Nie ulega wątpliwości, że w reprezentacji Polski siatkarzy „idzie nowe”. W drużynie prowadzonej przez trenera Nikolę Grbicia można naliczyć wielu młodych zawodników, którzy będą przecierać seniorskie szlaki w kadrze.
Nikola Grbić o pracy w reprezentacji Polski. Serb ujawnił swoje plany
Przyjmujący Bartosz Zych i Jakub Kiedos, rozgrywający Marcel Bąkaj, Błażej Bień, Jakub Przybyłkowicz (szesnastolatek!), Sergiusz Serafin czy atakujący Wojciech Gajek. To tylko kilka nazwisk, które zaskakują w szerokim składzie, wybranym na sezon 2026 przez serbskiego selekcjonera reprezentacji Polski.
– Mam w głowie szeroki obraz. Oczywiście są trzy rzeczy. Odpoczynek dla doświadczonych zawodników. Dać czas na regenerację, wolne, jakieś wakacje. Ci sami zawodnicy muszą się przygotować na końcowe fazy turniejów, w których chcemy wygrać. A w tym samym czasie muszę rozwijać tych młodych zawodników. Którzy będą przyszłością polskiej siatkówki. Mój cel, nasz cel, to Los Angeles 2028, ale musimy też kontynuować po tych igrzyskach. Rozwijać tych młodych zawodników, żeby oni byli gotowi kontynuować to, co robią obecnie Wilfredo Leon, Tomasz Fornal, Bartosz Kurek czy Mateusz Bieniek. I dlatego mam na uwadze te trzy rzeczy. Rozwijanie młodych, trochę wolnego dla doświadczonych, a w tym samym czasie kontynuować granie i wygrywanie, co nie jest łatwe – przyznał Grbić, wyjaśniając, jaki ma plan na pracę z kadrą.
Nie ulega wątpliwości, że od początku maja ci najmniej doświadczeni, a czasem wręcz debiutujący w seniorskiej reprezentacji, będą pod szczególną obserwacją.
– Na początku będę chciał zobaczyć zwłaszcza tych, których jeszcze nie widziałem. Żeby zobaczyć, jak oni grają, trenują, jakie mają podejście. Bo jest dużo rzeczy, na które zwracam uwagę. Chcę wiedzieć, jak oni reagują. To, czego bym nie chciał, to żeby ich menadżer zaraz podpisze umowę za 50 proc. więcej, bo chłopak jest w reprezentacji 10 dni. To jest przeciwieństwo tego, czego ja chcę. Bo chciałbym, żeby ci wszyscy młodzi wiedzieli, że to miejsce w kadrze, to jest dla nich okazja. Żeby byli lepsi. Żeby wiedzieli, jak ci, którzy wygrali medale, jak oni się zachowują. Jakie mają podejście, jaką koncentrację, jaki fokus. Jak szukają rozwiązania, kiedy zrobią błąd, albo kiedy jest jakaś trudna sytuacja. Mogę mówić o tym 10 dni. Ale na końcu to szkolenie, które oni będą mieć z zawodnikami, którzy to robią cały czas, jest ważniejsze. I dlatego właśnie staram się zrobić dużo rzeczy w jednym czasie. Mam nadzieję, że będę miał przy tym pozytywny wynik – dodał trener polskich siatkarzy.
Grbić dodatkowo ma nadzieję, że „nowa krew” w drużynie będzie nie tylko jednorazowym zastrzykiem, a pierwszym ruchem, który konsekwentnie będzie poszerzał grono również na kolejne lata funkcjonowania drużyny.
– Jeśli oni będą patrzeć na kogoś, kto gra np. w Zawierciu czy Perugii, zrobił sobie tatuaż, albo kupił auto, czy kupił Rolex, to nie. To nie jest to, co ja chcę. Oczekuję innego podejścia. Że zobaczą, jak ten reprezentant blokuje, trenuje, zostaje po treningu. Jak przyjedzie 20 minut wcześniej, żeby przygotować się do treningu. I mam nadzieję, że ci młodzi siatkarze będą mieć takie właśnie podejście – zakończył Grbić.
Sezon reprezentacyjny polscy siatkarze rozpoczną już pod koniec maja, Odbędzie się turniej towarzyski, który zostanie rozegrany – najpierw w sosnowieckiej ArcelorMittal Park Arenie (20 maja) – a następnie w katowickim Spodku (22-23 maja). Oprócz Polski, w grze będzie można zobaczyć kadry Bułgarii, Serbii oraz Ukrainy.
Nikola Grbić gwarantem medali kadry Polski? Statystyka nie kłamie!
Serbski trener pracuje w reprezentacji Polski od początku 2022 roku. W przypadku Grbicia można śmiało przyznać, że czego nie dotknie się szkoleniowiec, zamienia w medal. Statystyka wskazuje jednoznacznie – w każdej z najważniejszych imprez (tj. igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata i Europy, Liga Narodów) Polacy pod batutą obecnego selekcjonera, stawali na podium.
Poczynając od rzeczonego 2022 rok: srebro MŚ i brąz VNL. Następnie rok 2023, zdecydowanie najbardziej udany dla Polaków – dwa złota, ME i Ligi Narodów. W 2024 roku za to brąz VNL i srebro w turnieju olimpijskim. Poprzedni sezon? Złoto VNL i brązowe medale MŚ.
Trudno się zatem dziwić, że Polacy są liderem rankingu światowego FIVB. Tę pozycję Polska piastuje zresztą, z małymi przerwami, od wielu lat. Pierwsza dłuższa dominacja w tym zestawieniu po biało-czerwonej stronie trwała od czerwca 2022 roku. Po lekkich perturbacjach w 2025 roku, kiedy na moment Polacy spadli na pozycję wicelidera, wszystko wróciło jednak „do normy” w lipcu ubiegłego roku.
Nie jest zatem niespodzianką, że niezależnie od składu osobowego reprezentacji Polski, ta jest wskazywana w każdym możliwym miejscu, jako jeden z faworytów do gry o najcenniejsze laury. To nie tylko zasługa trenera Grbicia, ale z pewnością konsekwentnie budowana pozycja, właściwie od momentu wicemistrzostwa świata z… 2006 roku.


