Aby wygrać wojnę Wielkiego Kłamstwa, musimy odwołać Władimira Putina | Pogląd

0
277

Wojna z Ukrainą nie ma jeszcze nazwy. Ukraiński historyk Jarosław Hrycak zaproponował kradzież i zmianę nazwy sowieckiego terminu „Wielka Wojna Ojczyźniana”. Wielu nazywa to „wojną Putina”.

Pod względem podejmowania decyzji jest to poprawne. Jeśli chodzi o osobistą odpowiedzialność i odpowiedzialność za zbrodnie wojenne, to prawda. Ale nazwanie wojny imieniem samego Putina to myślenie życzeniowe. Przyczyny są szersze.

To jest naprawdę Wojna Wielkiego Kłamstwa. Kłamstwo, że Ukraina nie istnieje. Kłamstwo, że Ukraina nie ma prawa do pełnej suwerenności, ponieważ jest marionetkowym państwem Zachodu. Kłamstwo, że A najechał B, bo C jest winny – Zachód, ekspansja NATO, globalna hegemonia USA.

Dwie trzecie Rosjan wierzy w Wielkie Kłamstwo, a przynajmniej sądzi, że muszą w to wierzyć, co samo w sobie jest jednym z rekwizytów Wielkiego Kłamstwa. W grudniu zeszłego roku 50 proc. za eskalację napięć winiło „USA, kraje NATO”, a 16 proc. obwiniało Ukrainę. Cztery procent obwiniało Rosję.

Aprobata Putina wzrosła od początku inwazji. 71% poparcia dla „operacji specjalnej”, zgłaszane przez prorządowych ankieterów, może być nieprawdopodobne; ale ankiety w dyskusjach online pokazują, że większość komentarzy popiera oficjalne stanowisko/Kłamstwo. Ankiety internetowe przeprowadzone przez Fundację Antykorupcyjną Aleksieja Nawalnego w Moskwie wykazały pewne zmiany w stosunku do wojny od jej rozpoczęcia, ale tylko wśród moskiewskich internautów.

Zbyt długo traktowaliśmy Rosję w kategoriach realpolitik. Argumentowano, że Dialog i Ostpolitik uspokoją Rosję lub przynajmniej jej nie sprowokują. Jednak niepowodzenie w kwestionowaniu i prowokowaniu pozwoliło jedynie na hiperstazę rosyjskiego państwa propagandowego. Już ponad ćwierć wieku Wielkie Kłamstwo żyje własnym życiem. Posiada infrastrukturę. I to nie tylko w państwowej telewizji. Kreml wymyślił nowatorskie sposoby gonenia prawdy w Internecie na margines. Rosyjska propaganda jest dojrzała. Ma charakterystyczne gatunki. Jest na tyle pewny siebie, że w swym ekstremizmie jest niemal barokowy; i używać tego rodzaju języka obejmującego groźbę i konfrontację, którego ZSRR, powstrzymywany przez wzajemnie gwarantowane zniszczenie, nie używał podczas zimnej wojny.

Czy więc Rosjanie wierzą we własną propagandę? Dokładniej byłoby powiedzieć, że reżim działa zgodnie z logiką sekty. Używanie języka i tropów sekty to test lojalności. Do sekty należą tylko ci, którzy podpisują się pod kodeksem. Sekta potrzebuje także wirtualnego chóru: ogół społeczeństwa sygnalizuje swoją lojalność, zapewniając komorę echa.

Teraz nadszedł czas, aby wszyscy Rosjanie wyemancypowali się z Wielkiego Kłamstwa. Każdy trop propagandowy, każdy dwójmyślenie tylko pomaga reżimowi. Reżim nadal korzysta ze współpracy kulturalnej i biernego wsparcia. Gdy Rosja konfrontuje się ze swoimi wyimaginowanymi wrogami za granicą, podważenie Wielkiego Kłamstwa Putina w kraju jest również kluczowe dla innej Rosji w dłuższej perspektywie. Oligarchowie raczej się nie zbuntują. Jak przekonuje politolog Olga Czyż, są to dzierżawcy; jeśli się zbuntują, stracą swoje interesy. Potrzebny jest powszechny bunt na rzecz Prawdy.

Oznacza to trzy rzeczy. Przed obecną wojną trudno było po prostu ignorować Rosję lub kwestionować każde słowo, które wychodziło z ich ust, jako kłamstwo. Dyplomatom trudno nie mówić. Ale teraz jesteśmy w sytuacji, w której logiczną rzeczą jest zaprzestanie rozmów z Rosją; gdyby Rosjanie rozmawiali tylko o propagandzie. Politycy, dyplomaci i naukowcy powinni przerwać rozmowę. Anuluj Putina. Nawet w negocjacjach Rosjanie wybierają teatr absurdu; oferowanie „korytarzy humanitarnych” Rosji czy Białorusi lub twierdzenie, jak minister spraw zagranicznych Ławrow, że Rosja „nie zaatakowała” Ukrainy. Chodzi o to, żeby zdominować naszą rozmowę na rosyjskich warunkach; więc nie powinniśmy się angażować.

Możemy porozmawiać, jeśli Rosjanie rzeczywiście mówią; jeśli jest prawdziwy dialog. Ale Rosja zbyt długo infekuje nasz własny dyskurs. Nawet jeśli sprzeciwiamy się propagandzie, każdą rozmowę zaczynamy od rozmowy o nazistach na Ukrainie, rusofobii czy historii Ukrainy. Możemy teraz posprzątać także naszą własną rozmowę.

Pojawiają się nowatorskie pomysły, aby spróbować zaangażować Rosjan w rzeczywistość. Zadzwoń do Rosji opowiada się za telefonowaniem i rozmawianiem ze zwykłymi Rosjanami. Projekt badawczy „Czy Rosjanie chcą wojny?” zbiera informacje o tym, jak wojna na Ukrainie jest postrzegana w Rosji, w tym debata internetowa, i krytycznie angażuje się w to, co myślą Rosjanie. Zwykli Ukraińcy kontaktują się ze swoimi przyjaciółmi i krewnymi w Rosji. Podczas gdy Rosja sprzeciwia się globalnym platformom, Google usunął rosyjskie państwowe media propagandowe ze swojego serwisu informacyjnego. Inne platformy, takie jak Facebook, Instagram i Twitter, zmniejszyły widoczność swoich postów.

Rosja zemściła się, zakazując dostępu do Facebooka i Twittera, ale coraz trudniej będzie zamknąć zwykłych Rosjan w wąskiej oficjalnej przestrzeni medialnej. Jeśli Rosji nie uda się ujarzmić Ukrainy, tama może pęknąć i na ten moment powinniśmy się przygotować. W tej chwili powinniśmy poszerzyć jak najwięcej pęknięć. Czas pomoże Ukrainie.

Andrew Wilson jest starszym pracownikiem ds. polityki w Europejskiej Radzie Stosunków Zagranicznych (ECFR).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj