-
Sytuacja pożarowa w Hiszpanii pogarsza się przez zmienne wiatry, co prowadzi do rozszerzania się ognia oraz konieczności ewakuacji lub pozostania w domach dla 65 tysięcy osób.
-
Gęsty dym z pożaru obejmuje zachodnią część Madrytu, a zapach spalenizny dociera do centrum miasta, przy czym służby ostrzegają przed trudnymi warunkami z powodu prognozowanego nasilenia wiatru.
-
Zagrożenie pożarowe objęło także kompleks NASA w gminie Robledo de Chavela, skąd ewakuowano około 90 pracowników i którego ewentualne uszkodzenie mogłoby mieć wpływ na łączność z misjami kosmicznymi.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Wcześniej hiszpańska obrona cywilna podała, że co najmniej 65 tys. osób zostało ewakuowanych lub otrzymało zakaz opuszczania swoich domów w związku z szalejącymi w Hiszpanii pożarami lasów i łąk.
Jak podała AFP, gęsty szary dym unosił się w sobotę nad zachodnią częścią Madrytu, a zapach spalenizny był wyczuwalny również w centrum stolicy.
Władze poinformowały w piątek, że „temperatura spadła, wiatr ucichł, a wilgotność względna wzrosła”. Ostrzegły jednak, że sobota będzie „trudna”, ponieważ prognozowano, że „wiatr nasili się rano, z dość nieregularnymi porywami”.
Pożar osiągnął swoje apogeum
Szef służb zarządzania kryzysowego w Madrycie Carlos Novillo przekazał w piątek, że pożar „osiągnął apogeum i (…) obecnie wykracza poza możliwości strażaków, aby go opanować”.
W związku z zagrożeniem ewakuowano również kompleks NASA w gminie Robledo de Chavela, około 63 km na zachód od Madrytu – podał publiczny nadawca RTVE. Martin określił położenie obiektu jako „krytyczne” i zapewnił, że służby „robią wszystko, co możliwe”, aby uchronić go przed ogniem.
– Nie możemy potwierdzić, że płomienie dotarły do celu, ponieważ nikogo nie ma w środku – powiedziała asystentka wykonawcza NASA Lola Cadierno, dodając, że z kompleksu ewakuowano ok. 90 pracowników.
Hiszpański kompleks NASA jest jedną z trzech stacji sieci Deep Space Network, obok ośrodków w Goldstone w Kalifornii i Canberze w Australii. Sieć służy do utrzymywania łączności i śledzenia misji prowadzonych w głębi kosmosu. Ewentualne uszkodzenie obiektu mogłoby uniemożliwić obsługę części misji. – To byłaby tragedia dla NASA – oceniła Cadierno


