Mateusz Morawiecki swoim odejściem poważnie osłabił PiS, zabierając z partii ponad 40 parlamentarzystów. Jak się jednak okazuje, to wcale nie koniec. W środę 29 lipca były premier podebrał Jarosławowi Kaczyńskiemu kolejne nazwisko – Piotra Uścińskiego. Interia przekonuje, że w planach ma jeszcze co najmniej 5 innych osób, z którymi prowadzi negocjacje.
Morawiecki będzie podbierał posłów PiS
– Są rozmowy. Rozmawiamy głównie z członkami PiS-u – przekazał portalowi jeden ze współpracowników Morawieckiego. Nazwisk obecnie jednak nikt nie podaje, by „nie spalić tematu”. Wiadomo tylko, że rozmowy toczone są z piątką osób i – jeśli wszystko pójdzie dobrze – mają one zasilić Rozwój Plus.
Jak podkreślali politycy tego stowarzyszenia, obecnie koncentruje się ono jedynie na przejmowaniu byłych kolegów z Prawa i Sprawiedliwości. – Na razie naprawdę nie chcemy sięgać poza ludzi, którzy wcześniej byli w PiS-ie. Nie chcemy stwarzać wrażenia, że tylko się odłączyliśmy i od razu organizujemy jakąś łapankę, byle tylko mieć jednego czy dwóch posłów więcej w klubie – wyjaśniał przedstawiciel Rozwoju Plus.
Interia na podstawie rozmów przekazała, że „nie chodzi o hurtowe przyjmowanie nowych osób”, tylko współpracę z pracowitymi politykami, którzy podzielają wizję Rozwoju Plus. – W klubie będą pisane projekty, programy, chcemy aktywnie działać. Nie będzie bicia piany i na pewno nie jest tak, że każdemu, kto powie, że chętnie by do nas przyszedł, od razu podsuniemy deklarację członkowską do podpisania – mówiło źródło portalu.
PiS nie zamierza pozostawać bezczynne
W tym samym czasie PiS planuje kusić rozłamowców do powrotu na łono partii – matki. Udało się zatrzymać Daniela Obajtka, a po dniu rozłąki wrócił też poseł Grzegorz Lotek. Nie wszyscy z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego uważają jednak, że walka z Rozwojem Plus to dobry pomysł na najbliższe miesiące.
– Powinniśmy starać się utrzymać dobre relacje z Morawieckim i jego otoczeniem. Prędzej czy później będziemy musieli z nim rozmawiać: albo przed wyborami o wspólnej liście, albo po wyborach na temat wspólnego rządu – mówił „zaufany człowiek” prezesa PiS.
– Osoby z niższym politycznym IQ teraz świętują w PiS-ie i bawią się, nie rozumiejąc tego, co się wydarzy i jakie to będzie mieć konsekwencje również dla nich – dodawał.


