Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu „Interia bliżej świata” publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych mediów. Deutsche Welle to niemiecki nadawca publiczny funkcjonujący od 1953 r. Ze stacji radiowej DW z czasem przeobraziło się w medialny konglomerat obejmujący telewizję i portal internetowy.
Upalne sierpniowe przedpołudnie na Cmentarzu Leśnym w Monachium. 32 stopnie, ale cień drzew daje ukojenie. Grobu Stepana Bandery nie trzeba długo szukać. W starej części cmentarza można go odnaleźć bez sprawdzania numeru kwatery, bo wyróżnia się wysoki, jasny kamienny krzyż. Ukraińska flaga jest zawiązana wokół jego trzonu, tuż pod ramionami.
Grób tonie w kwiatach. Żółte chryzantemy i pelargonie wyrastają z ziemi, między nimi sterczą wbite flagi Ukrainy. Latem roi się tu od pszczół.
Na cokole i pomniku stoją znicze, głównie czerwone, a wśród nich drobiazgi. Figurka aniołka w bieli, z żółtymi skrzydłami, przewiązana wstążkami w barwach Ukrainy, z różańcem i szydełkowym serduszkiem. Do tego ukraińskie banknoty, cukierki z waflami „Guliwer” i kawałki ciastek. Obok stoi kieliszek z bursztynowym płynem wyglądającym na nalewkę, przykryty kawałkiem ciemnego chleba.
Na marmurowym stopniu leży odręczna kartka po ukraińsku, podpisana przez Walerię. Wszystkich tych darów jest tak wiele, że układają się w coś w rodzaju muru obronnego.
Na cmentarzu jest cicho. Nie słychać nic poza brzęczeniem pszczół i much, co jakiś czas z drzewa spada liść.
Stepan Bandera, zbrodniarz
Stepan Bandera był szefem frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), a związana z nią Ukraińska Armia Powstańcza (UPA) zamordowała na Wołyniu około 100 tys. Polaków. Sam Bandera w czasie kulminacji rzezi był więziony przez Niemców w obozie Sachsenhausen, nie dowodził nią więc bezpośrednio.
Podczas gdy dla wielu Ukraińców pozostaje on symbolem walki o niepodległość spod władzy sowieckiej, dla innych, zwłaszcza dla części Polaków, jest on symbolem zbrodniarza i kolaboranta.
Do Monachium, wówczas w Niemczech Zachodnich, Bandera trafił po wojnie. Tam w październiku 1959 roku, zabił go agent KGB.
Tajemniczy automat na grobie Bandery
Grób Stepana Bandery był w ostatnich latach wielokrotnie dewastowany. W sierpniu 2014 roku zniszczono marmurowy krzyż i rozkopano ziemię. Później grób kilkukrotnie pomazano farbami oraz symbolami anarchistycznymi i totalitarnymi. Głośne przypadki wandalizmu odnotowano w 2024 roku, dwa lata po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę.
Jak poinformował Deutsche Welle główny komisarz z prezydium policji w Monachium, Sven Müller, w 2024 roku odnotowano dwa przypadki wandalizmu.
„W latach poprzednich, zwłaszcza po wybuchu wojny na Ukrainie, doszło do kilku aktów wandalizmu lub zniewag, które klasyfikowane są jako zakłócanie spokoju zmarłym” – przekazała monachijska policja.
Dziś po dewastacjach ani śladu. Jak dowiedziała się Deutsche Welle, w 2025 i 2026 roku na grobie Bandery nie popełniono żadnych przestępstw. Czy potencjalnych wandali mógł wystraszyć nietypowy automat do sprzedaży zniczy, w którym – według relacji „Süddeutsche Zeitung” – mogła znajdować się ukryta kamera skierowana dokładnie na grób? Dziennik zwrócił uwagę, że automat ten był wizualnym unikatem w porównaniu do innych takich urządzeń na terenie cmentarza.
Osobliwy automat, który – niezależnie od tego, czy miał zainstalowaną kamerę – spełnił swoją funkcję. Profanacje ustały, a urządzenia już nie ma. Została po nim tylko kamienna płyta.
W sprawie automatu i ewentualnej specjalnej ochrony grobu Bandery monachijska policja milczy.
– Nie udzielamy informacji na temat możliwych środków bezpieczeństwa – przekazał komisarz Müller.
W podobnym tonie wypowiadają się Miejskie Cmentarze w Monachium.
