-
Odkrycia archeologiczne pokazują, że grzyby odgrywały istotną rolę w życiu dawnych ludzi jako materiał do rozpalania ognia, pożywienie i możliwy środek leczniczy.
-
W badaniach znaleziono dowody na wykorzystanie grzybów przez neandertalczyków, mezolitycznych łowców-zbieraczy oraz Ötziego, w tym jako rozpałki, potencjalnych leków i spławików do połowu ryb.
-
Naukowcy wykryli ślady grzybów na naczyniach używanych do produkcji jednych z najstarszych piw ryżowych w Azji Wschodniej, co może wskazywać na ich rolę w rytuałach i budowaniu wspólnot.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Przez dziesięciolecia prehistoria była opowiadana głównie przez badanie kamieni, kości i ceramiki. To z tych trwałych materiałów archeolodzy budowali obraz życia dawnych ludzi. Grzyby prawie do niego nie trafiały, bo zwykle znikają szybko i bez śladu.
Dlatego odkrycie sprzed 75 lat w torfowisku w Yorkshire było tak niezwykłe. Archeolodzy znaleźli tam dziesiątki doskonale zachowanych grzybów sprzed około 11 tys. lat. Były przycięte i nadpalone, co sugeruje, że mezolityczni łowcy-zbieracze używali ich jako rozpałki w przenośnym zestawie do rozniecania ognia.
Dziś badacze wracają do takich znalezisk z nowymi narzędziami. Potrafią wykrywać DNA grzybów i mikroskopijne ślady na zębach, naczyniach, ubraniach czy narzędziach. „Ujawniając niewidzialne dotąd ślady w materiale archeologicznym, zaczynamy dostrzegać, jak związki z grzybami pomagały najwcześniejszym społecznościom neolitycznym rozwijać rozumienie ziemi i własnego społeczeństwa” – mówi magazynowi „New Scientist” Li Liu ze Stanford University.
Grzyby w diecie neandertalczyków
„Neandertalczyków uważano za mięsożerców porównywalnych z niedźwiedziami polarnymi” – mówi Laura Weyrich z Pennsylvania State University. Tymczasem analiza DNA z kamienia nazębnego opublikowana w 2017 r. pokazała, że grupa neandertalczyków z terenów dzisiejszej Belgii jadła także grzyby.
Jeden z hiszpańskich neandertalczyków, żyjący około 48 tys. lat temu, miał też w jamie ustnej ślady traw skolonizowanych przez pleśnie penicylinowe. Według badaczy mógł celowo sięgać po taki materiał, by łagodzić ból związany z ropniem zęba.
„Ten konkretny osobnik musiał odczuwać ogromny ból i jest jedyną osobą, u której wykryliśmy 'penicylinę’” – mówi Weyrich. „To każe nam pytać, czy rzeczywiście wiedzieli, że spożycie tego materiału może przynosić jakąś korzyść medyczną?”. Pewności nie ma, ale sama możliwość zmienia obraz neandertalczyków.
„Brakujące grzyby” w archeologii
Problem nie dotyczy tylko bezpośrednich śladów DNA. Przez lata także analizy chemiczne kości mogły zniekształcać obraz dawnych diet. Bardzo wysokie wartości azotu w kościach neandertalczyków interpretowano zwykle jako dowód skrajnie mięsnej diety. Tyle że podobny efekt mogą dawać również grzyby. „W środowiskach, w których żyli neandertalczycy, znacznie bardziej prawdopodobna była dieta złożona z różnych zwierząt, roślin i właśnie grzybów.
Najbardziej namacalnym dowodem na znaczenie grzybów w pradziejach pozostają nie te zjedzone, lecz te spalane. W słynnym stanowisku Star Carr w Yorkshire znaleziono 82 grzyby, z czego 76 udało się zidentyfikować jako Fomes fomentarius, czyli hubę wykorzystywaną jako łatwopalny materiał po odpowiednim przygotowaniu.
Część okazów nosiła wyraźne ślady cięcia i skrobania. W sumie 54 grzyby zostały obrobione tak, by uzyskać łatwopalny materiał, a 41 było nadpalonych. To nie wygląda na przypadek.
„Niektóre miały bardzo wyraźne ślady cięcia na zewnętrznej stronie, z usuniętymi fragmentami po to, by dostać się do wewnętrznej części owocnika” – mówi Harry Robson z University of York, który brał udział w wykopaliskach w Star Carr.
Zdaniem badaczy takie grzybowe zestawy do przenoszenia ognia mogły być przełomem dla mobilnych grup łowców-zbieraczy. W Star Carr znaleziono je obok cienkich rolek brzozowej kory. Razem tworzyły lekki, poręczny i niezawodny pakiet do rozpalania ognia w drodze.
Podobne ślady używania hub znajdowano też w innych częściach Europy, między innymi w Hiszpanii, Danii, Niemczech i Rosji. Szczególne miejsce zajmuje jednak Ötzi, słynna mumia sprzed około 5300 lat znaleziona w Alpach. To właśnie przy nim zachował się jeden z najbardziej sugestywnych zestawów grzybowych.
W skórzanej sakwie Ötziego archeolodzy znaleźli łatwopalny materiał wykonany z Fomes fomentarius i fragmenty pirytu, czyli minerału używanego do krzesania iskier. Cząstki pirytu tkwiły nawet między włóknami materiału. W tym przypadku nie ma praktycznie wątpliwości, że grzyb służył do rozpalania ognia podczas wędrówki.
Ale to nie wszystko. Przy Ötzim znaleziono też dwa wysuszone owocniki pniarka brzozowego, nawleczone na rzemienie. Gdy odkryto je w 1998 r., badacze uznali, że mogły mieć zastosowanie lecznicze, być może przeciw pasożytom jelitowym. Późniejsze analizy rzeczywiście wskazywały na przeciwpasożytnicze i przeciwdrobnoustrojowe właściwości tego grzyba.
Jest tylko jeden problem: w żołądku Ötziego nie znaleziono śladów spożycia żagwi brzozowej. To osłabiło hipotezę medyczną. Dziś pojawia się nowa propozycja.
Grzyby jako spławiki i dym dla pszczół
Mariana Villani z Cardiff University i Royal Botanic Gardens, Kew, bada tradycyjne zastosowania grzybów znanych Ötziemu. Jej nowa, jeszcze nieopublikowana interpretacja zakłada, że pniarek brzozowy mogła służyć nie jako lek, lecz jako spławik do połowu ryb.
Badaczka wskazuje, że grzyby miały kształt przypominający klasyczne korkowe spławiki. Przy Ötzim znaleziono też sznurki, fragmenty siatki i kościane szydło, które – jak uważa Villani – „wygląda jak haczyk wędkarski”. Sama przeprowadziła eksperymenty z suszonymi owocnikami, testując je jako spławiki.
„Złowiłam osiem ryb w trzy godziny!” – mówi. Jak relacjonuje, po pokryciu grzybów woskiem pszczelim utrzymywały się na wodzie przez kilka godzin, a potem można je było wysuszyć i użyć ponownie. To brzmi przekonująco, choć nadal pozostaje hipotezą.
Villani uważa też, że grzyby mogły pomagać w wybieraniu miodu. Z licznych opisów etnograficznych wiadomo, że społeczności łowiecko-zbierackie paliły hubę i purchawki, aby odurzać pszczoły podczas wybierania plastrów. „Purchawki to jedne z najbardziej użytecznych grzybów w historii, więc jest bardzo prawdopodobne, że Ötzi i jego współcześni także z nich korzystali” – mówi badaczka.
Piwo, które mogło budować wspólnotę
Rola grzybów nie kończy się jednak na ogniu, leczeniu czy zdobywaniu pożywienia. Li Liu i jej zespół pokazali w 2024 r., że grzyby mogły pomagać także w produkcji jednych z najstarszych piw ryżowych w Azji Wschodniej.
Badacze znaleźli na 10-tysiącletnich naczyniach ślady czerwonej pleśni Monascus oraz ziaren skrobi noszących oznaki rozkładu przez enzymy. Taki proces oznacza dwuetapową fermentację: najpierw pleśń rozkłada skrobię na cukry, a potem drożdże obecne w powietrzu zamieniają je w alkohol.
„Większość badaczy uważała, że alkohol oparty na czerwonym qu rozwinął się około 2000 lat temu, więc kiedy odkryliśmy, że najstarsze piwa mają 10 tys. lat, było to zaskoczenie” – mówi Liu.
Co równie ważne, ślady fermentacji pojawiły się właśnie w czasie, gdy ludzie zaczynali uprawiać ryż i osiedlać się w pierwszych wspólnotach rolniczych. Część naczyń pochodziła z jam grobowych, co sugeruje, że alkohol był związany z rytuałami. Według Liu takie napoje mogły pomagać budować tożsamość grupy i wzmacniać więzi społeczne.


