‘Będziemy walczyć. Jesteśmy niezniszczalni”: ocalała z Mariupola opowiada swoją historię

0
38

Kiedy Kateryna Polishchuk rozpoczynała studia śpiewaczki operowej, nie wyobrażała sobie, że pewnego dnia będzie przeprowadzać operację bez znieczulenia rannego żołnierza, ukrywając się w zbombardowanej hucie stali.

Ale wojna Rosji na Ukrainie umożliwiła to, co było nie do pomyślenia.

„Piekło, przez które przeszedłem w Azowstalu – nie może się nikomu śnić ani pokazać w żadnym filmie akcji” – powiedział Euronews Polczuk. „Nawet (Quentin) Tarantino nie wiedziałby, jak zrobić taki film”.

Sanitariusz 21 lat temu znalazł się w składzie ukraińskiego kontyngentu, który bronił zakładów Azowstal podczas trzymiesięcznego oblężenia Mariupola. Teren przemysłowy był ostatnią twierdzą w spustoszonym mieście i szybko stał się międzynarodowym symbolem ukraińskiego oporu.

„Stawiliśmy opór armii rosyjskiej z całkowicie spokojnym zrozumieniem, jak to się może skończyć. Rozumieliśmy, że wszyscy zginiemy. Ale nie poddaliśmy się” – powiedział Polczuk, rozmawiając przez tłumacza.

„Od pierwszych dni, kiedy zostaliśmy otoczeni, nie mieliśmy zapasów, nie mieliśmy lekarstw, żywności, wody ani amunicji. Nie mieliśmy odpowiedniego sprzętu ani środków obrony przeciwlotniczej”.

„Niestety – ciągnęła – mieliśmy bardzo trudne warunki do walki, ale mieliśmy bojowników, którzy chcieli bronić swojego domu, którzy chcieli pokazać całemu światu, że Rosja nie może zdobyć ani Ukrainy, ani Europy”.

W rozmowie z Euronews Polczuk przypomniała ekstremalne warunki, w jakich musieli znosić ukraińscy żołnierze podczas bezlitosnego rosyjskiego ataku. Powiedziała, że ​​niektórzy żołnierze spędzili „od trzech do czterech dni” z rzędu bez spania i jedzenia, ponieważ ostrzał trwał całą noc i był kontynuowany rano.

Po 82 dniach wyczerpujących walk Mariupol padł w ręce Rosji, a pozostali żołnierze poddali się. Zrównane z ziemią miasto pozostało prawie nie do poznania.

„Najgorsze było poddanie się i poddanie, ponieważ zrozumieliśmy, że dopóki Azowstal stoi, dopóki oni (Rosja) wydają większość swoich sił zbrojnych na Mariupolu, naszym braciom łatwiej jest walczyć na całej Ukrainie” – powiedział Polczuk.

Polczuk spędziła prawie pięć miesięcy w rosyjskiej niewoli, aż do jej uwolnienia pod koniec września w ramach wymiany więźniów. Teraz podróżuje po całej Europie, aby zebrać wsparcie dla tych, którzy są na pierwszej linii frontu.

W Brukseli 21-latek wziął udział w specjalnej wystawie fotografii wykonanych przez Dmytra „Oresta” Kozackiego, żołnierza-fotografa, który również zaszył się w Azowstalu.

Zdjęcia, które stały się popularne po tym, jak Kozatskyi umieścił je w mediach społecznościowych, przedstawiają opór, rozpacz i samotność ukraińskich żołnierzy podczas brutalnego oblężenia.

„Te zdjęcia wywołują emocje dumy z armii, z którą stałem ramię w ramię, z chłopaków, którzy wytrwali bez względu na wszystko” – wyjaśnił Policzuk.

„Te zdjęcia przywołują wspomnienia heroicznej walki bohaterskich ludzi, z których część jest w niewoli, a niektórych niestety już nie ma wśród nas”.

Jako ocalała z oblężenia Mariupola, Polczuk mówi, że czuje się szczególnie odpowiedzialna za przemawianie w imieniu mężczyzn i kobiet walczących za swój kraj, aby „nikt nie został uciszony”.

Podczas pobytu w Brukseli zaapelowała do Unii Europejskiej, by do końca pozostała po stronie Ukrainy, argumentując, że los kraju zadecyduje o przyszłości bloku.

Chociaż uważała, że ​​jej umiejętności operowe są zardzewiałe, głos Polczuka rozbrzmiewał w sali, stanowczy i żałobny, kiedy pochyliła się, by zaśpiewać ukraiński hymn narodowy.

„Będziemy walczyć. Jesteśmy dzielni, jesteśmy odważni, jesteśmy niezniszczalni. Jesteśmy potężni i powstrzymamy tego wroga” – powiedział Policzuk.

„Ale potrzebujemy wsparcia i pomocy, ponieważ jeśli nie staniemy, Europa nie stanie”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj