Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Polski uśmiech na igrzyskach olimpijskich! To było jak spełnienie marzeń – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost

Polski uśmiech na igrzyskach olimpijskich! To było jak spełnienie marzeń – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost

17 lutego, 2026
Renta wdowia pójdzie w górę. Zmiany od 1 marca – Biznes Wprost

Renta wdowia pójdzie w górę. Zmiany od 1 marca – Biznes Wprost

17 lutego, 2026
Jesteśmy zalewani ubraniami tanimi z Chin. Polscy producenci zapłacą więcej

Jesteśmy zalewani ubraniami tanimi z Chin. Polscy producenci zapłacą więcej

17 lutego, 2026
Słowacja. Tragiczny wypadek polskiego autokaru. Nie żyje kierowca

Słowacja. Tragiczny wypadek polskiego autokaru. Nie żyje kierowca

17 lutego, 2026
Aleksandra Leo rozważa odejście z Polski 2050. Partia przechodzi kryzys

Aleksandra Leo rozważa odejście z Polski 2050. Partia przechodzi kryzys

17 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Polski uśmiech na igrzyskach olimpijskich! To było jak spełnienie marzeń – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost
  • Renta wdowia pójdzie w górę. Zmiany od 1 marca – Biznes Wprost
  • Jesteśmy zalewani ubraniami tanimi z Chin. Polscy producenci zapłacą więcej
  • Słowacja. Tragiczny wypadek polskiego autokaru. Nie żyje kierowca
  • Aleksandra Leo rozważa odejście z Polski 2050. Partia przechodzi kryzys
  • Miał był remont, skończyło się ruiną. „Zaczęły do nas docierać sygnały, że ma kontakty w półświatku”
  • L4 z datą wsteczną utrudnia pracę firm. Pracodawcy nie kryją złości – Biznes Wprost
  • Skąd rośliny wiedzą, że zima się skończyła? Mają niezwykły dar
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Jak pozbyć się zbędnych rzeczy? Małgosia wkracza, gdy to za trudne
Jak pozbyć się zbędnych rzeczy? Małgosia wkracza, gdy to za trudne
Aktualności

Jak pozbyć się zbędnych rzeczy? Małgosia wkracza, gdy to za trudne

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości22 listopada, 2025

Pomagają ludziom uporządkować nie tylko dom, ale też przeszłość. Kim są organizatorki porządku?

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękuję, że nas czytasz

Foto: Newsweek

Osiem segregatorów pełnych dokumentów, rachunków i pamiątek. K., kobieta w średnim wieku, w dużym mieście, tonie w papierach. Nie jest w stanie niczego znaleźć. Przyjeżdża Kinga Królikowska-Sulisz, organizatorka porządku (z angielskiego „declutterka”), przy udziale klientki dzieli dokumenty na cztery kategorie, w tym „turboważne” w czerwonej teczce. Po wszystkim K. łapie oddech ulgi.

Pamiątki po zmarłej babci, fanatyczce religijnej, z którą trudno się żyło. Krzyże, różańce, medaliki. Leżą w szufladach i R. czuje z tego powodu dyskomfort, ale jednak to świętość, w dodatku po bliskiej osobie.

Małgosia Bocheńska, która nazywa swoją profesję „deklamotingiem” (bardziej czule niż angielski „decluttering”), tłumaczy jej: — Trzeba rozplątać tę więź z przedmiotami. To symbole cierpienia. — R. się zgadza.

Inna klientka, też w Warszawie. Latami gromadziła koktajlowe i wieczorowe sukienki, których nigdy nie wkładała. Wierzyła, że kiedyś nadejdzie „ten” dzień i ktoś ją zaprosi na randkę czy bankiet, a ona poczuje się wyjątkowa. — Szafa pełna fantasy self [wyobrażonego ja — A.Ż.] — puentuje Małgosia. Proces selekcji ubrań był mozolny, ale dziewczyna w końcu zrozumiała, że nie potrzebuje atrybutów, potrzebuje działania.

Sztuka po sztuce

— Deklamoting na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykła usługa porządkowania — wyjaśnia Małgosia Bocheńska. — Ktoś przychodzi, pomaga zadbać o przestrzeń, zabiera klamoty. Ale to coś więcej niż sprzątanie. To proces, w którym trzeba odważnie zmierzyć się z całym swoim życiem, zamkniętym w szafkach, pudłach, garderobach i różnych innych zakamarkach mieszkania lub domu. Oczyścić swoją przestrzeń z tego, co nam ciąży — po to, żeby bałagan nie wrócił tylnymi drzwiami.

Kiedy przyjeżdża do klienta, nie od razu bierze się do porządkowania. Najpierw rozmawia. Patrzy, jak ta osoba żyje, z czym ma problem. Ludzie często od razu tłumaczą się, dlaczego tak to wygląda. Widać, że wstyd i emocje są w tych przestrzeniach razem z kurzem czy rozgardiaszem. Często to odbicie wewnętrznego chaosu, przytłoczenia, braku siły, efekt rozstania lub choroby — opowiada.

Najczęściej pracuje z kobietami. — To one dźwigają dom. Chcą, żeby był ładny, funkcjonalny, żeby czuć się w nim dobrze — mówi. Czują się odpowiedzialne za porządek, a jednocześnie nie są w stanie sprostać wyśrubowanym standardom czystości.

— Wyjmujemy wszystko, każda rzecz musi przejść przez ręce właścicielki. Małgosia pyta: czy lubisz ten kubek? W jakim jest stanie? I nagle nie rozmawiamy już o kubku, ale o miłości, o stracie, o tęsknocie. W takich chwilach klientki płaczą, śmieją się, opowiadają. Żegnają się z tym, że k­iedyś miały zupełnie inne przyzwyczajenia, inną figurę, inny styl ­ubierania.

Proces nie jest szybki. — Osiem godzin to za dużo na jedną sesję, nikt nie wytrzyma takiej intensywności emocji — przyznaje. — Robimy przerwy, pijemy herbatę.

Niektóre zlecenia trwają miesiącami. Kilka tygodni — kuchnia, kilka — garderoba, sypialnia, pokoje dziecięce. Oczywiście nie codziennie, ale raz na jakiś czas. Są też mniejsze zamówienia, u stałych klientek, gdy dostaje klucze od mieszkania i trzeba złożyć pranie do szafek.

— Teoretycznie każdy sam może zdecydować, co mu służy, a co nie, przejrzeć swoje rzeczy, dokonać wyboru. A jednak dla wielu osób to bardzo trudne. Osoba z zewnątrz podchodzi na chłodno, ułatwia zadanie — podkreśla deklamoterka.

Wziąć się w garść

Są też przypadki graniczne — zbieractwo, które staje się chorobą, tzw. syllogomanią. Nie każda declutterka podejmuje się takiej współpracy. Małgosia zastrzega, że w takich sytuacjach wspiera tę osobę, nie zastępuje psychologa ani terapii.

Ma za sobą dwie tego typu historie. Jedna: klientka nie potrafi wyrzucić nawet kłębków kurzu zza szafy, zakurzonego balonika czy podartej gumki recepturki. Każda rzecz wydaje jej się pełnowartościowa. Druga: mężczyzna przynosi wszystko z ulicy, nawet zepsute, pogryzione przez dzieci zabawki czy wyrzucone przez kogoś doniczki. Myśli: „Los stawia to na mojej drodze, muszę wziąć”.

Nie gromadzą tego z potrzeby posiadania, ale żeby odzyskać poczucie kontroli. Otaczanie się rzeczami daje im wrażenie bezpieczeństwa, zajmuje uwagę, a co najważniejsze — odciąga od wewnętrznego chaosu i bólu.

— Rozgrzebujemy jedno pudło i rozmawiamy godzinami o tym, co w nim jest. Często nie da się zrobić więcej. Ale nawet wtedy widać, że ktoś pierwszy raz od lat patrzy na te rzeczy z dystansem. To już coś — mówi deklamoterka.

Ostatnio pracowała w domu kobiety, której mama była zakupoholiczką. Mimo że klientka była dorosła, miała dobrą pracę, męża, dziecko, podczas spotkań z Małgosią uświadomiła sobie, że nie ma nic, co by kupiła sobie sama. Wszystkie rzeczy kupowała jej mama. Drogie, gustowne, ale nie własne.

