-
Sąd zdecydował o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu wobec Radosława Piesiewicza, któremu przedstawiono dwa zarzuty związane ze sprawą giełdy kryptowalut Zondacrypto.
-
Radosław Piesiewicz nie przyznał się do stawianych mu zarzutów, złożył obszerne wyjaśnienia i twierdzi, że sam zapłacił za zegarek będący przedmiotem śledztwa.
-
W kwietniu 2026 r. PKOl zerwał umowę sponsorską z Zondacrypto, a wcześniejsze medialne ustalenia dotyczyły otrzymania przez Piesiewicza wartościowych prezentów od prezesa giełdy.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
O decyzji sądu poinformowała Polską Agencję Prasową rzeczniczka prokuratora generalnego Anna Adamiak. Wcześniej agencja relacjonowała, że o godzinie piątej rano zakończyło się kilkugodzinne posiedzenie katowickiego sądu. Wówczas nie przekazano jednak dziennikarzom żadnych informacji.
Szef PKOl został doprowadzony do sądu w piątek wieczorem. Czekającym na miejscu dziennikarzom przez chwilę udało się z nim porozmawiać. Oświadczył, że czuje się niewinny. Pytany o przesłuchanie w prokuraturze, odpowiedział, że udzielił wszystkich, szczegółowych informacji, a ostatnie godziny to „nic sympatycznego”.
– Straciłem 200 tys. euro, zapłaciłem za zegarek, do czego mam się przyznawać? – pytał. Twierdzi też, że nieprawdą jest twierdzenie prokuratury, jakoby odzyskał pieniądze z Zondacrypto. Zapewnił, że w późniejszym czasie udzieli bardziej szczegółowych informacji. – Wszystkiego dobrego i mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy – powiedział P., wprowadzany do sądu.
Areszt tymczasowy dla Radosława Piesiewicza. „Obawy matactwa”
W czwartek prezes PKOl usłyszał dwa zarzuty dotyczące udziału w aferze Zondacrypto. Dotyczą one płatnej protekcji (art. 230. par. 1. k.k.) i zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością (art. 302. par. 1. k.k.).
Na drugi dzień, w piątek, prokuratura wystąpiła z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie Piesiewicza.
„W ocenie prokuratora w sprawie występuje przesłanka ogólna do stosowania środka zapobiegawczego w postaci dużego prawdopodobieństwa popełnienia zarzucanych mu czynów, a nadto przesłanki szczególne uzasadniające zastosowanie wobec podejrzanego izolacyjnego środka zapobiegawczego w postaci obawy matactwa i realnej grożącej surowej kary” – wyjaśniła Prokuratura Krajowa w komunikacie.
O szczegółach prowadzonych przez prokuraturę czynności z udziałem Piesiewicza poinformowała podczas piątkowej konferencji prasowej rzeczniczka prokuratora generalnego Anna Adamiak.
Według prokuratury szef PKOl w 2025 r. powoływał się na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), które miały wynikać ze znajomości z byłym premierem, i w zamian za uzyskaną korzyść majątkową – zegarek o wartości blisko 170 tys. zł – podjął się załatwienia sprawy dla szefa Zondacrypto Przemysława Krala. Chodziło o postępowanie UOKiK dotyczące tej giełdy kryptowalut.
Drugie zarzucane szefowi PKOl przestępstwo – jak wyjaśniła prok. Adamiak – dotyczy zaspokajania wierzycieli kosztem innych wierzycieli. Według PK, Radosław Piesiewicz nakłaniał członka zarządu spółki BB Trade Estonia OU (operatora serwisu zondacrypto.com) do wypłaty z tej giełdy środków – 195 tys. zł i 100 tys. euro. Miało to miejsce w kwietniu, kiedy stało się głośno o problemach z wypłacalnością Zondacrypto.
Prok. Adamiak poinformowała, że Piesiewicz nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia.
Zatrzymanie Piesiewicza. Ustalenia mediów
Zondacrypto od października 2025 r. była sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W kwietniu Radosław Piesiewicz poinformował, że jeśli do końca miesiąca do PKOl nie wpłynie kolejna transza środków z Zondacrypto, Komitet zerwie umowę sponsorską. 30 kwietnia podjęto decyzję o wygaszeniu i demontażu neonu sponsora z siedziby komitetu w Warszawie.
Na początku tygodnia Wirtualna Polska i TVN24 ujawniły wyniki wspólnego śledztwa, z których wynika, że Piesiewicz miał otrzymać od Przemysława Krala, prezesa upadłej giełdy kryptowalut, zegarek wart 40 tys. euro i inne prezenty w zamian za rzekome „wstawiennictwo” w sprawie problemów Zondacrypto z UOKiK. Pytany o to przez Telewizję Republika szef PKOl zaznaczył, że za zegarek zapłacił sam, natomiast Kral pomagał przy zakupie.
-
„Koniec balu”. Fala komentarzy polityków w sieci po zatrzymaniu Piesiewicza
-
Zondacrypto pogrąży PiS? „Nie ma dowodów, że braliśmy udział w czymś nielegalnym”


