-
Płomykówka, sowa preferująca otoczenie człowieka, w tym roku bardzo rzadko przystępuje do rozrodu z powodu niedoboru gryzoni.
-
W województwie opolskim żadna z dostępnych budek lęgowych dla płomykówek nie została zasiedlona, a planowane obrączkowanie ptaków nie doszło do skutku.
-
Przyrodnicy wskazują na gwałtowne zmiany pogody oraz fluktuacje populacji gryzoni jako główne przyczyny trudnej sytuacji lęgowej płomykówek.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Kręte schody prowadzą na dach kościelnej wieży. Na samym końcu ciemnego korytarza kryje się budka dla płomykówek. Niestety, jest pusta. – Są ślady, ptaki przebywają w budkach, ale nie przystępują do lęgów – opowiada Paweł Mrówka ze Stowarzyszenia Ochrony Sów.
Sowy rezygnują z wychowania młodych, bo gryzoni w tym roku jest tak mało, że ich liczba nie gwarantuje odchowania potomstwa. – Dorosłe ptaki jak najbardziej się pojawiają, ale nie przystępują do lęgów. Jeżeli już przystąpią, ich legi są bardzo małe – wyjaśnia Sławomir Rubacha, prezes Stowarzyszenia Ochrony Sów.
W budkach są tylko dorosłe ptaki. Brak piskląt
Ornitologowie ze Stowarzyszenia Ochrony Sów zamierzali w tym roku obrączkować populacje płomykówek na Opolszczyźnie. Niestety, plany trzeba było zweryfikować. – Z 17 sprawdzonych budek ślady sów znaleźliśmy w 10 – podaje Paweł Mrówka. Ślady sów to jedynie wypluwki, pióra oraz odchody. Młodych ptaków w budkach nie było.
– W tym roku nasi członkowie Stowarzyszenia Ochrony Sów donoszą z całego kraju, że jest bardzo mało lęgów płomykówki – zauważa Sławomir Rubacha. Przyrodnicy mówią o całkowicie „bezmysim roku”. – W przypadku gryzoni również mamy fluktuacje populacyjne, od trwają od 3 do 5 lat kiedy jest całkowita zmiana od lat bezmysich do lat mysich – dodaje ornitolog.
Spadek liczby gryzoni może być także związany z postępującymi zmianami klimatu. – Bardzo gwałtowne załamanie pogody długotrwałe opady, burze powodują, że gryzonie po prostu się topią – mówią naukowcy. Płomykówki są szczególnie wrażliwe na zmiany w populacjach gryzoni, bo norniki którymi się żywią stanowią zasadniczy składnik ich diet. Wtedy nie przystępują do lęgów.
Nowiutkie budki będą zatem czekać na płomykówki. I na mysie lata. Te miejmy nadzieję szybką nastąpią.


