Na polskich drogach kierowcy skorzystają z każdej okazji do wykręcenia się z mandatu, jeśli system im tylko na to pozwoli. A pozwala.


W myśl obowiązujących przepisów odpowiedzialność za popełnione wykroczenie spoczywa na kierowcy. Nowe przepisy opracowane w Ministerstwie Infrastruktury – przynajmniej z finansowego punktu widzenia – przesuwają ją na właściciela samochodu.

Kto ma płacić mandat? Kierowca czy właściciel?


Projekt zakłada, że po wlepieniu mandatu korespondencja z systemu CANARD obsługującego fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości będzie kierowana do „właściciela lub użytkownika” pojazdu.


Słowo „użytkownik” odnosi się wyłącznie do aut leasingowanych lub długoterminowo wynajmowanych. Instytucje będą miały obowiązek wpisania do CEPiKu danych (adres korespondencyjny) osoby widniejącej na umowie. W pozostałych przypadkach korespondencja kierowana będzie bezpośrednio do właściciela auta.


Jak informuje Interia.pl, po otrzymaniu zawiadomienia o zarejestrowanym przez fotoradar naruszeniu właściciel lub „użytkownik” będzie mógł przedstawić dokumenty potwierdzające, że:


  • w chwili zarejestracji nie był właścicielem lub użytkownikiem pojazdu,

  • auto skradziono przed zarejestrowaniem naruszenia,

  • w chwili naruszenia działał w stanie wyższej konieczności.


Do zawiadomienia dołączony będzie formularz oświadczenia o przyjęciu mandatu karnego lub odmowie przyjęcia mandatu karnego. Właściciel auta nie będzie już miał obowiązku „wskazania kierującego”.

Trzy razy więcej niż w taryfikatorze. Co sie bardziej właścicielowi opłaca?


Właściciel auta, który zignoruje korespondencję zobowiązany będzie do uiszczenia „opłaty administracyjnej”. W przypadku przekroczenia dopuszczalnej prędkości, czyli wykroczeń rejestrowanych przez fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości, ma to być odpowiednio:


  • do 30 km/h – 1500 zł,

  • od 31 km/h do 40 km/h – 2400 zł,

  • od 41 km/h do 50 km/h – 3000 zł,

  • od 51 km/h do 60 km/h – 4500 zł,

  • od 61 km/h do 70 km/h – 6000 zł,

  • powyżej 71 km/h – 7500 zł.


Dodatkowa opłata za przejazd na czerwonym świetle to 3 tys. zł lub 6 tys. zł za niestosowanie się do sygnalizacji świetlnej na przejeździe kolejowym. Kto uiści opłatę administracyjną nie dostanie punktów karnych. Jednak z finansowego punktu widzenia mandat jest trzy raz tańszy.


Zdyscyplinowani kierowcy obniżą wysokośc opłaty o 20 proc. uiszczając ją w terminie 30 dni od dnia otrzymania zawiadomienia o jej nałożeniu.


Wszystko wskazuje na to, że nowe przepisy wejdą w życie od 1 stycznia 2028 roku.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version