Jeden z najbardziej bezwzględnych seryjnych morderców XX w. Nazywano go „Wężem”, ze względu na niezwykłą zdolność wymykania się policji, oraz „mordercą spod znaku bikini”, bo utopione przez niego kobiety miały na sobie kolorowe kostiumy.
Niewysoki murek oddziela lokal od drogi. Za bramą kolonialny budynek, z którego dobiegają dźwięki sentymentalnego przeboju Chrisa Perry’ego. Jest 6 kwietnia 1986 r. Cienie wieczoru kryją grupę agentów, obserwujących popularną restaurację O’Coqueiro. Dwóch innych udaje turystów w samym lokalu. Akcją dowodzi inspektor Madhukar Zende z Bombaju. Od 20 dni obstawia miejsce, które najchętniej odwiedzał Charles Sobhraj, morderca udający handlarza klejnotów, znany indyjskiej policji jako „Wąż”. Restauracja jest pełna gości. Trwa przyjęcie weselne. Toasty sprawiają, że agenci z opóźnieniem zauważają podjeżdżające auto. Dwaj wysocy mężczyźni mijają bramę i wchodzą do lokalu. Inspektor zna Sobhraja. Nie wstając od stolika, stara się rozpoznać rysy twarzy. Niestety, obaj panowie mają wielkie, przeciwsłoneczne kapelusze… Kapelusze? Późnym wieczorem? Zende wstaje, daje umówiony znak agentom i spokojnie podchodzi do obserwowanych. „Witaj, Charlie! Jak się masz?”.
Niechciany
Urodził się 6 kwietnia 1944 r. w Sajgonie, we francuskich Indochinach. Jego ojcem był indyjski przedsiębiorca Hotchand Sobhraj, a matką Wietnamka Noi. Nigdy nie zawarli małżeństwa. Ojciec nie chciał uznać syna. Malec dorastał z poczuciem wyobcowania. Nie czuł się ani Hindusem, ani Wietnamczykiem, ani Francuzem. Matka wyszła za francuskiego oficera, Jacques’a Roussela. Żyli na walizkach między Azją, Francją i Afryką zgodnie z wojskowymi przydziałami ojczyma. Sobhraj wspomina, że w nowej rodzinie był traktowany źle. Wielokrotnie uciekał z domu, podróżował na gapę i próbował odnaleźć ojca. Dopuszczał się kradzieży w sklepach i drobnych oszustw.
Po przeprowadzce do Francji przestępstw było coraz więcej. Kradł samochody, włamywał się do domów, oszukiwał. W wieku 19 lat trafił do więzienia Poissy pod Paryżem za włamanie. Tam ujawniła się cecha, która później stała się jego znakiem rozpoznawczym: umiejętność manipulowania ludźmi. Według akt więziennych potrafił zdobywać przywileje niedostępne dla innych: zgodę na dodatkowe książki, lepsze warunki i specjalne traktowanie. Poznał bogatego francuskiego wolontariusza więziennego, Félixa d’Escogne. To jedna z najważniejszych postaci jego młodości. D’Escogne był pod wrażeniem inteligencji młodego więźnia i pomagał mu po wyjściu na wolność.
Sprzedawca marzeń
W latach 60. spotkał przyszłą żonę, Chantal Compagnon. Pochodziła z konserwatywnej rodziny. Według relacji znajomych Sobhraj potrafił być niezwykle czarujący, sprawiał wrażenie człowieka wykształconego, inteligentnego i ambitnego. Mimo kolejnych aresztowań pozostała przy nim wiele lat. Badający jego dzieje dziennikarz Andrew Anthony podkreśla wyjątkową zdolność Sobhraja wywierania wpływu na ludzi: „To był narcystyczny domokrążca, handlujący marzeniami”. W 1970 r. wraz z żoną opuścił Francję, uciekając przed kolejnymi zarzutami. Po narodzinach córki para przez kilka lat podróżowała po Azji, żyjąc z oszustw. Zatrzymani w Kabulu, trafili do więzienia. Sobhraj zastosował ulubioną metodę: pozorował chorobę, trafił do szpitala, odurzył strażnika i uciekł. Nie wrócił po Chantal. Wyjechał przez Iran, pozostawiając żonę i córkę. Jego teściowie doprowadzili później do zwolnienia Chantal, która wróciła do Francji i postanowiła zakończyć związek.
