Piast wygrał we Wrocławiu. Dwa celne strzały i trzy gole

0
307

Od samego początku lepiej prezentowali się gliwiczanie, którzy szybko odbierali piłkę i łatwo dostawali się w pobliże pola karnego gospodarzy. Szybko mogło to przynieść gola, ale po strzale Michała Chrapka z 16 metrów piłka, zamiast do siatki, trafiła w słupek.

Co się odwlecze, to nie uciecze

Sytuacja ta nie wpłynęła pobudzająco na Śląsk, który nadal grał bardzo statycznie, wolno i w końcu został ukarany. Martin Konczkowski łatwo ograł na prawej stronie Dennisa Jastrzembskiego, dośrodkował do niepilnowanego Damiana Kądziora, który z bliska strzałem głową nie dał szans Michałowi Szromnikowi.

Dopiero wówczas wrocławianie zaczęli grać w piłkę, a nie tylko asystować rywalom. Przede wszystkim przyspieszyli, dokładniej wymieniali podania i zaczęli przedostawać się pod pole karne Piasta. Po jednym z licznych dośrodkowań piłka trafiła w szesnastce do Wojciecha Golli, który chciał oddać strzał, ale został ostro zaatakowany przez Kamila Wilczka i jak rażony padł na murawę. Arbiter się nie wahał i wskazał na jedenasty metr, a rzut karny na gola zamienił Fabian Piasecki.

Dziesięć minut później goście ponownie wyszli na prowadzenie. Po kolejnym dobrym dośrodkowaniu z prawej strony Patryk Janasik tak dołożył nogę do piłki, że trafił idealnie pod poprzeczkę własnej bramki. Szromnik był bez szans.

Śląsk rzucił się do ataku i uzyskał przewagę, ale brakowało sytuacji bramkowych. Piast natomiast, cofnięty na własną połowę, szukał szans w kontratakach i swoją okazję otrzymał. Sprezentowali mu ją obrońcy gospodarzy, którzy katastrofalnie ustawili się przy swoim ataku pozycyjnym.

Wilczek zabawił się z rywalami

Po długim podaniu z głębi pola ścigający się z Wilczkiem Diogo Vardasca poślizgnął się i napastnik gości wyszedł sam na sam ze Szromnikiem. Portugalczyk się nawet nie próbował podnieść tylko patrzył, co robi rywal. Wilczek dał się jeszcze doścignąć Krzysztofowi Mączyńskiemu, ale zachował się bardzo sprytnie i spokojnie trafił do siatki. To był drugi celny strzał Piasta w tym meczu i trzeci gol.

Druga połowa toczyła się głównie na połowie gości. Śląsk miał piłkę, atakował, ale nie miał sytuacji. Piast nie musiał grać ofensywnie, bo miał korzystny wynik i skupiony był głównie na obronie, a tylko od czasu na czasu kontratakował. Emocji wielkich nie było.

Trener Jacek Magiera próbował zmianami wpłynąć na sytuację na boisku, ale Piast w obronie był bezbłędny i nie rozdawał prezentów, jak wcześniej Śląsk.

Emocje pojawiły się dopiero w samej końcówce, gdy doszło do trzech ostrych starć Alberto Torilo z Vardascą i zawodnik gości mógł się cieszyć, że nie został wyrzucony z boiska. Kilka chwil później sędzia gwizdnął po raz ostatni.

Śląsk Wrocław – Piast Gliwice 1:3 (1:3)

Bramki: 0:1 Damian Kądzior (16-głową), 1:1 Fabian Piasecki (25-karny), 1:2 Patryk Janasik (35-samobójcza), 1:3 Kamil Wilczek (45).

Żółta kartka – Śląsk Wrocław: Wojciech Golla, Daniel Leo Gretarsson. Piast Gliwice: Kamil Wilczek, Tomas Huk, Alberto Toril.

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów 5 819.

Śląsk Wrocław: Michał Szromnik – Diogo Vardasca, Wojciech Golla (46. Robert Pich), Daniel Leo Gretarsson – Patryk Janasik (46. Patryk Janasik), Szymon Lewkot, Krzysztof Mączyński, Dennis Jastrzembski (67. Adrian Łyszczarz) – Marcel Zylla (74. Victor Garcia), Petr Schwarz – Fabian Piasecki (57. Cayetano Quintana).

Piast Gliwice: Frantisek Plach – Ariel Mosór, Jakub Czerwiński, Tomas Huk – Martin Konczkowski, Tom Hateley, Michał Chrapek (67. Michał Kaput), Jakub Holubek – Kamil Wilczek (74. Alberto Toril), Rauno Sappinen (46. Arkadiusz Pyrka), Damian Kądzior.

rozniat

, PAP

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj