— Powrót Grzegorza Rysia do Krakowa to jest wyraźne wzmocnienie tego układu personalnego, tych wszystkich karier kościelnych, które wygenerował kardynał Stanisław Dziwisz — mówi ks. Andrzej Kobyliński, etyk, filozof, profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Newsweek w pakiecie Onet Premium

Ks. Andrzej Kobyliński, etyk, filozof, profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie: Ta zmiana nie ma większego znaczenia, bo jest typową roszadą kadrową. To rozwiązanie było do przewidzenia. Arcybiskup Marek Jędraszewski osiągnął wiek emerytalny już przed dwoma laty — w prawie kościelnym to 75 lat. I zwykle jest tak, że jeśli biskup osiąga ten wiek, to Watykan czeka kilka miesięcy czy nawet rok-dwa, żeby dokonać zmiany. Tak się stało w Krakowie. Mamy typową procedurę w Kościele katolickim zgodnie z obowiązującym od 1983 r. Kodeksem Prawa Kanonicznego. Od dawna wróble ćwierkały o tym na dachach od Rzymu po Warszawę, że arcybiskupa Marka Jędraszewskiego zastąpi kardynał Grzegorz Ryś.

— W kręgach kościelnych takie rozwiązanie uważano za oczywiste. Owszem, była też rozważona możliwość, że kardynał Ryś znajdzie zatrudnienie w Watykanie, szczególnie po ostatnich zmianach, jeśli chodzi o nowego papieża, ale nie otrzymał takiej propozycji. W związku z tym stało się jasne, że będzie metropolitą krakowskim.

— Kościół katolicki nie jest korporacją i zmiany kadrowe nie są aż tak istotne, jak w innych organizacjach. Tutaj mamy porządek duchowy, moralny i owszem, ważne jest, kto jest liderem Kościoła czy związku wyznaniowego, ale ewentualne zmiany, reformy to jest coś o wiele bardziej skomplikowanego niż zwykłe zmiany kadrowe. W związku z tym nie przywiązuję aż tak dużej wagi do tego, co się stało w Archidiecezji Krakowskiej.

— Zdecydowanie tak, ponieważ kardynał Ryś był prawą ręką kardynała Dziwisza. Nawiązuję do okresu, gdy po powrocie z Rzymu w 2005 r. kardynał Stanisław Dziwisz był metropolitą krakowskim. To on wskazał wówczas Grzegorza Rysia jako biskupa pomocniczego i Grzegorz Ryś stał się dla Dziwisza prawą ręką, niezwykle zaufaną osobą. Razem przez wiele lat zarządzali Archidiecezją Krakowską. Powrót Rysia do Krakowa to jest więc wyraźne wzmocnienie tego układu personalnego, tych wszystkich karier kościelnych, które wygenerował kardynał Stanisław Dziwisz.

— To kilkadziesiąt lat w historii Kościoła katolickiego w Polsce i na świecie. Wiemy, jak wielką władzę, nawet jeśli nieformalną, miał Stanisław Dziwisz jako sekretarz, prawa ręka Jana Pawła II. A już gdy chodzi o Polskę, to on w znakomitej większości odpowiadał za politykę kadrową — nominacje biskupie na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. I od lat toczy się w Polsce debata publiczna, czy te nominacje były właściwe, czy niewłaściwe. Najbardziej spektakularny przypadek to arcybiskup Juliusz Paetz.

— Konflikt to za duże słowo. Natomiast owszem, no tak jak wszędzie, także w środowisku kościelnym są pewne różnice zdań. Nie ma co ukrywać, że generalnie Kościół katolicki w świecie jest obecnie głęboko podzielony na skrzydło konserwatywne i na skrzydło liberalne. Grozi nam schizma, formalny podział, rozpad jedności Kościoła, szczególnie w takich krajach jak Niemcy czy Stany Zjednoczone. Ale także w Polsce mamy coraz ostrzejsze konflikty doktrynalne, ideowe, moralne. W Kościele te napięcia są czymś oczywistym, ponieważ w każdej religii od zarania świata mamy tego rodzaju podziały, rodzą się herezje, dochodzi do schizm, do wojen religijnych. To jest częścią historii świata i także dzisiaj te spory nie ucichły. Ten konflikt, o który pan zapytał, to jednak nie jest spór doktrynalny, a raczej personalny, gdy chodzi o różnego rodzaju rozstrzygnięcia dotyczące polityki kadrowej w Krakowie i obsadzania ważnych stanowisk. To jest bardziej spór o władzę i pieniądze niż o doktrynę katolicką oraz rozumienie prawd wiary i moralności.