„Wąż” ucieka z więzienia
W kronikach policyjnych mało jest przestępców, którzy mogliby się z nim równać, jeśli chodzi o liczbę udanych ucieczek z zakładów karnych. Pierwszy udokumentowany przypadek nastąpił po aresztowaniu w Bombaju przez policjanta Madhukara Zende. 11 listopada 1971 r. inspektor otrzymał informację o planowanym napadzie na budynek New India Assurance. Sobhraj został zatrzymany w pobliżu hotelu Taj Mahal Palace. Przy nim i jego wspólnikach znaleziono broń, amunicję oraz materiały potrzebne do przeprowadzenia skoku. „Odstrzelił się w elegancki garnitur i miał przy sobie cały arsenał — wspomina Zende w wywiadzie dla bombajskiego „The Free Press Journal”. — Zgarnęliśmy kilka rewolwerów, no i strzelby o dużej sile ognia. Na szczęście udało się ich dorwać”. Nie na wiele się to jednak zdało. Po przekazaniu służbie więziennej Sobhraj zaczął się skarżyć na dolegliwości związane z wyrostkiem robaczkowym i został przewieziony do szpitala na obserwację. Kluczowy moment nastąpił podczas wojny indyjsko-pakistańskiej w grudniu 1971 r. Wykorzystując przerwy w dopływie prądu i zamieszanie wywołane przez pakistańskie bombardowanie miasta, więzień przedostał się z izolatki na wyższe piętra budynku. Stamtąd po rynnach i instalacji klimatyzacyjnej zszedł na ziemię i zniknął w tłumie, by w ciągu paru dni opuścić Indie. Przez następnych kilka lat będzie podróżował po Azji, budując fałszywe tożsamości i tworząc nową grupę współpracowników. Był poliglotą. Świetnie mówił po francusku, wietnamsku i angielsku. Podczas pobytu w Indiach nauczył się hindi i urdu. Nieco gorzej władał tajskim i nepalskim. Według relacji świadków posługiwał się także biegle elementami wielu języków używanych przez turystów odwiedzających kraje południowego wschodu.
Szlak śmierci
W połowie lat 70. tysiące młodych podróżników przemierzało tzw. Hippie Trail — trasę prowadzącą przez Indie, Nepal i Tajlandię. Właśnie tam Sobhraj wybierał swoje ofiary. Jego metoda była przerażająco prosta. Nawiązać znajomości z zachodnimi turystami, zdobyć ich zaufanie, a potem odurzyć albo otruć. Zabrać paszporty, pieniądze i kosztowności. Przedstawiał się jako handlarz klejnotami lub bogaty biznesmen. Zapraszał do wspólnego podróżowania. Potem ofiary znikały. Wykorzystywał ich dokumenty do dalszych podróży i kolejnych zbrodni, których pełnej listy nigdy nie udało się ustalić.
Teresa Knowlton była młodą Amerykanką z Seattle. W 1975 r. podróżowała po Azji, w Bangkoku poznała Charles’a Sobhraja, który przedstawił się jako Alain Gautier — sprzedawca kamieni szlachetnych. 18 października 1975 r. ciało Teresy znaleziono w rejonie Pattai nad Zatoką Tajlandzką, około 100 km na południowy wschód od Bangkoku. Zwłoki, unoszące się w płytkiej wodzie twarzą w dół, odkrył miejscowy rybak. Miała na sobie kwieciste bikini. Początkowo lokalne władze uznały śmierć za nieszczęśliwy wypadek podczas kąpieli. W jej organizmie wykryto alkohol i środki odurzające, co wydawało się potwierdzać hipotezę przypadkowego utonięcia. Dopiero po późniejszych odkryciach związanych z kolejnymi ofiarami Sobhraja sprawa została ponownie przeanalizowana. Sekcja zwłok i nowe badania wykazały, że śmierć nie była przypadkowa. Śledczy doszli do wniosku, że Knowlton została wcześniej odurzona, a następnie zamordowana. W aktach sprawy zachowały się stenogramy późniejszych zeznań oskarżonego. „Dałeś mi coś, bo czuję się bardzo zabawnie?” — miała zapytać Teresa. „Przykro mi, Tereso, ale muszę ci zrobić coś złego”. „Zamierzasz mnie uderzyć?” „Nie, coś lepszego”. Obszerne fragmenty stenogramów publikowały niemiecki „Der Spiegel” czy brytyjski „The Sun”. Kluczową rolę w połączeniu śmierci Teresy z działalnością Sobhraja odegrał holenderski dyplomata Herman Knippenberg. Badając późniejsze zabójstwa holenderskich turystów, odkrył sieć powiązań między zaginionymi a człowiekiem używającym nazwiska Alain Gautier. „Byłem zdecydowany zrobić absolutnie wszystko, by doprowadzić do ujęcia tego człowieka i przerwać pasmo zabójstw” — powie po zakończeniu śledztwa w wywiadzie dla „Asia Times”.
