Trener Jan Urban mógł mieć ból głowy w kontekście obsady bramki reprezentacji Polski podczas marcowego zgrupowania. Nieszczęście spotkało bowiem Łukasza Skorupskiego, który doznał poważnej kontuzji i niewykluczone, że ma już sezon 2025/26 z głowy. Dotychczas to bramkarz grający w Serie A wydawał się być numerem 1 w drużynie narodowej.
Tę rolę – przynajmniej pod nieobecność Skorupskiego – przejął jednak Kamil Grabara.
Kamil Grabara bohaterem reprezentacji Polski. Numer 1 w kadrze na kolejne lata?
Pochodzący z Rudy Śląskiej bramkarz w 2016 roku wyjechał z Polski, nie debiutując na poziomie PKO BP Ekstraklasy. Ruch Chorzów sprzedał niezwykle zdolnego dzieciaka do Liverpoolu. The Reds nie sięgają po przypadkowe talenty, więc to najlepiej pokazuje, o jakiej skali potencjału mowa w przypadku nowej „jedynki” w reprezentacji Polski.
Trzeba jednak otwarcie przyznać, że Grabara w mieście słynnego zespołu The Beatles nie zrobił oszałamiającej kariery. Na tej naprawdę dużej scenie pojawił się dopiero w 2021 roku, w barwach FC Kopenhaga. Polski bramkarz był gwiazdą duńskiego giganta, błyszcząc nie tylko na krajowym podwórku, ale również w międzynarodowym wydaniu – w rozgrywkach elitarnej Ligi Mistrzów.
Dania w pewnym momencie okazała się jednak zbyt mała dla Grabary. Polak zdecydował się na wyjazd do jednej z lig TOP5 w Europie, wybierając Niemcy i VfL Wolfsburg. To był rok 2024. Klub z miasta Volkswagena rozczarowuje jednak na całej linii, a Grabara zamiast bić się o wysokie cele za naszą zachodnią granicą, w głównej mierze musi… ratować kolegów przed spadkiem z ligi.
Grabara wpuszcza w Wolfsburgu gole hurtowo, ale ma też najwyższy współczynniki obronionych strzałów w całej Bundeslidze. To też świadczy o umiejętnościach polskiego bramkarza, mającego zapewne większe ambicje, aniżeli te, które realizuje w barwach VfL. Niewykluczone, że Grabara wkrótce zmieni otoczenie. Kto wie, może nastąpi to… po tegorocznym mundialu. Grabara przeciwko Albanii zagrał bowiem tak, jak oczekuje się od numeru 1 między słupkami reprezentacji. Wydaje się, że piłkarz może mieć też sporo roboty w finałowej batalii ze Szwedami. Jako że Grabara bardzo dobrze czuje się w skandynawskich realiach, o jego postawę w starciu na stadionie AIK Solna, można być raczej spokojnym.
Zamaskowany bohater dający awans Polakom na mundial? To całkiem realny scenariusz, zwłaszcza jeśli spotkanie miałoby się zakończyć np. serią rzutów karnych. W taki sposób do awansu przyczynił się dwa lata temu, również po barażach i na terenie rywala, Wojciech Szczęsny. Obecnie grający w szeregach FC Barcelona bramkarz obronił decydujący rzut karny Walijczyka, a Polska dzięki temu mogła odetchnąć i cieszyć się z przepustki na mistrzostwa Europy.
Szwecja – Polska. Kiedy i gdzie oglądać finał baraży o MŚ 2026?
Co ciekawe, piłkarska reprezentacja Polski ma koszmarną serię w meczach ze Szwecją jej terenie. Szwedzkie murawy nie są łaskawe dla Polaków. Po raz ostatni Polska zwyciężyła w… 1930 roku.
Początek meczu Szwecja – Polska 31 marca (tj. wtorek) od godziny 20:45. Transmisja na antenie TVP1, TVP Sport oraz internetowo na stronie internetowej TVP Sport i za pośrednictwem dedykowanej aplikacji mobilnej stacji.
Warto przypomnieć, że reprezentacja Polski prowadzona przez Jana Urbana ma kapitalny bilans meczów. W drugiej połowie 2025 roku, odkąd były zasłużony reprezentant, uczestnik mundialu (1986), prowadzi drużynę, reprezentacja Polski nie przegrała meczu.
We wrześniu remis z Holandią w Rotterdamie (1:1) i zwycięstwo z Finlandią (3:1) w Chorzowie. W październiku wygrana w towarzyskim meczu z Nową Zelandią (1:0), uczestnikiem MŚ 2026 – ponownie na Superauto.pl Stadionie Śląskim – oraz eliminacyjne zwycięstwo z Litwą (2:0) w Kownie. I ostatnie okienko reprezentacyjne, czyli listopadowy remis na PGE Narodowym z Holendrami (1:1) oraz nieco wymęczone, wyjazdowe zwycięstwo nad dużo niżej notowaną Maltą (3:2).
Do tego dorobku należy dopisać czwartkowe zwycięstwo nad Albanią (2:1).