— Nie zgodzę się. Po powrocie z Rzymu Stanisław Dziwisz jako metropolita krakowski był wręcz patronem, mecenasem Platformy Obywatelskiej. W sensie politycznym Archidiecezja Krakowska stała się bastionem PO. Warto przypomnieć te słynne rekolekcje, które Dziwisz robił w Łagiewnikach dla posłów, działaczy Platformy. Mieliśmy wówczas takie wyraźne przechylenie Kościoła katolickiego w Krakowie w tę stronę. Później przyszedł arcybiskup Jędraszewski i kompletnie przekręcił wajchę, zrobił z Krakowa bastion PiS. Być może teraz, przy kardynale Rysiu, będziemy mieć jakąś próbę równowagi.

— Zdecydowanie tak. Z pewnością wypowiedzi będą bardziej stonowane, będzie bardziej umiarkowanie. Również politycznie nie będzie jawnych form współpracy ani z PiS, ani z KO, bo to nie byłby styl działania kardynała Rysia. Natomiast są do rozwiązania wielkie problemy, które staną przed nowym metropolitą. Po pierwsze, galopująca sekularyzacja. Kraków staje się miastem coraz bardziej zsekularyzowanym, coraz więcej ludzi jest obojętnych religijnie. Została garstka młodych w szkołach ponadpodstawowych, którzy chodzą jeszcze na lekcje religii.

Po drugie, dramat seminarium duchownego, gdy chodzi o topniejącą liczbę kleryków. Już są w parafiach wyraźne braki kadrowe, a one będą coraz większe, ponieważ odchodzą na emeryturę starsi księża, a jednocześnie seminarium świeci pustkami.

Po trzecie, wszystkie trudne sprawy, które od lat czekają na wyjaśnienie. Jest konieczność powołania komisji do spraw pedofilii klerykalnej, która przebada wszystko od roku 1945 do dzisiaj. A wiemy, że tych trudnych historii będzie co niemiara. Wystarczy przypomnieć arcybiskupa Józefa Wesołowskiego, rok 2015. Były już wówczas nuncjusz apostolski na Dominikanie, bo Józef Wesołowski był nim w latach 2008-2013, został karnie przeniesiony do stanu świeckiego przez Watykan. Jego ofiary na Dominikanie czekają na jakąś sprawiedliwość. A Wesołowski był duchownym Archidiecezji Krakowskiej. Takich trudnych spraw jest bardzo wiele.

Po czwarte, co z wielkim dziedzictwem księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który był księdzem tej Archidiecezji i był brutalnie prześladowany przez władze kościelne? Kto go w końcu po śmierci przeprosi? Kto naprawi ten rachunek krzywd? Przecież on miał przez całe długie lata — aż trudno w to uwierzyć — zakaz głoszenia kazań w parafiach Archidiecezji Krakowskiej. Wszystkie fakty z dziejów Kościoła krakowskiego, które ustalił ksiądz Tadeusz w swoich książkach i artykułach, gdy chodzi o lustrację, współpracę dużej części księży z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa, też wymagają wyjaśnienia. Na zamknięcie PRL-u, dekomunizację, lustrację w Kościele czekamy od wielu lat. Po piąte, jest dzisiaj konieczność odtworzenia katechezy w salkach parafialnych. Pytanie, jak to widzi kardynał Ryś. To będzie ogromnie trudna praca, żeby przekonać do tego księży.

— Jest konserwatywny, gdy chodzi o rozumienie takich zagadnień jak aborcja, eutanazja, homoseksualizm, małżeństwa jednopłciowe, sztuczne zapłodnienie, kapłaństwo kobiet itp. Nie ma na tym polu jego wypowiedzi, które można by uznać za progresywne. Porównując to, co mówi w kwestiach etycznych z poglądami biskupów niemieckich, hiszpańskich czy belgijskich, to jest on konserwatystą. Natomiast będzie Ryś bardzo liberalny, gdy chodzi o relacje katolicyzmu z judaizmem i innymi odłamami chrześcijańskimi, gdy chodzi o współpracę Kościoła katolickiego ze wspólnotami zielonoświątkowymi.

— Archidiecezja Krakowska to zdecydowanie najbogatsza diecezja w Polsce. Ma potężny majątek, w sensie nieruchomości, gromadzony przez stulecia. No i to jest pytanie, w jaki sposób mogłaby się dzielić tym swoim majątkiem na przykład z biednymi klasztorami żeńskimi, które często mają problem z ogrzaniem budynków zimą, z remontami? Uważam, że Archidiecezja Krakowska powinna w znacznie większym stopniu wspierać te klasztory żeńskie czy inne diecezje, które są biedne, często mają jeszcze do spłaty wielomilionowe długi za różne skandale. Mam nadzieję, że z Krakowa popłyną pieniądze do różnych diecezji i klasztorów.

— To jest moja nadzieja w oparciu o wizję Kościoła, jaką ma kardynał Grzegorz Ryś. To jest wizja kościoła papieża Franciszka. Wielokrotnie mówił, że dla niego słowa papieża Franciszka były jak słowa samego Jezusa z Nazaretu — Kościół ma być ubogi, dzielić się tym, co się posiada. W związku z tym mam prawo przypuszczać, że to będzie po prostu radykalnie wcielane w życie w najbliższych latach.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version