Jego przeciwnik był rzeczywiście groźny. Vitali Hakim, młody podróżnik pochodzenia tureckiego, przemierzał Azję w poszukiwaniu przygód i duchowych doświadczeń. Sobhraja poznał w Tajlandii w 1975 r. Spalone ciało tureckiego turysty odnaleziono przy drodze prowadzącej do Pattai. Śledczy uznali go za jedną z kolejnych ofiar nieznanego jeszcze mordercy. Patnerka Hakima, Charmayne Carrou, przyjechała do Tajlandii szukać zaginionego chłopaka. Wkrótce sama została odnaleziona martwa, utopiona. Podobnie jak Teresa Knowlton miała na sobie bikini, co utrwaliło kolejny, obok „Węża”, przydomek tajemniczego sprawcy — „Bikini Killer”. Policje kilku sąsiednich krajów zanotowały w tym czasie serię zabójstw i zaginięć zagranicznych turystów, których okoliczności nie udało się do końca wyjaśnić. Dopiero brutalne morderstwo pary holenderskich turystów — Henka Bintanji i Cornelii „Cocky” Hemker — uruchomiło śledztwo prowadzone przez Hermana Knippenberga.
Apartament 504
Henk miał 29 lat, Cocky — 25. Poznali Sobhraja w Hongkongu, a on zaprosił ich do Bangkoku. Zaoferował pomoc podczas dalszej podróży i okazyjne kupno biżuterii. Po przybyciu do miasta para nagle zachorowała. Późniejsze śledztwo wykazało, że najprawdopodobniej została celowo podtruta środkami farmakologicznymi. Sobhraj i jego wspólnicy „zaopiekowali się nimi”, oferując nocleg we własnym mieszkaniu w Silom — eleganckiej dzielnicy, zamieszkiwanej przez dyplomatów i zamożnych cudzoziemców. Kompleks Kanit House — w niewysokich budynkach otaczających niewielki basen — budził zaufanie. Turyści nie mogli wiedzieć, że obszerny, dwupokojowy apartament 504 z rozległym tarasem był główną kwaterą grupy morderców, w której odurzano turystów, przejmowano ich paszporty, fałszowano dokumenty, a następnie planowano kolejne oszustwa. Najbliższymi współpracownikami Sobhraja byli: młody Hindus z Bombaju Ajay Chowdhury i kochanka kanadyjskiego pochodzenia Marie-Andrée Leclerc. Według ustaleń policji oraz relacji świadków holenderscy turyści przebywali w apartamencie 504 kilkanaście dni. Akurat w tym czasie do Bangkoku przybyła francuska partnerka wcześniejszej ofiary Sobhraja — Vitalego Hakima. Szukała zaginionego chłopaka. Sobhraj podjął decyzję o pozbyciu się holenderskiej pary. Obawiał się, że osoby przebywające w jego mieszkaniu mogą połączyć fakty lub zostać przesłuchane przez policję. Ważne zeznanie pochodzi od francuskiej sąsiadki Sobhraja, Nadine Gires, która współpracowała z Knippenbergiem. Wspominała, że widziała Henka i Cornelię w apartamencie 504. W policyjnych dokumentach zanotowano, że określiła ich jako „bardzo chorych”. Śledczy ustalili, że Sobhraj oraz jego wspólnik Ajay Chowdhury wywieźli Holendrów poza miasto. Tam udusili ich, oblali benzyną i podpalili. Zwęglone zwłoki odnaleziono 16 grudnia 1975 r. Początkowo tajska policja nie była nawet pewna narodowości ofiar. Dopiero konsul Herman Knippenberg zwrócił uwagę na doniesienia prasowe, w których informowano, że na jednym z ciał znaleziono koszulkę wyprodukowaną w Holandii. Pojechał do kostnicy i tam zidentyfikował ofiary jako poszukiwanych obywateli jego kraju. Dzięki relacjom świadków trafiono do Kanit House, gdzie znaleziono paszporty podróżników, dokumenty Henka i Cornelii, trucizny, strzykawki, notatniki i osobiste rzeczy ofiar. Był też dziennik Cornelii Hemker. Dzięki jej zapiskom bezpośrednio połączono Sobhraja z zaginioną parą.
Wspólniczka
Po odnalezieniu ciał partnerka mordercy Marie-Andrée Leclerc załamała się. Powiedziała sąsiadce, że Sobhraj i Chowdhury zabijają ludzi. „To był szok! — wspomina Nadine Gires. — Dobrze pamiętam przerażenie w jej oczach, gdy mówiła: »Gdybym uciekła, to znajdą mnie i zabiją«”. Marie-Andrée Leclerc pochodziła z Quebecu. Wychowana w katolickiej rodzinie, prowadziła wcześniej spokojne życie. Sobhraja poznała w 1975 r., podczas podróży do Azji. W listach do domu opisywała pierwsze spotkanie jako natychmiastową fascynację. „To wyjątkowo inteligentny i opiekuńczy człowiek”. Nie wiedziała jeszcze, że jest poszukiwanym przestępcą. Po krótkim czasie porzuciła dotychczasowe życie i zaczęła podróżować razem z nim. Nie zdołano ostatecznie ustalić, ile naprawdę wiedziała o kolejnych morderstwach. Według śledczych była przy znacznej części z nich. Ona sama oświadczy po aresztowaniu, że była emocjonalnie podporządkowana Sobhrajowi i przez długi czas nie rozumiała, co naprawdę dzieje się wokół niej. W liście z więzienia do rodziny napisze: „Kocham go bardziej niż własne życie”. Mimo to podczas procesu będzie współpracować z policją, która nigdy nie udowodni jej udziału w żadnym z morderstw. W latach 80., zwolniona z uwagi na zły stan zdrowia, wróci do Kanady. Do końca życia nie wyrzeknie się Charles’a Sobhraja.
Śledztwo i ucieczka
Historycy kryminalistyki często podkreślają, że zabójstwo Henka Bintanji i Cornelii Hemker było punktem zwrotnym. Ich śmierć doprowadziła do drobiazgowego śledztwa prowadzonego przez Knippenberga. To on stworzył pierwszą pełną mapę morderstw w Tajlandii i doprowadził do wydania międzynarodowego listu gończego przez Interpol.
18 grudnia 1975 r. Sobhraj i Marie-Andrée Leclerc przekroczyli granicę Nepalu, posługując się paszportami zamordowanych. Niedługo później zabili kolejne dwie osoby: Kanadyjczyka Laurenta Carrière’a i Amerykankę Connie Jo Bronzich (za te zabójstwa Sobhraj zostanie wiele lat później skazany przez sądy nepalskie). Po kilku miesiącach w Kalkucie ofiarą fałszywego handlarza biżuterią padnie izraelski naukowiec Avoni Jacob. Według śledczych Sobhraj zamordował go głównie po to, aby przejąć paszport i wykorzystać go do dalszego przemieszczania się po Azji. Po śmierci naukowca skradziony dokument pojawi się między innymi w Indiach, Singapurze i Bangkoku. Ta część życiorysu Sobhraja kryje kolejną, niewyjaśnioną do dziś, tajemnicę, związaną z jego najbliższym wspólnikiem, Ajayem Chowdhurym. Według ustaleń śledczych, gdy po serii zabójstw w Nepalu grupa udała się do Malezji, Sobhraj wysłał Chowdhury’ego, aby ukradł lub zdobył cenne kamienie szlachetne. Świadkowie zeznali, że Ajay dostarczył klejnoty Sobhrajowi. Wtedy widziano go po raz ostatni. Zaginął, a ciała nigdy nie odnaleziono. Eksperci kryminalni są zdania, że Sobhraj pozbył się wspólnika, bo ten za dużo wiedział o wcześniejszych zabójstwach i był niepotrzebną osobą przy podziale zdobytych klejnotów. „Wąż” wielokrotnie eliminował ludzi, którzy przestawali być użyteczni. Kto jeszcze zginął z rąk „mordercy spod znaku bikini”? Potwierdzonych ofiar jest kilkanaście. W różnych śledztwach liczba przypisywanych mu zabójstw waha się od 12 do 20, a niektórzy autorzy sugerują, że ofiar było ponad 30. Pewne są jednak jedynie te zbrodnie, za które został prawomocnie skazany. W wielu innych przypadkach istnieją tylko poszlaki, relacje świadków lub ustalenia biografów.
Wpadka
Po serii zabójstw w Tajlandii, Nepalu i innych krajach Azji Sobhraj nadal podróżował pod fałszywymi nazwiskami. Był przekonany, że jest praktycznie nieuchwytny. W 1976 r. przebywał w Nowym Delhi wraz z Marie-Andrée Leclerc i kilkoma wspólnikami. Zamiast się ukrywać, postanowił przeprowadzić kolejne oszustwo. Nawiązał znajomość z grupą 20 francuskich studentów. Przedstawił się jako przyjazny i doświadczony podróżnik, oferując pomoc oraz organizując spotkanie. Podał im tabletki przeciw biegunce i zatruciu pokarmowemu. W rzeczywistości były to środki odurzające. Okazało się jednak, że dawka jest za duża albo została podana nieodpowiednio. Kilku studentów niemal natychmiast zaczęło wykazywać objawy ciężkiego zatrucia: zawroty głowy, torsje i utratę równowagi. Jeden z nich zorientował się, że to nie jest zwykła reakcja na lek, i wezwał pomoc. Policja przybyła, zanim Sobhraj zdążył uciec. Funkcjonariusze znaleźli przy nim fałszywe dokumenty, paszporty i groźne środki farmakologiczne, które pozwoliły powiązać go z poprzednimi oszustwami. Został aresztowany pod zarzutem otrucia francuskich studentów i wielu innych przestępstw. Indyjskie władze skazały go na wieloletnie więzienie. Trafił do Tihar, największego zakładu karnego w Azji Południowej, zlokalizowanego w zachodnim Delhi. W dziewięciu więzieniach o zaostrzonym rygorze, zajmujących obszar ponad 160 ha, przetrzymywanych jest blisko 20 tys. osadzonych.
Urodziny
„Wąż” nie był zwykłym więźniem. Dzięki pieniądzom i kontaktom zdobył wiele przywilejów, miał dostęp do lepszego jedzenia, prawo do odwiedzin i stosunkowo swobodnego poruszania się po części zakładu. Potrafił nawet szantażować niektórych funkcjonariuszy informacjami o korupcji. Tam właśnie zorganizował jedną z najgłośniejszych ucieczek w historii więziennictwa. 16 marca 1986 r., po 10 latach za kratami, urządził przyjęcie pod pretekstem obchodów 42. urodzin. Choć faktyczna data przypadała dopiero na początek kwietnia, strażnicy nie zwrócili na to uwagi. Wspólnicy z zewnątrz dostarczyli do więzienia słodycze, owoce i deser. Śledztwo wykaże, że wszystko było naszpikowane silnymi środkami uspokajającymi i nasennymi. Użyto chloralu i medazepamu. Po zjedzeniu poczęstunku strażnicy stracili przytomność. Związano ich bandażami i taśmą klejącą, a potem odebrano klucze do kolejnych przejść i bram. Według relacji świadków akcja trwała zaledwie 20 minut i była przeprowadzona z dużą precyzją. Siedmiu więźniów wydostało się z zakładu karnego. Po opuszczeniu wewnętrznej, najlepiej strzeżonej części Tihar zbiegowie wsiedli do oczekującego samochodu i odjechali z kompleksu więziennego. Według rekonstrukcji wydarzeń jednego z odurzonych strażników posadzono w samochodzie tak, by jego ramię w mundurze z więzienną odznaką było dobrze widoczne przez okno. Dzięki temu posterunki przy bramach uznały, że pojazd przewozi personel więzienny, i pozwoliły im przejechać.
Dla władz ucieczka z najlepiej strzeżonego więzienia była szokiem. Wybuchł straszny skandal. Aresztowano część funkcjonariuszy, wielu strażników zawieszono, wszczęto śledztwa dotyczące zaniedbań i możliwej korupcji. Zorganizowano ogólnokrajową obławę. Kontrolowano lotniska, granice i główne drogi.
Witaj, Charlie! Jak się masz?
Sobhraj cieszył się wolnością zaledwie trzy tygodnie. Został namierzony w stanie Goa przez zespół inspektora Madhukara Zende, który znał go z aresztowania w Bombaju. Po latach Zende wspominał: „Byłem przekonany, że w końcu się pojawi. Ale gdyśmy go zaskoczyli w ulubionej restauracji O’Coqueiro, okazało się, że nikt w naszej grupie nie ma kajdanek. Wiązaliśmy go, jak umieliśmy, zwykłym sznurem, zerwanym z zasłon. Akurat jakaś młoda para miała wesele. Grała muzyka. Wszyscy myśleli, że kręcimy film”. Zende bardzo obawiał się kolejnej ucieczki. Podczas przewozu kazał pilnować więźnia bez przerwy. „Sobhraj zachowywał się spokojnie, mimo to kazałem dwóm konstablom bez przerwy siedzieć na nim”. Podróż z Goa do Bombaju trwała 11 godzin. Po schwytaniu „Wąż” otrzymał dodatkowy wyrok za ucieczkę z więzienia. Przedłużyło to jego pobyt w Indiach o 10 lat. Spora część prawników jest zdania, że, paradoksalnie, taki był prawdziwy cel ucieczki: Sobhraj prawdopodobnie nie chciał opuścić Indii. W połowie lat 80. zbliżał się koniec jego wyroku, a władze Tajlandii za wszelką cenę chciały postawić go przed sądem za zabójstwa turystów z lat 70. W Bangkoku groziła mu kara śmierci. Wielu badaczy sprawy uważa, że Sobhraj celowo zaplanował ucieczkę tak, by zostać później złapanym i otrzymać nowy wyrok, który uniemożliwi ekstradycję.
Sobhraj ostatni raz trafił za kraty w 2003 r. w Nepalu, dokąd przyjechał, mając pełną świadomość, że jest tam ścigany za zabójstwo Amerykanki Connie Jo Bronzich i Kanadyjczyka Laurenta Carrière’a. Rozpoznany przez australijskiego dziennikarza w kasynie hotelu Yak & Yeti w Katmandu został aresztowany i skazany na podwójne dożywocie. Po 19 latach wyszedł na wolność „z uwagi na wiek i zły stan zdrowia”.
Władze Nepalu deportowały go do Francji w grudniu 2022 r. Na policyjnych zdjęciach, wykonanych po powrocie do kraju, nie wygląda na swoje 82 lata. Szczupły, starszy mężczyzna o pociągłej twarzy i uważnym spojrzeniu zza dużych, tradycyjnych okularów. Sportowa kurtka, nieodłączna cyklistówka. Mieszka pod Paryżem. Nie ukrywa się. Przeciwnie, jego prawnicy zapowiadają pozwy przeciwko dziennikarzom, producentom oraz nadawcom filmów dokumentalnych, twierdząc, że wiele scen jest fikcyjnych i narusza jego dobre imię. W wywiadach twierdzi: „Nigdy nikogo nie zabiłem” i przedstawia siebie jako ofiarę niesprawiedliwych procesów. Kto wie, czy idąc do Luwru lub do paryskich impresjonistów, nie minęliśmy na ulicy dawnego sprzedawcy klejnotów z francuskich Indochin, znanego policji jako „Wąż” — jednego z najgroźniejszych morderców XX w.

