-
W sierpniu w Rosji odbędzie się piąta edycja „Zlotu Dronów”, na której operatorzy i producenci bezzałogowców zaprezentują nowe rozwiązania.
-
Forum jest określane jako praktyczne przygotowania do wojny z użyciem dronów oraz odpowiedź na impas w konflikcie rosyjsko-ukraińskim.
-
Rosja inspiruje się wykorzystaniem dronów przez Iran, a według ekspertów NATO powinno monitorować te działania i wzmacniać własne zdolności dronowe.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Dronnica, inaczej „Zlot Dronów”, to wydarzenie podczas którego operatorzy i producenci bezzałogowców spotykają się, żeby zaprezentować nowe systemy i techniki.
Tegoroczna, piąta już edycja zlotu, odbędzie się w sierpniu pod hasłem: „Znalezienie sposobu, aby zapewnić, że ta wojna dronowa przebiegnie na naszą korzyść, oraz przygotowanie się do wielkiej wojny z NATO”.
Samuel Bendett, ekspert ds. rosyjskich dronów i doradca w think tankach CNA i CNAS, w rozmowie z Forbesem przekazał, że „podczas wydarzenia poruszona zostanie kwestia przygotowań do ewentualnego konfliktu, zachęcając uczestników do przygotowania się i wniesienia swojego wkładu (…)”.
„Zlot Dronów” w Rosji. To nie plany, a „praktyczne przygotowania do wojny”
„Dronnica” to coś więcej niż groźby powtarzane przez rosyjskich komentatorów politycznych – jak czytamy, to „praktyczne przygotowania do wojny z użyciem dronów”. A sama formuła wspomnianego forum nie jest dla Rosjan typowym podejściem.
Forbes ocenia, że przyczyna tego jest oczywista. „Ponieważ wojna w Ukrainie znalazła się w impasie, Putin desperacko potrzebuje zwycięstwa, by umocnić swoją pozycję” – czytamy.
Portal przypomina, że ostatni raz wojska rosyjskie wróciły do kraju w 1989 roku po nieudanej inwazji na Afganistan. Kiedy weterani, zwani „afganistami”, przyjechali do Rosji, zaczęli opowiadać jak naprawdę było na wojnie i domagali się m.in. emerytur czy opieki medycznej. Tym samym podważyli autorytet państwa.
Rosyjski dyktator jest świadomy, że podobny scenariusz może mieć miejsce także w przypadku obecnej wojny.
„Szybka inwazja na kraje bałtyckie, umożliwiona dzięki przewadze w zakresie dronów, mogłaby przynieść sukces po czterech latach porażek w Ukrainie” – oceniono w publikacji.
Rosja inspiruje się Iranem. Chcą podobnie wykorzystywać drony
Dalej czytamy, że Federacja Rosyjska jest zainspirowana konfliktem między Stanami Zjednoczonymi a Iranem oraz atakami przeprowadzanymi na Bliskim Wschodzie. Teheran uderzył w amerykańskie bazy w regionie bezzałogowcami, ukazując jednocześnie luki w obronie przeciwlotniczej.
Moskwa posiada spore zapasy irańskich Shahedów oraz miliony taktycznych dronów FPV, a jak podaje Forbes, „Putin może liczyć na szybki postęp w ataku na słabo bronione kraje bałtyckie”. Takie działania mogłyby zastraszyć NATO.
Tym samym Sojusz, aby odzyskać terytorium, musiałby liczyć się z „ryzykiem długotrwałego i krwawego konfliktu”. Chociaż NATO byłoby w stanie zdobyć przewagę, to – jak czytamy – „doświadczenie Iranu pokazało, że to nie wystarczy, aby powstrzymać ataki masowych dronów dalekiego zasięgu”.
NATO musi być czujne i wzmacniać Sojusz
Jednak zdaniem Samuela Bendetta, istnieje też inny powód, dla którego Rosjanie organizują „Zlot Dronów”. Ekspert uważa, że motyw przewodni wydarzenia może wynikać z obaw Rosjan przed przegraniem wojny, czy narażenie na atak ze strony NATO.
– Organizatorzy (wydarzenia – red.) mogą powtarzać argumenty Putina i rosyjskiego rządu, którzy oskarżają NATO o przygotowania do wojny, a zatem Rosja musi być gotowa na taką konfrontację – mówił w rozmowie z Forbesem Bendett.
Jak czytamy, „Zlot Dronów” może skupiać się także na dyskusji nad sposobami zniszczenia zachodniego sprzętu wojskowego, jaki został przekazany Ukrainie przez jej sojuszników. Państwa członkowskie NATO powinny obserwować ruchy Rosji, skupić się na dozbrajaniu i nad rozbudowywaniem własnej siatki dronowej, a także nad zachowaniem jedności Sojuszu.
Źródło: Forbes
-
Seria nocnych ataków, Rosja liczy straty. Chaos na moskiewskim lotnisku
-
Rosyjski generał kreśli czarny scenariusz dla wojsk Putina. „Oszukują go”


