Specjalistka od powrotów. Świątek zagra w ćwierćfinale Indian Wells

0
89

Już początek meczu z byłą liderką światowego rankingu pokazał, że Świątek czeka bardzo trudna przeprawa. Polka wygrała kilka pierwszych piłek, ale później popełniła dwa podwójne błędy serwisowe i straciła przewagę. W decydującym momencie Kerber zastawiła na nią pułapkę, wyciągając polską tenisistkę do siatki i pokonując ją wysokim lobem.

Stracony punkt Świątek odrobiła już w następnym gemie, wykorzystując problemy z drugim serwisem Niemki. A o następny stoczyła prawdziwą bitwę, kilka razy broniąc się z opresji i zagrywając kilka wyśmienitych piłek. Bitwę wygraną, ale bez wątpienia kosztującą Polkę sporo sił.

Pierwszy kryzys

Stało się to wyraźnie widoczne w kolejnym gemie serwisowym Świątek. Posyłała wolniejsze piłki, jej zagrania stały się mniej dokładne, a na dodatek popełniła kolejne podwójne błędy serwisowe. Kerber wykorzystała ten moment słabości, a chwilę później odskoczyła na dwa punkty. Raszynianka musiała gonić wynik.

Nie było to łatwe zadanie. Niemka zdołała przełamać serwis Świątek po raz trzeci. Ale później sama popełniła kilka błędów, które umożliwiły polskiej tenisistce odzyskać jeden punkt. A po chwili wykorzystała atut własnego podania i skróciła dzielący ją od rywalki dystans do jednego punktu.

Decydujące słowo w trwającym blisko godzinę pierwszym secie należało jednak do Kerber. Wykorzystała drugą piłkę setową i objęła prowadzenie w meczu.

A później Świątek zrobiła to, co staje się jej firmowym znakiem w Indian Wells. Zaczęła swój imponujący powrót.

Festiwal przełamań

Początek drugiego seta należał do Polki. Wygrała własny serwis i przełamała rywalkę, obejmując dwupunktowe prowadzenie. Potem jej przewaga nieco stopniała, w dużej mierze „na życzenie” Świątek, w której serwis ponownie wkradły się błędy.

Ale kryzys dopadł też jej rywalkę, a Świątek skrupulatnie go wykorzystała, przełamując Kerber w secie po raz drugi, tym razem do zera.

Kolejne dwa gemy również zakończyły się wygranymi zawodniczek odbierających. Najpierw przełamana została Polka, ale chwilę później odpowiedziała rywalce tym samym. Dopiero w następnym, siódmym gemie 20-letnia raszynianka wykorzystała swoje podanie i podwyższyła prowadzenie na 5:2. A po chwili przełamała rywalkę po raz czwarty w secie i cieszyła się z wyrównania stanu meczu.

Decydująca partia dla Polki

Od połowy drugiego seta i na początku trzeciego zauważalna stała się jedna zmiana w grze Świątek: zaczęła grać szybciej, a w wygrywanych gemach coraz rzadziej dopuszczała rywalkę do głosu. Gdyby nie wciąż zbyt często popełniane niewymuszone błędy, jej przewaga na korcie byłaby wyraźniejsza.

Myliła się również Kerber, ale w trzecim secie starała się grać znacznie uważniej, zwłaszcza przy własnym podaniu. Przy stanie 2:2 wyraźnie złapała drugi oddech, przycisnęła Polkę i doprowadziła do przełamania.

Świątek nie pozostała jej dłużna. Uspokoiła nieco swoją grę i wykorzystała błędy rywalki, szybko odzyskując stracony punkt. Przy swoim podaniu zagrała dwa asy (pierwsze takie zagranie padło dopiero w trzeciej partii) i zdawała się kontrolować sytuację na korcie, chociaż rywalka była tylko o krok za nią.

Ósmy gem trzeciego seta okazał się decydującym dla losów meczu. Świątek wytrzymała atak Niemki i mimo kilku drobnych błędów zdołała po raz kolejny przełamać jej serwis. Pozostało już tylko wygrać własne podanie.

Zrobiła to w znakomitym stylu i po raz trzeci w Indian Wells wygrała całe spotkanie po przegranym pierwszym secie.

Iga Świątek (Polska, 3) – Angelique Kerber (Niemcy, 15)  4:6, 6:2, 6:3


macz/TG

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj