-
W wyniku ostrzału Hutich na wybrzeżu Morza Czerwonego ucierpiały dwie osoby i uszkodzono kilka budynków, w tym meczet.
-
Jemeńscy rebelianci poinformowali o ataku na bazę wojskową w prowincji Nadżran oraz zagrozili dalszymi uderzeniami w przypadku reakcji Arabii Saudyjskiej.
-
Huti przejęli kontrolę nad portami nad Morzem Czerwonym i grożą zablokowaniem cieśniny Bab el-Mandab, co już wpłynęło na funkcjonowanie infrastruktury energetycznej Arabii Saudyjskiej.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Według saudyjskich służb Huti zaatakowali w niedzielę miasto Dżizan, leżące w południowo-zachodniej Arabii Saudyjskiej nad Morzem Czerwonym.
Pociski uszkodziły kilka budynków, w tym meczet. Wiadomo też o co najmniej dwóch osobach poszkodowanych. Wcześniej, w sobotę, jemeńscy rebelianci mieli uderzyć w gubernatorstwo Al Tuwal w prowincji Dżizan.
Rzecznik saudyjskiej obrony cywilnej potępił ataki, nazywając je „rażącym naruszeniem międzynarodowego prawa humanitarnego”. Jak dodał, wdrożono procedury awaryjne.
Huti atakują Arabię Saudyjską. Grożą eskalacją konfliktu
Yahya Saree, przedstawiciel Hutich, oświadczył na platformie X, że rebelianci zaatakowali saudyjską bazę wojskową w Szarura, w prowincji Nadżran. Nie ujawnił, kiedy doszło do uderzenia – informacji na ten temat nie podaje także Arabia Saudyjska.
Huti mieli wymierzyć w „magazyny broni oraz centra dowodzenia”, twierdząc, że z miejsc tych „zarządza się agresją” wobec Jemenu i jego obywateli. Co istotne, Rijad wspiera i uznaje jemeński rząd, ale sprzeciwia się wspieranym przez Iran rebeliantom, którzy próbują przejąć władzę w kraju.
Saree ostrzegł, że ewentualne działania odwetowe saudyjskich sił zbrojnych doprowadzą do eskalacji konfliktu. Według jego deklaracji Huti mają być gotowi do silniejszego uderzenia w głąb Arabii Saudyjskiej.
Drugi front wojny na Bliskim Wschodzie. Huti chcą zablokować cieśninę Bab el-Mandab
Napięcia między Hutimi a Arabią Saudyjską wzrosły po wtorkowych atakach na miasta Abha, Chamis Muszajt, Dżazan i Nadżran, w wyniku których ranne zostały 73 osoby. Drugi front wojny na Bliskim Wschodzie to w rzeczywistości dalsza część konfliktu, który został w 2022 roku częściowo wygaszony przy wsparciu ONZ.
Rebelianci w ostatnich dniach opanowali kolejne miasta portowe w Jemenie, praktycznie przejmując kontrolę nad wybrzeżem Morza Czerwonego i zagrażając bezpieczeństwu żeglugi przez cieśninę Bab el-Mandab, z której korzysta Arabia Saudyjska.
Ofensywa bojowników może doprowadzić do blokady kluczowego szlaku wodnego, co po zamknięciu cieśniny Ormuz przez Iran może być kolejnym krytycznym ciosem w światowy rynek energii – zauważa agencja Reutera. Bab el-Mandab to wąskie gardło jednego z najważniejszych na świecie szlaków transportu ropy naftowej i paliw z Zatoki Perskiej do Morza Śródziemnego.
Problemy Saudyjczyków potęguje fakt, że w wyniku czwartkowego ataku wyłączony został ropociąg Wschód-Zachód, będący alternatywną drogą eksportu ropy z Bliskiego Wschodu. Pociski zostały wystrzelone na infrastrukturę energetyczną Arabii Saudyjskiej z terytorium Iraku, graniczącego z Iranem. Bagdad zaprzeczył agresji i rozpoczął śledztwo w celu ustalenia osób odpowiedzialnych za to zdarzenie.
Źródła: Reuters, Associated Press, Al Jazeera
-
Media: Chiny pomogły Iranowi przed atakiem na amerykańską bazę
-
Trump zdradził, kiedy zakończy wojnę. Zostały tygodnie


