-
Lekarze z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie wystawiali miesięczne faktury na sumy przekraczające 100 tysięcy złotych, a jedna osoba nawet na ponad 200 tysięcy.
-
Dyrektor szpitala tłumaczy, że zarobki wynikają z wypłacania procentowej stawki za wysokospecjalistyczne procedury medyczne.
-
Podobne wysokie wynagrodzenia lekarzy odnotowano także w innych zadłużonych szpitalach, w tym w Koszalinie i Bartoszycach.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Dziennikarze Radia Zet dotarli do faktur wystawianych przez lekarzy pracujących na oddziale neurochirurgii w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Lublinie. Placówka podlega marszałkowi województwa lubelskiego Jarosławowi Stawiarskiemu z Prawa i Sprawiedliwości. Jak wskazano, obecne zadłużenie szpitala zatrudniającego ponad 2 tysiące osób wynosi już ponad 741 mln zł.
„To już gruba przesada”. Ujawniono faktury w zadłużonym szpitalu
– Rozumiem, że lekarze, zwłaszcza specjaliści muszą dobrze zarabiać. Ale to, co się dzieje przy alei Kraśnickiej to już gruba przesada. Jeden z lekarzy wystawił faktury na ponad 200 tys. zł. Żeby nie wyglądało to szokująco, rozbił kwotę na kilka mniejszych rachunków. Podobnie jest w przypadku innych medyków, choć oni zarabiają „skromne” 100 tysięcy. A później się dziwimy, że służba zdrowia ledwo dyszy – stwierdził informator, który przekazał dokumentację rozgłośni.
Oddział neurochirurgii w tej placówce został otwarty na początku 2024 roku, a jeden ze specjalistów już w lutym, na koniec pierwszego miesiąca działania oddziału wystawił trzy faktury: jedną na kwotę ponad 99,6 tys. zł, drugą na 91,6 tys. zł, a trzecią na 27,2 tys. zł, co daje łącznie blisko 220 tys. zł.
Jak tłumaczy anonimowe źródło, w nazwie usługi wpisywano „wykonane procedury w Oddziale Neurochirurgii za okres 1-6″, w kolejnej „za okres 7-12”, co świadczy o kwocie za półrocze. Jest to jednak niemożliwe, gdyż oddział działał od miesiąca.
– Moim zdaniem nieprzypadkowo wszystko rozbito na trzy faktury. Chodziło o to, aby nie szokować kwotą – twierdzi informator.
Dyrektor szpitala Piotr Matej tłumaczył, że część procedur opisanych w fakturze było wykonanych już w styczniu, a wskazane w opisie liczby dotyczą tygodni roku, w których wykonano zabieg. Tymczasem dziennikarze wskazali, że od początku roku do momentu wystawienia rachunku minęło niespełna dziewięć tygodni, a rachunek obejmuje 12.
Dyrektor szpitala w Lublinie tłumaczy stawki. „Mają wypłacany procent od procedury”
Inny z lekarzy po pierwszym pełnym miesiącu pracy na oddziale wystawił faktury na ponad 106 tys. zł (blisko 46 tys. za świadczenia i 60 tys. za zabiegi operacyjne). Radio Zet wskazuje, iż z innych wystawionych rachunków wynika, że wypłaty w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych są standardem, a kwoty bliskie 100 tys. zł zarabiają też m.in. lekarze z radiologii zabiegowej czy kardiologii.
– Jeśli operuje powiedzmy pięciu specjalistów to każdy z nich zarobi po kilkadziesiąt tysięcy. Jeśli jest ich dwóch-trzech to kwota spokojnie może przekroczyć 100 tys. zł. W skali roku można więc zarobić w okolicach 1,2-1,5 mln zł. Nie dotyczy to jednego lekarza, ta grupa jest znacznie większa – wyjaśnia rozmówca.
Piotr Matej potwierdził te doniesienia. – Rzeczywiście są lekarze, którzy na tym oddziale wystawiają faktury na ponad 100 tys. zł miesięcznie. Procedury neurochirurgiczne są procedurami wysokospecjalistycznymi, przez to wysoko wycenionymi przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Na neurochirurgii zatrudniamy pięciu lekarzy na stałe. Z nich dwóch wykonuje ok. 70 proc. wszystkich zabiegów. Zgodnie z umową mają wypłacany procent od danej procedury. Stąd takie zarobki – wyjaśniał.
Zdaniem dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie, oddział wypracowuje zysk przy założeniu, że NFZ opłaca procedury i „bilansuje się nawet w sytuacji, gdy Fundusz nie zapłaci całości nadwykonań”. Według Mateja problemem jest znalezienie odpowiednich specjalistów, więc należy im proponować stawki podobne to tych, na które mogą liczyć w innych placówkach.
– Stawki to jednak nie wszystko. Dla lekarzy ważne były też inne czynniki. Nowoczesny oddział, nowy sprzęt, dobre warunki w bloku operacyjnym. A także to, że jesteśmy szpitalem wysokospecjalistycznym, co zapewnia wysoki poziom bezpieczeństwa. To też miało znaczenie. Po roku usiedliśmy do negocjacji i udało się zmniejszyć ten procent. Natomiast lekarze z neurochirurgii wykonują więcej procedur, więc ich zarobki są podobne do tych sprzed dwóch lat – dodał.
Wysokie zarobki lekarzy w publicznych szpitalach
To kolejne w ostatnich dniach informacje ujawnione przez media, w których opisano ogromne zarobki lekarzy w publicznych szpitalach. Sieć Obywatelska Watchdog Polska ujawniła, że w 2025 roku 17 lekarzy ze Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie zarobiło ponad milion złotych. Rekordzista zarobił 2 599 725 zł, co przekłada się na kwotę około 216 tysięcy miesięcznie.
Jedną z pierwszych osób, które upubliczniły dane, był radny Koszalina z PSL Błażej Papiernik. W rozmowie z reporterem Polsat News przyznał, że gdy je zobaczył, „przecierał oczy ze zdumienia”.
„Jest co najmniej 16 osób, które otrzymały wynagrodzenie powyżej 1 miliona, natomiast jeśli miałoby się okazać, że sumy przy powtarzających się nazwiskach należałoby zsumować, to wtedy tych osób jest ponad 20. Jeśli wynagrodzenia należy zsumować, zdecydowana większość zarobiła więcej niż pół miliona złotych. Z publicznych pieniędzy!” – napisał w sobotę na Facebooku.
Polsat News informował również o zadłużonym na ponad 91 mln zł Szpitalu Powiatowym w Bartoszycach. Pomimo fatalnej sytuacji finansowej placówki wynagrodzenia niektórych pracujących tam lekarzy przekraczają 100 tys. zł miesięcznie.
Dyrekcja, podobnie jak w przypadku szpitala w Koszalinie, utrzymuje, że powodem jest konieczność zatrzymania lekarzy na stanowiskach, aby uniknąć zamykania kolejnych oddziałów.
-
Prokuratura o przesłuchaniu Kacprzyka, zaskakujące słowa. „Wiedzieliby”
-
Grafik Kacprzyka pod lupą. Wzywają lekarza do wyjaśnień. „Przesłano do prokuratury”