— Większość z nas mówi sobie: „Muszę się wziąć w garść i kiedyś to zrobić”. Dla niektórych to „kiedyś” bez pomocy z zewnątrz przeważnie nie następuje — wzdycha Małgosia. Sama musiała zmierzyć się ze swoją przeszłością podróżniczki, która przemierzała dżunglę w Ameryce Południowej. Dziś, jako „pani od bałaganu” i mama, wie, że w swojej szafie już nie potrzebuje maczety ani specjalnych kaloszy do chodzenia po bagnach.

„Nie dotykaj”

Zuzia Kalfas-Siek spod Opola, która nazywa siebie organizatorką, z wykształcenia inżynier sanitarny z uprawnieniami budowlanymi, też zaczyna współpracę od rozmowy. — Muszę wejść w buty tej osoby, poznać jej styl życia, zainteresowania. Jeśli pracuję w kuchni, pytam, czy lubi gotować, czy raczej jada na mieście albo korzysta z cateringu. Na tej podstawie obliczam, ile naprawdę potrzebuje garnków, talerzy czy kubków.

Przed każdą usługą wysyła klientom szczegółową ankietę — pomaga jej to nie tylko poznać potrzeby, ale też przygotować indywidualną wycenę. — Nie mam stałego cennika — tłumaczy. — Każdy dom, każda osoba, każda historia jest inna. Muszę policzyć, ile to zajmie czasu i jakiego rodzaju wsparcia ta osoba naprawdę potrzebuje.

Czasem, kiedy Zuzia wchodzi do mieszkania klientki, od progu czuje napięcie. Przyjeżdża z pudełkami, workami, planem działania, już po rozmowie i ankiecie. Zanim zacznie sortować rzeczy, musi najpierw ostrożnie posprzątać atmosferę. — Czasami ktoś jest po kłótni z mężem, po nieprzespanej nocy, przychodzi moment decyzji i wszystko się kumuluje. Muszę pamiętać, że jestem po to, by pomóc, uspokoić, a nie oceniać.

„Nie dotykaj! Zostaw mi to!” — słyszy czasem. A na koniec i tak zdarza jej się usłyszeć płacz. Ale to już przeważnie łzy szczęścia i ulgi.

Tylko raz zdecydowała się wziąć zlecenie nie bezpośrednio od osoby, z którą miała pracować. Zgłosił się jej partner. „Albo pani pomoże, albo będzie rozstanie” — napisał żartobliwie mężczyzna. Są nadal razem, a „bałaganiara” do porządkowania kolejnych pomieszczeń umawia się z Zuzią już bez pośrednika.

Będzie lepiej

Zuzia uważa, że Polacy zamawiają decluttering najczęściej z bezradności. Chcą poczuć, że jeszcze coś mogą zmienić. — Tempo życia jest dziś tak szybkie, że wiele osób sobie z nim nie radzi. Najczęściej zgłaszają się do mnie kobiety z dziećmi — młode mamy, ale też te starsze, które potrzebują wsparcia w ogarnięciu codzienności. W zabawkach, ubraniach, kuchni — wszędzie zrobił się taki rozgardiasz, że trudno im to ogarnąć samodzielnie.

Z usług korzystają ludzie o różnym statusie. Ostatnio robiła organizację kuchni młodemu małżeństwu w wynajmowanym mieszkaniu. Nie byli bardzo zamożni, ale mówili, że im się to opłaca, bo chcą mieć porządek. Wśród jej klientów są też ludzie bardzo bogaci, którym zależy na świętym spokoju. Są w stanie zapłacić każdą cenę, aby mieć wszystko poukładane w kuchni czy garderobie.

Jej zdaniem każda z tych osób z czymś się boryka. Pewna klientka uprawiała amatorsko sport. Miała tyle ubrań i akcesoriów, że można by wyposażyć całą kadrę narodową i jeszcze by zostało. W kuchni najczęściej rzeczy się dublują, jedna z jej podopiecznych miała osiem obieraczek do warzyw, o których istnieniu nawet nie wiedziała. Inna z kolei miała w szafach 35 bluz z kapturem.

Są też trudniejsze przypadki, jak dziewczyna z epizodem depresyjnym. Nie chciała oddać absolutnie żadnej rzeczy, mimo że ubraniami zapełniła nie tylko swoją szafę, ale też pokój dziecka, pawlacze, szuflady. Brakowało miejsca na rzeczy malucha. Była uzależniona od zakupów online, 70 proc. ubrań miało jeszcze metki. Ale razem z declutterką sobie poradziły. Dziś klientka jest zadowolona i twierdzi, że już nie kupuje nowych ciuchów. A jeśli kupuje, stosuje zasadę: jedno więcej, jedno mniej.

Nowa branża

Ile kosztuje usługa declutteringu? W zależności od zakresu i potrzebnego czasu trzeba się liczyć z wydatkiem od kilkuset złotych do kilku tysięcy za jedno ­pomieszczenie.

W Polsce branża dopiero się rozwija, od czasu pandemii jeszcze mocniej. Wciąż wiele osób myli ją z usługą sprzątania.

Pomagają lifestyle’owe programy telewizyjne jak „Pogromcy chaosu” czy „Czysta chata”, a także profile w mediach społecznościowych poświęcone tej tematyce, m.in.: „Architekt porządku”, „Mery Piotrowska”, „Perfekcyjna w domu”.

Są już specjalne kursy dla architektek porządku. Najbardziej popularne organizuje prekursorka branży w Polsce Agnieszka Witkowska (również prowadząca programy telewizyjne na temat organizacji porządku). Jej warsztaty z rocznym dostępem do specjalnej platformy kosztują blisko 10 tys. zł (w wersji podstawowej — prawie 6 tys. zł). Ukończyło je ponad 300 osób z całej Polski, z czego tylko jeden mężczyzna.

W Ameryce Północnej rynek usług home decluttering ma już wartość ok. 3,5 mld dol., w Europie — ok. 2,8 mld dol. z rocznym tempem wzrostu ok. 6 proc.

— Jutro zaczynam organizację dwóch pomieszczeń. Będziemy pracowały zespołem czteroosobowym, żeby jak najszybciej klient mógł odzyskać swoją przestrzeń. Za chwilę jadę do sklepów po zamówienia, ostatnio nocami układałam listy zakupowe, a potem będę musiała objechać punkty zwrotów i rzeczy używanych. To zajmuje sporo czasu, choć z perspektywy klienta nie jest tak spektakularne jak uporządkowane szuflady w kuchni — tłumaczy Kinga Królikowska-Sulisz, profesjonalna organizatorka z okolic Warszawy, przez wiele lat pracownica korporacji.

Drugie życie

Zauważa, że ze Skandynawii przychodzi moda na minimalizm. 20-30-latkowie stawiają na jakość, nie ilość. Średnie pokolenie idzie w ich ślady, to właśnie ono stanowi największą grupę jej klientów. — Natomiast starsze osoby mają tendencję do chomikowania. Pewnie przez to, że znają czasy niedostatku — mówi Kinga. Podaje przykład swojej mamy, która trzyma wykroje krawieckie z lat 70. albo przepisy kulinarne. Trudno jej wytłumaczyć, że teraz te rzeczy są dostępne w ­internecie.

Efektem ubocznym usługi declutteringu jest recykling, wiele przedmiotów trafia do drugiego obiegu w sieci. — Dzięki temu ludziom łatwiej się ich pozbyć — zauważa Małgosia Bocheńska. Na jej aukcjach można znaleźć: sygnowane sztućce z cyny, stylowy barometr, kosz z wikliny, metalową podkowę. Sprzedawała też alpejski dzwonek czy skórzany pejcz.

Co najtrudniej Polakom wyrzucić? — Rzeczy sentymentalne: sukienkę ze studniówki, bluzeczkę, w której córka pierwszy raz poszła do przedszkola, zegarek po tacie, wisiorek po babci — mówi Kinga Królikowska-Sulisz. Jej zdaniem nie ma nic złego w bibelotach, ale warto pamiętać, że jeśli zachowujemy ich zbyt wiele, to tracą swoją wyjątkowość. Lepiej zostawić jeden kocyk po dziecku — będzie miał prawdziwą moc. Inaczej półka na pamiątki może szybko zamienić się w całą szafę. I znowu się pogubimy.

