Federer przestrzega. “Nie jesteśmy maszynami, jesteśmy ludźmi”

0
31

Szwajcarski tenisista jest żywą legendą dyscypliny. Zdobył 20 tytułów wielkoszlemowych i odszedł ze sportu w wieku 41 lat.

Przygodę na korcie zakończył podczas Laver Cup we wrześniu w Londynie. Jest powszechnie uważany za jednego z największych graczy wszech czasów, ale aktualnie cieszy się życiem z dala od świateł reflektorów.

– Jako zawodnik zawsze myślisz o swoim następnym treningu, następnym meczu. To nigdy nie pozwala ci odejść, zastanawiasz się nad kolejną podróżą i pakowaniem – powiedział przebywający w Japonii Federer.

– Myślę, że nie byłem tak bardzo świadomy tego, jak bardzo ta myśl jest zawsze ze mną, aż do emerytury. Teraz zdaję sobie z tego sprawę, gdy opadł stres. Przykładem jest doping. Musimy wypełniać formularze dopingowe i zawsze masz z tyłu głowy świadomość, że kontrolerzy mogą pojawić się w każdej chwili. Gdy to wszystko znika, faktycznie czujesz się spokojniejszy i możesz żyć normalnie po 25 latach – ocenił.

Napięty kalendarz

Rozgrywki ATP są bardzo rozłożone w czasie. Sezon jest długi, co przekłada się na stres i wykończenie tenisistów.

– Psychiczne i fizyczne wymagania kalendarza tenisowego mogą być przytłaczające, dlatego wzięcie wolnego czasem jest najlepszym rozwiązaniem. Męczące podróże, treningi i jetlag sprawiają, że jesteś zmęczony, ale nie możesz tego powiedzieć, ponieważ oznacza to, że jesteś słaby. Masz pokazać siłę, ale my nie jesteśmy maszynami, jesteśmy ludźmi – podkreślił Szwajcar.

Nieznana przyszłość

41-latek został również zapytany o to, co czeka go w przyszłości i nie wykluczył przejścia do pracy trenerskiej, choć podkreślił, że raczej nie zrobi tego w najbliższym czasie.

– Jestem produktem szwajcarskiego tenisa, federacji. Zawsze będę miał to ze sobą, dlatego trudno jest stworzyć własną akademię, bo czuję, że to potencjalnie byłoby sprzeczne z polityką federacji, z którą jestem zbyt blisko – powiedział Federer.

– Mam w głowie bycie trenerem, dlatego nigdy nie mówię nigdy. Stefan Edberg powiedział, że nigdy nie będzie trenerem, dopóki nie dostał telefonu ode mnie i nie zaprosiłem go na trening, a on się zgodził i tak funkcjonowaliśmy przez rok – wyjaśnił wicemistrz olimpijski z Londynu.

fira

, Eurosport.co.uk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj