-
W ładowni przewożącego złom masowca zacumowanego przy Nabrzeżu Szczecińskim w Gdańsku pojawiły się płomienie i zadymienie.
-
Na miejscu działa 17 zastępów straży pożarnej, w tym dwa statki gaśnicze. Działania koncentrują się na gaszeniu ładowni i polewaniu wydobywanego złomu wodą.
-
Załoga statku nie wymagała ewakuacji, nikt nie ucierpiał. Z relacji straży wynika, że nie występuje zagrożenie dla okolicznych mieszkańców.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Zgłoszenie w sprawie pożaru w ładowni statku zacumowanego przy Nabrzeżu Szczecińskim w Gdańsku napłynęło do straży pożarnej w czwartek około godziny 22.32. Starszy kapitan Radosław Gburzyński poinformował na antenie Polsat News, że statek, na którym pojawił się ogień, jest masowcem przewożącym złom.
– W godzinach wieczornych załoga zauważyła zadymienie oraz płomienie. Na miejsce zostały zadysponowane zastępy zakładowej straży pożarnej i Portowej Straży Pożarnej „Florian”, która także poprosiła o pomoc Państwową Straż Pożarną – powiedział.
Pożar masowca w Gdańsku. Na miejscu pracuje straż pożarna, „wystąpiło zadymienie”
Przedstawiciel straży dodał, że na miejscu w dalszym ciągu trwa akcja gaśnicza. Na Nadbrzeżu Szczecińskim pracuje 17 zastępów straży pożarnej, w tym dwa statki gaśnicze.
– Działania koncentrują się przede wszystkim na podawaniu środków gaśniczych do ładowni oraz próbach rozładowania złomu zgromadzonego w jednym z doków, gdzie wystąpiło zadymienie i polewanie wydobytego złomu wodą na nabrzeżu – wyjaśnił.
Kapitan zaznaczył, że w wyniku pożaru nikt nie ucierpiał. Ponadto nie ma zagrożenia dla okolicznych mieszkańców. – Należy być czujnym i patrzeć, czy pojawią się jakieś komunikaty RCB. Jeżeli takie zagrożenie będzie, na pewno takie komunikaty będą podawane oficjalnie na stronach miasta – zaznaczył starszy kapitan.
Gdańsk. Załoga statku nie wymagała ewakuacji. Sytuacja jest trudna do opanowania
Załoga statku nie wymagała ewakuacji i obecnie przebywa na miejscu. Po zauważeniu ognia marynarze podjęli próbę gaszenia pożaru we własnym zakresie. Akcję przeprowadzono zgodnie z wewnętrznymi procedurami okrętowymi. Po przybyciu na miejsce inicjatywę przejęła straż pożarna.
Sytuacja jest trudna do opanowania, ponieważ – jak poinformowała straż – dostęp do ładowni jest trudny, a ogień cały czas się rozprzestrzenia. Na ten moment służby nie znają przyczyny zdarzenia.
Odnosząc się do ogromnego zadymienia widocznego nad portem, strażak uspokoił, że jest to „woda wlana do ładowni, która uległa parowaniu”.


