Dokładnie 21 lipca rozpoczął się kolejny sezon marzeń na piłkarskiej Lidze Mistrzów dla polskich drużyn. Liczba mnoga jest tutaj jednak zupełnie czymś nowym, bo ze względu na coraz lepiej wyglądający ranking klubowy UEFA, Polska mogła wystawić do walki o najważniejsze rozgrywki na Starym Kontynencie – dwójkę przedstawicieli.


Oprócz mistrzów, czyli Lecha Poznań, do rywalizacji od II rundy eliminacji Champions League stanął również wicemistrz kraju, czyli Górnik Zabrze.

Kapitalne otwarcie Lecha Poznań! Kolejorz rozpoczął walkę o Ligę Mistrzów


Poznaniacy wylosowali dosyć trudne otwarcie swojej ścieżki po marzenia. Lech trafił bowiem na mistrza Danii, czyli AGF Aarhus. Drużynę bardzo solidną, jak przystało na duński futbol. Trudno było podejrzewać, że w pierwszym spotkaniu i to dodatkowo na terenie rywala, to Kolejorz będzie faworytem.


Jak się jednak okazało, pierwsze 45 minut było koncertowe w wykonaniu klubu z Poznania!


Trener Niels Frederiksen mógł bić brawo swoim podopiecznym, patrząc na przebieg wydarzeń na duńskiej murawie. Kolejorz objął bowiem prowadzenie 2:0, a dodatkowo gospodarze muszą radzić sobie w osłabieniu.


W 29. minucie prowadzenie mistrzom Polski dał ich kapitan Mikael Ishak. Kapitan Kolejorza uderzył nie do obrony, umieszczając piłkę pod poprzeczką bramki AGF Aarhus.


To jednak nie był ostatni, świetny akcent w wykonaniu klubu z Poznania. Kilka minut później doszło bowiem do sytuacji, którą sprawdził za pomocą VAR główny arbiter. Luis Palma zagrał bowiem w pojedynku jeden na jeden piłkę na tyle umiejętnie, że ta trafiła bramkarza gospodarzy w rękę… poza polem karnym.


Po obejrzeniu powtórki stało się jasne, że to jest równoznaczne z wyrzuceniem piłkarza z boiska. Czerwona kartka dla bramkarza Jespera Hansena okazała się być jednak nie końcem problemów dla gospodarzy.


Gola na 2:0 w 42. minucie zdobył bowiem Patrik Walemark.


Trudno jest sobie wyobrazić lepsze otwarcie walki o Ligę Mistrzów przez Kolejorza. AGF Aarhus jest z pewnością w szoku po takim falstarcie, zwłaszcza na swoim terenie.


AKTUALIZACJA: W drugiej połowie mistrzowie Polski postanowili nie ściągać nogi z gazu. Co prawda Lech stracił gola na 2:1, już w 55. minucie, a gospodarze starali się pójść za ciosem i jeszcze bardziej docisnąć przeciwników.


Wtedy jednak Terry Yegbe postanowił tak właściwie… rozwiązać kwestię, kto wygra w pierwszym meczu pomiędzy mistrzami Danii i Polski. Jeden z letnich nabytków Kolejorza popisał się tak atomowym uderzeniem, że ręce wręcz same składały się do oklasków.


Trafienie, które tak właściwie można oglądać bez końca. Cudowny gol obrońcy Lecha! Sprowadzony z francuskiego Metz piłkarz rodem z Ghany przedstawił się kibicom Kolejorza w najlepszy z możliwych sposobów.


To jednak nie był koniec. Cztery minuty później, po golu na 3:1, dwój dublet skompletował Walemark. Szwed ponownie pokazał, że świetnie czuje się w barwach Lecha, a ofensywa mistrzów Polski – po tej szwedzkiej stronie – to nie tylko kapitan Ishak.


Tak czy owak, wynik 4:1 na terenie AGF Aarhus, to naprawdę scenariusz marzeń na otwarcie drogi po Ligi Mistrzów.


Rewanżowy mecz II rundy eliminacji Champions League już w środę (tj. 29 lipca) w Poznaniu. Początek o godzinie 19:00.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version