Kuwejt, jeden z najważniejszych producentów ropy naftowej na świecie i członek-założyciel Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC), rozpoczął ograniczanie produkcji na części swoich pól naftowych. Informację tę podał „Wall Street Journal”, wskazując, że decyzja może być związana z rosnącymi problemami logistycznymi i napięciami na globalnym rynku energii.

Zmniejszenie produkcji


Według doniesień amerykańskiego dziennika kraj rozważa także dalsze zmniejszenie zdolności produkcyjnych oraz rafineryjnych. W skrajnym scenariuszu mogłyby one zostać ograniczone do poziomu wystarczającego jedynie do pokrycia krajowego zapotrzebowania. Ostateczna decyzja dotycząca ewentualnych szerszych cięć ma zapaść w ciągu kilku najbliższych dni.


Analitycy wskazują, że działania Kuwejtu są sygnałem pogłębiających się problemów z magazynowaniem ropy. Firma analityczna Kpler, specjalizująca się w rynku energii, informuje, że kraj już rozpoczął redukcję wydobycia. Według jej szacunków, jeśli produkcja nie zostanie ograniczona, krajowe magazyny mogą zostać zapełnione w ciągu około 12 dni.


Zamykanie odwiertów naftowych jest jednak decyzją ostateczną, ponieważ ich ponowne uruchomienie bywa kosztowne i czasochłonne. W zależności od złoża wznowienie produkcji może potrwać od kilku dni do nawet kilku tygodni.

Napięta sytuacja


Sytuację dodatkowo komplikuje napięta sytuacja geopolityczna w regionie Zatoki Perskiej. W przypadku ograniczenia możliwości eksportu ropy przez Cieśninę Ormuz producenci z regionu mogą zostać zmuszeni do dalszego zmniejszania wydobycia. Ten wąski szlak morski między Iranem a Omanem ma kluczowe znaczenie dla światowego rynku energii.


Agencja Reuters podaje, że żegluga przez Cieśninę Ormuz została niemal całkowicie wstrzymana po serii irańskich ataków na statki handlowe. Przez to przejście transportowane jest około jednej piątej światowego zapotrzebowania na ropę naftową oraz skroplony gaz ziemny. Według niektórych szacunków nawet blisko 30 proc. globalnych dostaw surowca przepływa przez ten region.


Eksperci zwracają uwagę, że dla Europy, w tym także dla Polski, większym problemem niż sam dostęp do surowców może być ich cena. Analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego podkreślają, że napięcia w regionie mogą przede wszystkim przełożyć się na wzrost kosztów energii.


Minister energii Kataru Saad al-Kaabi ostrzegł w rozmowie z „Financial Times”, że przedłużający się konflikt może doprowadzić do wstrzymania eksportu energii z całego regionu Zatoki Perskiej w ciągu kilku tygodni. W takim scenariuszu ceny ropy naftowej mogłyby wzrosnąć nawet do około 150 dolarów za baryłkę.


Jednocześnie kraje OPEC+ starają się reagować na dynamiczną sytuację na rynku. Według informacji Bloomberga Arabia Saudyjska, Irak, Kuwejt oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie już wcześniej zwiększały eksport ropy. Jednak możliwość utrzymania tego trendu będzie w dużej mierze zależeć od sytuacji w Cieśninie Ormuz i bezpieczeństwa transportu surowców z regionu Zatoki Perskiej.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version