„W tym roku (do 22 czerwca) Niemcy przekazały do Polski łącznie 314 cudzoziemców – z tego ponad 90 w ramach readmisji (pełnej i uproszczonej) oraz 220 w procedurze 'Dublin III'” – podaje Rzeczpospolita, powołując się na dane Straży Granicznej.
Dla porównania: w ramach obu procedur w ubiegłym roku było 688 takich przypadków, natomiast pięć lat temu zaledwie 335. „Dane z 2025 r. o migrantach odesłanych z Niemiec nie są alarmujące” – ocenia „Rz”.
Największy skok odnotowano w 2022 roku, gdy białoruski reżim rozpoczął presję migracyjną na granicy polsko-białoruskiej – 630 cudzoziemców, a rok później 968.
Biorąc pod uwagę sytuację na granicy z Niemcami, „Rzeczpospolita” zadaje pytanie, „czy jednak rzeczywiście dochodzi do niekontrolowanego 'podrzucania’ migrantów przez niemieckie służby?„. I natychmiast podaje odpowiedź: „wydaje się, że trudno znaleźć dowody na poparcie tej tezy”.
Granica polsko-litewska. „Nowe zagrożenie”, „trzykrotny wzrost”
„Rzeczpospolita” wskazuje, że to nie niemiecka granica jest zagrożeniem, a litewska. „Narastający przemyt migrantów przedostających się do Polski od strony Litwy – w tym roku liczba takich prób jest ponad trzykrotnie większa niż w roku ubiegłym„.
Jak wskazano, powodem ma być coraz większy problem z pokonaniem granicy polsko-białoruskiej.
– W tym roku zatrzymanych zostało już 251 cudzoziemców, którzy nielegalnie przekroczyli polsko-litewską granicę, i tylu w ramach readmisji zostało przez nas odesłanych na Litwę. To więcej niż przez cały ubiegły rok, kiedy było ich łącznie 175 – powiedział „Rz” starszy chorąży sztabowy Michał Bura z Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej.
Na granicy polsko-litewskiej dominują obywatele z państw Afryki, np. z Somalii, Maroka, Algierii. Bura zaznaczył, że w większości byli to migranci, którzy podróżowali razem z przemytnikami tzw. kurierami.
Jak cudzoziemcy dostają się na granicę Polski i Litwy? Pierwszym etapem jest przerzucenie z Afryki na Białoruś, później na Łotwę, następnie na Litwę, aż w końcu szlak wiedzie do Polski.
Donald Tusk: Przywracamy kontrole na granicach z Niemcami i Litwą
Premier Donald Tusk we wtorek powiadomił, że Polska od poniedziałku 7 lipca przywróci czasową kontrolę na granicach z Niemcami i z Litwą. Jak zaznaczył, decyzja wynika z potrzeby „zredukowania do minimum niekontrolowanego przepływu migrantów”.
Przywrócenie kontroli nastąpiło po tym, gdy zaczęły pojawiać się doniesienia o wzroście liczby migrantów przerzucanych do Polski na granicy z Niemcami, a na granicy tworzyć „obywatelskie patrole”.
Na niepokojącą sytuację zwracał uwagę m.in. wicemarszałek, lider Konfederacji Krzysztof Bosak w Polsat News. Jak wskazywał, Niemcy „nie wysyłają żadnych papierów”. – Po prostu przywożą (do Polski – red.) i mówią: „Tu jest granica, my tu teraz mamy kontrole, to są ludzie, których my nie wpuściliśmy, idźcie na tamtą stronę” – powiedział, zaznaczając, że nie wiadomo jaka jest skala takich zawróceń, „ponieważ rząd nie podaje tego do publicznej wiadomości”.
– Natomiast ze strony niemieckiej wiemy, że to idzie w tysiące. Ujawnił to Eurostat. Według liczby nadawanych azylów, ponieważ ci ludzie wjeżdżając do Polski wypełniają wnioski azylowe – zaznaczał.
- Mądry Niemiec po szkodzie. Berlin chce naprawić swój katastrofalny błąd kosztem Polski
- Trzeba wprowadzić stan wyjątkowy na granicy


