-
W badaniu przeprowadzonym przez amerykański zespół wykryto przekroczenie dopuszczalnych ilości ołowiu we wszystkich analizowanych koszulkach dla dzieci i młodzieży z segmentu fast fashion.
-
Wyniki opublikowane w „Medical press” wskazują, że kontakt skóry z takimi ubraniami, nawet krótkotrwały, może narażać dzieci na szkodliwe działanie ołowiu.
-
Barwniki z octanem ołowiu (II) są stosowane przez niektórych producentów jako tani środek utrwalający kolor, mimo istnienia alternatywnych rozwiązań.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
To amerykański zespół z Marian University postanowił sprawdzić, jakie niepożądane składniki znajdują się w ubraniach dla dzieci i młodzieży dostępnych w segmencie fast fashion, czyli odzieży taniej, masowej, o niskiej jakości. Wyniki wskazują, że problem zanieczyszczenia ołowiem może mieć charakter systemowy, bo z zalewem ubraniami fast fashion mierzy się ogromna część świata.
Zespół przebadał 11 koszulek w różnych kolorach – czerwonym, różowym, pomarańczowym, żółtym, szarym i niebieskim, pochodzących od czterech sprzedawców, w tym firm z sektora fast fashion i dyskontów. Okazało się, że wszystkie badane koszulki znacznie przekraczały dopuszczalny limit Intensywnie kolorowe tkaniny zawierały więcej ołowiu niż te w kolorach stonowanych. Nie da się przebadać wszystkich ubrań dziecięcych, jednak żadna z analizowanych próbek nie spełniała amerykańskich norm.
-
Miasto zatrute ołowiem. Dzieci zachorowały w szkołach. To wina farb
Ołów w ubraniach. Skąd się bierze?
Po przetestowaniu kilku koszulek od różnych sprzedawców grupa odkryła, że wszystkie próbki przekraczały limity zawartości ołowiu obowiązujące w USA. Co więcej, na łamach „Medical press” stwierdzono, że noszenie tych materiałów na skórze, nawet krótkotrwałe, może narazić dzieci na niebezpieczne oddziaływanie ołowiu. Autorzy badania zaprezentują swoje wyniki na forum „American Chemical Society”, gdyż, jak mówią, problem jest naprawdę poważny, a zagrożenie może dotyczyć milionów dzieci.
Jedna z inicjatorek badania niebezpiecznych ubrań zainteresowała się tematem po tym jak u jej córki odnotowano podwyższony poziom ołowiu we krwi. Jak pisze „Medical press”, efekt ten był spowodowany kontaktem z toksycznymi zabawkami. Doszło do tego, zanim w Stanach Zjednoczonych wprowadzono normy dot bezpieczeństwa produktów.
Obecnie obowiązuje limit zawartości ołowiu w ubraniach dzieicęcych i zabawkach, ale wciąż znajduje się on w różnych elementach, takich jak zamki błyskawiczne, guziki czy zatrzaski. To doprowadziło do wycofywania wielu produktów z rynku, ale ołów wykryto też w ubraniach dla dorosłych. Skąd się tam wziął?
-
Jesteśmy zalewani ubraniami tanimi z Chin. Polscy producenci zapłacą więcej
-
Ten filtr do pralki usuwa aż 99 proc. plastiku. Inspiracją były ryby
Barwniki mogą być toksyczne
„Niektórzy producenci stosują octan ołowiu (II) jako tani sposób utrwalania barwników i uzyskiwania intensywnych, trwałych kolorów” – czytamy na łamach magazynu medycznego.
Narażenie na ołów uznaje się za szkodliwe na każdym poziomie. Kontakt z nim może powodować problemy behawioralne, uszkodzenia mózgu i centralnego układu nerwowego oraz inne negatywne skutki zdrowotne. Według Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska najbardziej zagrożone są dzieci poniżej szóstego roku życia.
Badacze mają nadzieję, że wyniki testów skłonią produdentów do stsosownaia innych barwników. Takie alternatywy już istnieją.


