Kilka zdań wypowiedzianych pod wpływem emocji może mieć poważne konsekwencje finansowe. Po stłuczce wielu kierowców odruchowo przeprasza albo przyznaje się do winy, nie zdając sobie sprawy, że takie słowa mogą później zostać wykorzystane przy ustalaniu odpowiedzialności.


Prawniczka i podcasterka Magdalena Bukowska, założycielka kanału Legalni Reporterzy, ostrzega, że nagranie z wideorejestratora lub telefonu może wpłynąć na decyzję ubezpieczyciela.

Emocje mogą działać na niekorzyść kierowcy


Jednym z najczęstszych problemów jest mylenie pojęć „kolizja” i „wypadek”. Jak wyjaśnia Magdalena Bukowska, różnica między nimi ma duże znaczenie.

– Kolizja to zdarzenie, w którym nikt nie odniósł obrażeń, a uszkodzone zostało jedynie mienie, na przykład samochód. Wypadek drogowy ma miejsce wtedy, gdy ktoś został ranny lub poniósł śmierć – tłumaczy w rozmowie z „Wprost”.


Po zdarzeniu kierowca powinien przede wszystkim zadbać o bezpieczeństwo. Należy zatrzymać pojazd w odpowiednim miejscu, zabezpieczyć teren i sprawdzić, czy ktoś nie potrzebuje pomocy. Kolejnym krokiem powinno być dokładne udokumentowanie szkód – wykonanie zdjęć, nagrania oraz zebranie informacji od drugiego uczestnika zdarzenia.


– Wiemy bardzo dobrze, że w takiej sytuacji jesteśmy w stresie. Wyskakujemy z auta i mówimy różne rzeczy. Pamiętajmy jednak, że druga strona może nas nagrywać, bo ma np. wideorejestrator – zauważa Magdalena Bukowska.


Najważniejsza jest jednak ostrożność w rozmowie z drugim kierowcą.

– Nigdy, przenigdy nie należy mówić: „Przepraszam, to moja wina”, „Jechałam za szybko”, „Oślepiło mnie słońce”, „Nie zauważyłam twojego auta” lub podobnych rzeczy, które od razu robią z nas winnych. Taki nagrany materiał, gdy zostanie przesłany do ubezpieczyciela, może nas pozbawić bardzo dużych pieniędzy – ostrzega prawniczka.

Te słowa są bezpieczniejsze po kolizji


Zamiast pochopnie przyznawać się do winy, kierowcy powinni zachować neutralność i poczekać na ustalenie przebiegu zdarzenia. Prawniczka wskazuje, że w takich sytuacjach lepiej używać spokojnych, ostrożnych sformułowań.

– Trzeba używać bezpiecznych sformułowań, na przykład: „Nie wiem, co się stało”, „Jechałam bezpiecznie” albo „Jestem teraz w stresie, ale ustalimy, kto zawinił” – tłumaczy Bukowska.


Warto pamiętać, że druga strona może nagrywać rozmowę lub posiadać zapis z kamery samochodowej. Nawet pozornie niewinne zdanie może później stać się argumentem w sporze z ubezpieczycielem.


– Te pierwsze minuty po zdarzeniu są kluczowe dla późniejszego dochodzenia swoich praw od ubezpieczyciela – podkreśla ekspertka.


Policję nie zawsze trzeba wzywać na miejsce zdarzenia. Jeśli doszło wyłącznie do kolizji, nikt nie został poszkodowany, a kierowcy zgadzają się co do przebiegu sytuacji, wystarczy spisać oświadczenie sprawcy. Funkcjonariuszy warto jednak wezwać, gdy pojawia się konflikt, problemy z dokumentami albo podejrzenie, że ktoś prowadził pod wpływem alkoholu.

Prawidłowe oświadczenie to podstawa


Jednym z ważniejszych etapów po kolizji jest prawidłowe przygotowanie oświadczenia. Kierowcy często skupiają się na szybkim zakończeniu formalności i nie sprawdzają dokładnie, co podpisują.


Dokument powinien zawierać między innymi dane obu kierowców, numery rejestracyjne pojazdów, informacje dotyczące polisy OC oraz dokładny opis zdarzenia. Warto także zweryfikować ważność ubezpieczenia sprawcy.


Prawniczka radzi, aby nie polegać wyłącznie na informacjach podawanych ustnie przez drugiego kierowcę.

– Proszę wziąć do ręki dowód osobisty sprawcy, a nie tylko słuchać, jak dyktuje PESEL. Mamy do tego prawo. Jeśli w samochodach byli pasażerowie, warto spisać również ich dane. Potrzebne są też numery rejestracyjne pojazdów oraz dane polisy OC. Dobrze od razu sprawdzić, czy ubezpieczenie jest ważne – podpowiada Legalna Reporterka.


Po zakończeniu formalności poszkodowany powinien jak najszybciej zgłosić szkodę do ubezpieczyciela sprawcy.

Zaniżona wycena ubezpieczyciela? Kierowca może walczyć o więcej


Nie każda decyzja firmy ubezpieczeniowej oznacza, że sprawa jest zakończona. Kierowcy często spotykają się z sytuacją, w której zaproponowana kwota odszkodowania jest niższa niż oczekiwali.

– Jeżeli korzystaliśmy z pomocy prawnika, również te wydatki mogą podlegać zwrotowi. Warto pamiętać także o utracie wartości handlowej pojazdu. Auto po wypadku już nigdy nie będzie warte tyle samo co przed zdarzeniem. Jeśli nie zgadzamy się z wyceną, należy złożyć reklamację, przedstawić dodatkowe dowody lub skorzystać z pomocy prawnika. Ostatecznie sprawę można skierować do sądu – tłumaczy podcasterka.


Przypomina, że najważniejsza zasada po kolizji jest prosta: zachować spokój, nie wypowiadać pochopnych słów i dokładnie dokumentować wszystko, co wydarzyło się na miejscu, ponieważ jeden nieprzemyślany komentarz może utrudnić późniejszą walkę o należne pieniądze.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version