-
Liczba zwierząt hodowlanych na świecie wzrosła o ponad 50 procent w ciągu niespełna dwóch dekad, co wiąże się ze wzrostem zapotrzebowania na paszę, wodę i grunty rolne.
-
Raport wskazuje na wzrost powierzchni pól przeznaczonych pod uprawę pasz, większe zużycie wody i nawozów oraz negatywny wpływ na środowisko, taki jak degradacja gleb i powstawanie martwych stref w wodach.
-
Autorzy raportu sugerują ograniczenie przemysłowej hodowli i przekierowanie środków publicznych na działania zmniejszające presję rolnictwa na klimat, wodę i bioróżnorodność.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Na świecie hoduje się dziś znacznie więcej zwierząt niż jeszcze 20 lat temu. Z analizy przygotowanej przez koalicję organizacji Stop Financing Factory Farming wynika, że liczba ssaków i drobiu utrzymywanych w hodowlach wzrosła z 61,8 mld w 2006 r. do 94,9 mld w 2023 r. Oznacza to przyrost o około 33 mld zwierząt, czyli ponad 50 proc.
Według autorów raportu gwałtowny rozwój produkcji zwierzęcej przekłada się na coraz większe zużycie gruntów rolnych i zasobów wodnych. Powierzchnia pól wykorzystywanych do produkcji pasz zwiększyła się od 2006 r. o około jedną czwartą. To z kolei oznacza większą presję na ekosystemy, ponieważ kolejne tereny są przeznaczane pod uprawy zamiast pozostawać siedliskiem dzikich gatunków.
Więcej mięsa oznacza większe zużycie wody i nawozów
Raport zwraca uwagę, że już dziś około 90 proc. wody pobieranej z rzek, jezior i innych naturalnych zasobów na potrzeby nawadniania jest wykorzystywane do produkcji pasz dla zwierząt hodowlanych. Jednocześnie pogarsza się stan gleb. Autorzy przypominają, że degradacja gruntów obejmuje obecnie obszar porównywalny z powierzchnią Kanady, co dodatkowo utrudnia produkcję żywności.
Rosną także ilości nawozów stosowanych przy uprawach paszowych. W połączeniu z gnojowicą spływającą z intensywnych hodowli prowadzi to do eutrofizacji wód i powstawania tzw. martwych stref, czyli obszarów ubogich w tlen, gdzie życie morskie praktycznie zanika. Największa z nich znajduje się w Zatoce Meksykańskiej i zajmuje powierzchnię porównywalną ze stanem Connecticut.
Autorzy raportu odwołują się również do danych Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), która już przed dwudziestu laty w głośnym raporcie Livestock’s Long Shadow zwróciła uwagę na środowiskowe skutki hodowli zwierząt. Od tamtego czasu część procesów produkcyjnych stała się bardziej wydajna. W wielu regionach udało się ograniczyć emisję gazów cieplarnianych przypadającą na kilogram wyprodukowanego mięsa.
Zdaniem Petera Stevensona, głównego doradcy ds. polityki organizacji Compassion in World Farming, postęp ten został jednak zniwelowany przez gwałtowny wzrost liczby hodowanych zwierząt. Dane FAO pokazują, że całkowite emisje gazów cieplarnianych związane z hodowlą wzrosły o ponad jedną piątą między 2001 a 2023 r.
Pojawia się postulat ograniczenia hodowli przemysłowej
Autorzy raportu wskazują, że bez zmian w sposobie produkcji i konsumpcji żywności presja na środowisko będzie nadal rosła. Merel van der Mark z organizacji Sinergia Animal uważa, że potrzebne jest stopniowe odchodzenie od diet opartych na dużym spożyciu mięsa. Zwraca również uwagę na rolę instytucji finansowych. Według danych przytoczonych w raporcie publiczne banki rozwoju przeznaczyły w 2024 r. około 1,23 mld dolarów na finansowanie intensywnej produkcji zwierzęcej.
Autorzy apelują, aby środki publiczne w większym stopniu wspierały rozwiązania ograniczające wpływ rolnictwa na klimat, zasoby wodne i bioróżnorodność, zamiast dalszej rozbudowy przemysłowych systemów hodowli.