Ludziom trudno rozstać się również z przedmiotami, na które wydali pieniądze. — Często słyszę: „przecież to dobre”, „jeszcze się przyda”. I wtedy wkraczam ja. W moich usługach niezniszczone rzeczy przekazuję dalej. Ubrania, naczynia, elektronika — wszystko, co może komuś pomóc, trafia tam, gdzie naprawdę jest potrzebne: do bezdomnych, bibliotek, fundacji — opowiada Kinga Królikowska-Sulisz.

Zuzia Kalfas-Siek: — Lubię patrzeć, jak odgracanie i organizacja przestrzeni wprowadzają ład do czyjegoś życia. Kończą się kłótnie, krzyki, a dom znów zaczyna wspierać, a nie przytłaczać. I to jest dla mnie największą zapłatą.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Miał był remont, skończyło się ruiną. „Zaczęły do nas docierać sygnały, że ma kontakty w półświatku”

Miał był remont, skończyło się ruiną. „Zaczęły do nas docierać sygnały, że ma kontakty w półświatku”

„Najpierw zderzak, a potem świeżak”. W PiS krążą teorie o kandydacie na nowego premiera

„Najpierw zderzak, a potem świeżak”. W PiS krążą teorie o kandydacie na nowego premiera

Pokolenie przegrywów. „Uznaliśmy, że będziemy szczęśliwi tylko, jeśli odniesiemy sukces”

Pokolenie przegrywów. „Uznaliśmy, że będziemy szczęśliwi tylko, jeśli odniesiemy sukces”

Polityczne szczęście PiS się wyczerpało? „Sławomir Mentzen wszedł do mateczników”

Polityczne szczęście PiS się wyczerpało? „Sławomir Mentzen wszedł do mateczników”

Była tak śliczna, że nazywano ją „Pięknym Widmem”

Była tak śliczna, że nazywano ją „Pięknym Widmem”

Majmurek: to pokazało, jak słabnie pozycja Jarosława Kaczyńskiego na prawicy [OPINIA]

Majmurek: to pokazało, jak słabnie pozycja Jarosława Kaczyńskiego na prawicy [OPINIA]

Jeszcze w ubiegłym tygodniu Pełczyńska-Nałęcz miała szansę. Teraz Tusk już tylko spokojnie się przygląda

Jeszcze w ubiegłym tygodniu Pełczyńska-Nałęcz miała szansę. Teraz Tusk już tylko spokojnie się przygląda

Fotopułapki. Tych modeli możecie użyć jako niezawodny, domowy monitoring

Fotopułapki. Tych modeli możecie użyć jako niezawodny, domowy monitoring

Zarobki absolwentów szkół wyższych w Polsce

Zarobki absolwentów szkół wyższych w Polsce

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Renta wdowia pójdzie w górę. Zmiany od 1 marca – Biznes Wprost

Renta wdowia pójdzie w górę. Zmiany od 1 marca – Biznes Wprost

17 lutego, 2026
Jesteśmy zalewani ubraniami tanimi z Chin. Polscy producenci zapłacą więcej

Jesteśmy zalewani ubraniami tanimi z Chin. Polscy producenci zapłacą więcej

17 lutego, 2026
Słowacja. Tragiczny wypadek polskiego autokaru. Nie żyje kierowca

Słowacja. Tragiczny wypadek polskiego autokaru. Nie żyje kierowca

17 lutego, 2026
Aleksandra Leo rozważa odejście z Polski 2050. Partia przechodzi kryzys

Aleksandra Leo rozważa odejście z Polski 2050. Partia przechodzi kryzys

17 lutego, 2026

Najnowsze Wiadomości

Miał był remont, skończyło się ruiną. „Zaczęły do nas docierać sygnały, że ma kontakty w półświatku”

Miał był remont, skończyło się ruiną. „Zaczęły do nas docierać sygnały, że ma kontakty w półświatku”

17 lutego, 2026
L4 z datą wsteczną utrudnia pracę firm. Pracodawcy nie kryją złości – Biznes Wprost

L4 z datą wsteczną utrudnia pracę firm. Pracodawcy nie kryją złości – Biznes Wprost

17 lutego, 2026
Skąd rośliny wiedzą, że zima się skończyła? Mają niezwykły dar

Skąd rośliny wiedzą, że zima się skończyła? Mają niezwykły dar

17 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.