm płciowy.
Gęś z najwyższych gór nie boi się chłodu
Pojawienie się gęsi tybetańskiej we wrześniu może budzić pytania o to, czy ptak powinien już odlatywać i czy polska pogoda nie okaże się dla niego zbyt trudna. Warto jednak pamiętać o pochodzeniu gatunku. Gęś tybetańska należy do ptaków wyjątkowo dobrze przystosowanych do życia w wymagającym środowisku.
Jej naturalne tereny lęgowe obejmują wysokogórskie rejony centralnej Azji. Gatunek może być obserwowany na bardzo dużych wysokościach, a podczas wędrówek pokonuje Himalaje. To pokazuje, że niska temperatura nie jest dla niego automatycznie zagrożeniem. Ważniejszy od samego mrozu jest dostęp do odpowiedniego pokarmu oraz bezpiecznego miejsca odpoczynku i żerowania.

Dlatego fakt, że gęś tybetańska przebywa nad Narwią, nie oznacza od razu, że nie poradzi sobie w Polsce. Jak podaje portal Moja Ostrołęka jeżeli gęś pływa, chodzi, żeruje i reaguje normalnie, a na jej ciele nie widać obrażeń, sama obecność nad rzeką nie jest powodem do interwencji. Gęś tybetańska łatwo aklimatyzuje się w trudniejszych warunkach, a jej biologiczne przystosowania pozwalają jej znosić środowisko, które dla wielu innych ptaków byłoby znacznie bardziej wymagające.
Skąd gęś tybetańska znalazła się w Ostrołęce?
Największą zagadką pozostaje pochodzenie osobnika obserwowanego nad Narwią. Nie jest to gatunek, którego naturalnego występowania należy szukać w Polsce, dlatego pojawienie się takiego ptaka rodzi pytanie, czy mamy do czynienia z zabłąkanym migrantem, osobnikiem pochodzącym z hodowli, czy ptakiem, który uciekł z miejsca, gdzie był trzymany.
W materiale Mojej Ostrołęki zaznaczono, że nie wiadomo, w jaki sposób gęś trafiła nad Narew. Wiadomo natomiast, że od pewnego czasu pływa po rzece, żeruje i nie wygląda na osłabioną. To pozwala spojrzeć na obserwację bez niepotrzebnego alarmu. Gęś znalazła miejsce, w którym na razie najwyraźniej dobrze sobie radzi.
Ciekawy trop pojawił się także w grupie Ptaki na Facebooku. Autor wpisu zwrócił uwagę, że gęś jest sama i spaceruje nad rzeką.
Gęś tybetańska nad Narwią w Ostrołęce! Ptak jest sam, spaceruje nad rzeką. Wygląda na zdrowego i silnego
I jak zauważa autor „Gęś posiada czarną, plastikową obrączkę hodowlaną z numerem: EU PL18 22 600. Możliwe, że uciekł komuś z prywatnej hodowli lub woliery.”
Egzotyczny ptak nad Narwią wzbudza ciekawość
Gęś tybetańska w Ostrołęce jest interesującą obserwacją nie tylko ze względu na wygląd. To gatunek, który naturalnie żyje tysiące kilometrów od Polski i jest kojarzony z wysokimi górami centralnej Azji. Narew może zapewniać jej wodę, miejsca do odpoczynku oraz dostęp do pożywienia. Jeśli ptak pozostaje aktywny, żeruje i nie wykazuje objawów choroby, najlepszym rozwiązaniem jest spokojna obserwacja z bezpiecznej odległości.
Dla obserwatorów przyrody nad Narwią to wyjątkowa okazja, aby zobaczyć jeden z najbardziej charakterystycznie ubarwionych gatunków gęsi. Czarna „maska” na białej głowie, długa szyja z ciemnym pasem, szara pierś, żółty dziób z czarnym końcem i żółte nogi sprawiają, że gęś tybetańska jest łatwa do rozpoznania. Nic dziwnego, że egzotyczny gość szybko zwrócił uwagę mieszkańców Ostrołęki.
Czy gęś tybetańska odleci z Ostrołęki?
To, jak długo ptak pozostanie nad Narwią, trudno przewidzieć. Jeśli będzie miał dostęp do pokarmu i spokojnego miejsca, może jeszcze przez pewien czas korzystać z dogodnych warunków. Z czasem może jednak ruszyć dalej, podobnie jak inne ptaki wędrowne. Nie ma podstaw, aby zakładać, że sama jesienna temperatura zmusi go do natychmiastowego opuszczenia Polski.
Gęś tybetańska pozostaje więc nad Narwią małą przyrodniczą zagadką. Wiadomo, jaki to gatunek, wiadomo, że jest w dobrej kondycji, ale nadal nie wiadomo, dlaczego wybrał właśnie Ostrołękę. Jedno jest pewne: ptak, który kojarzy się z Wyżyną Tybetańską i wysokogórskimi jeziorami, tym razem zatrzymał się nad polską rzeką. I właśnie dlatego jego obserwacja jest tak niezwykła.