– Grób jest jednym z około 180 tys. prywatnych grobów na monachijskich cmentarzach. Dla nas jest to zatem grób jak każdy inny – powiedział rzecznik Bernd Hörauf.
Grób niczyj
Prawa do miejsca spoczynku i opieki nad grobem ma rodzina Bandery. Nie wiadomo jednak, kto dokładnie się nim zajmuje. Miejskie Cmentarze potwierdziły tylko, że jest to prywatny grób rodzinny, a powołując się na ochronę danych osobowych, odmówiły informacji o właścicielach miejsca i opłatach za nie. Wiadomo tyle, że skoro grób jest prywatny, to za opiekę nad nim i naprawy odpowiada dzierżawca.
A może trop prowadzi do władz Ukrainy? Konsulat Generalny Ukrainy w Monachium odpowiada równie wymijająco, także zasłaniając się ochroną danych. Z relacji ukraińskich mediów wynika, że poza rodziną grobem opiekuje się lokalna diaspora. Mogą to potwierdzać świeże kwiaty i palące się znicze.
Miejskie Cmentarze nie ujawniają też, do kiedy obowiązuje prawo do grobu. Zaznaczają jedynie, że można je przedłużać dowolną liczbę razy.
Regularna dostawa kwiatów
Przy grobie Bandery regularnie odbywają się skromne uroczystości, m.in. w rocznicę jego śmierci 15 października. Kwiaty przynoszą też ukraińskie organizacje nacjonalistyczne.
Siedzę na ławce przed grobem, a przez cały ten czas mija mnie zaledwie kilka osób. Nikt nie podchodzi do grobu. Dopiero starsze małżeństwo, wyglądające na turystów, zatrzymuje się na dłużej. Fotografują niemal każdy mijany nagrobek.
Nie dziwi mnie to, bo wiele z nich wygląda jak małe panteony. Przystają też przy grobie Bandery. Ona dotyka wbitych w ziemię ukraińskich chorągiewek i robi zdjęcie, on obchodzi mogiłę dookoła. Po chwili ruszają dalej, do kolejnych grobów.
Miejsce czeka w Kijowie
Nazwisko Bandery wciąż jest zapalnikiem. Pokazał to maj 2026 roku. Prezydent Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek sił specjalnych imię „Bohaterów UPA”, co wywołało falę krytyki w Polsce i odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego.
Ponadto szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Ołeksandr Ałfiorow przekazał, że rodzina Bandery dopuszcza ponowny pochówek w Kijowie. Chodzi o miejsce w ukraińskim Panteonie Narodowym, który ma powstać na terenie Narodowego Rezerwatu Ławry Peczerskiej w stolicy Ukrainy.
W Panteonie mają spocząć osoby zasłużone dla państwa i walki o niepodległość. Za jednego z nich uważany jest Bandera. Według ukraińskich polityków nie ma jeszcze listy osób, które mogłyby się znaleźć w Panteonie, ale nie wyklucza się dowódcy UPA, który – jak zaznaczono – dążył do niepodległości Ukrainy. W Kijowie istnieją jednak obawy, czy groby w Panteonie nie zostałyby zniszczone w obliczu trwającej wojny z Rosją.
Szczątki innego nacjonalistycznego działacza OUN, politycznego rywala Bandery, Andrija Melnyka wraz z żoną, sprowadzono już do ojczyzny. Spoczywającego od 1964 roku na cmentarzu Bouneweg w Luksemburgu ekshumowano w maju i przeniesiono do Kijowa.
Prawnie nie takie proste
Na przeniesienie szczątków Bandery musi zgodzić się jego rodzina i muszą istnieć uzasadnione powody. Ponowny pochówek jest w Niemczech ściśle regulowany i opiera się na chronionej konstytucyjnie zasadzie spoczynku zmarłego.
Decyzja zapada jedynie w wyjątkowych przypadkach. Po złożeniu wniosku, do jego pozytywnego rozpatrzenia niezbędna jest zgoda krewnych. Sama odległość do grobu czy przeprowadzka rodziny nie wystarczą. Niemieckie władze muszą upewnić się, że przeniesienie będzie zgodne z wolą zmarłego. Do czasu pozytywnej decyzji Bandera pozostaje w Monachium.
Iwona Weidmann, Deutsche Welle
(zobacz oryginalny artykuł na stronie Deutsche Welle)


