-
Dwa samoloty pasażerskie Airlink przeleciały nisko nad stadionem DHL w Kapsztadzie przed meczem rugby Republiki Południowej Afryki z Nową Zelandią, co wywołało dyskusję o bezpieczeństwie pokazu.
-
Przewoźnik podkreślił, że przelot był wcześniej zaplanowany, przećwiczony i przeprowadzony zgodnie z zatwierdzonymi procedurami oraz limitami wysokości i prędkości.
-
W mediach społecznościowych pojawiły się rozbieżne opinie na temat bezpieczeństwa tego manewru, a część internautów uznała przelot za potencjalnie niebezpieczny.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Maszyny typu Embraer E190 i E195 przeleciały nad obiektem, na którym zgromadziło się około 55 tys. kibiców. Samoloty zostały specjalnie pomalowane w barwy związane z rywalizującymi drużynami i były częścią przedmeczowej oprawy spotkania Springboks z All Blacks.
Na nagraniach wykonanych z różnych miejsc stadionu maszyny wydają się znajdować bardzo blisko jego dachu. Szczególnie efektownie wygląda moment, w którym jeden z samolotów przelatuje w pobliżu konstrukcji, podczas gdy na stadionie odpalane są elementy pirotechniczne.
Dane dotyczące lotu pokazują jednak, że odległość między samolotami a dachem była większa, niż może wynikać z niektórych nagrań. Analiza FlightRadar24 wskazuje, że najniższy zarejestrowany przelot dawał około 41-46 stóp, czyli około 12-14 metrów, zapasu nad konstrukcją stadionu.
Airlink odpowiada na zarzuty. „Wymagało to starannego planowania”
Po publikacji nagrań i pojawieniu się pytań o bezpieczeństwo linia Airlink wydała oświadczenie. Przewoźnik podkreślił, że przelot był wcześniej zaplanowany, przećwiczony i przeprowadzony w ramach zatwierdzonych procedur.
„Lot wymagał starannego planowania i prób, ponieważ wiązał się z lotem na małej wysokości, z prędkością około 150 węzłów” – przekazała linia.
Airlink zaznaczył również, że w przygotowanie pokazu zaangażowane były południowoafrykańskie służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo lotnicze. South African Civil Aviation Authority (SACAA) oraz Air Traffic Navigation Services miały zapewnić wytyczne, zgodę i wsparcie przy organizacji przelotu.
Według przewoźnika oba samoloty były obsługiwane przez bardzo doświadczone załogi. W każdej maszynie znajdowało się po trzech starszych kapitanów, pełniących funkcje dowódcy, drugiego pilota oraz oficera odpowiedzialnego za bezpieczeństwo i kwestie techniczne. Airlink przekazał, że dane zarejestrowane przez samoloty potwierdzają wykonanie lotu w ramach zatwierdzonych przez SACAA limitów wysokości i prędkości.
Służby wyraziły zgodę. Dane z lotu wywołały jednak pytania
Stanowisko Airlink kontrastuje z pierwszym wrażeniem, jakie wywołały nagrania. Analiza danych ADS-B przeprowadzona przez FlightRadar24 wykazała, że maszyny rzeczywiście znalazły się mniej niż 50 stóp nad szczytem stadionu. Po uwzględnieniu lokalnego ciśnienia atmosferycznego wysokość samolotów oszacowano na około 205-210 stóp (62,48m – 64m) nad poziomem morza, podczas gdy konstrukcja stadionu sięga około 164 stóp.
Oznacza to, że samoloty przeleciały nad stadionem z niewielkim, ale – według przewoźnika i zatwierdzonych parametrów – przewidzianym zapasem. Nie ma informacji o zderzeniu, uszkodzeniach ani osobach poszkodowanych.
Sam niski przelot nie był też przypadkową improwizacją. Tego rodzaju pokazy mają w Republice Południowej Afryki długą tradycję. Ich symbolem stał się finał Pucharu Świata w rugby z 1995 roku, gdy Boeing 747 South African Airways przeleciał nad wypełnionym stadionem Ellis Park w Johannesburgu przed meczem RPA z Nową Zelandią.
Tym razem spektakularny przelot miał jednak zupełnie inny skutek. Zamiast być wyłącznie efektownym elementem oprawy sportowej, stał się przedmiotem dyskusji o granicach bezpieczeństwa podczas takich pokazów.
„To mogło się skończyć katastrofą”. Internauci komentują nagrania z Kapsztadu
W mediach społecznościowych pojawiły się liczne komentarze osób, które obejrzały nagrania. Część użytkowników była przekonana, że samoloty znalazły się niebezpiecznie blisko dachu stadionu.
„Wygląda na to, że samoloty niemal uderzyły w szczyt stadionu w Kapsztadzie” – napisał jeden z internautów.
„To mogło się skończyć katastrofą” – stwierdził inny użytkownik platformy X.
Pojawiły się również komentarze dotyczące samego sposobu organizacji pokazu. „Oba samoloty były za nisko, zwłaszcza ten prowadzący, i podejrzewam, że pirotechnika stadionowa nie była częścią planowania ani wytycznych” – ocenił jeden z komentujących.
Nie wszyscy podzielali jednak najbardziej alarmistyczne oceny. Na odbiór nagrań wpływa bowiem perspektywa kamery. Ujęcia wykonane z niskiego kąta mogą sprawiać wrażenie, że odległość pomiędzy samolotem a dużą konstrukcją wydaje się znacznie mniejsza niż w rzeczywistości.
Mimo to nagranie błyskawicznie stało się viralem, a przelot dwóch Airlinków nad stadionem wywołał dyskusję nie tylko wśród kibiców, lecz także w środowisku lotniczym.
-
Kolejny incydent z dronem w Niemczech. Sparaliżował lotnisko
-
Dron uderzył w samolot. Nowe ustalenia o incydencie w Lipsku


