Co Rosjanie myślą o inwazji Putina na Ukrainę?

0
308

„Chłopaki, gdzie jest główny protest?” pyta 28-latek Kseniaktóra po raz pierwszy w życiu wyszła na ulicę, by zaprotestować.

W Moskwie jest godzina 21:00, a policja już przerwała większość protestów. Ponieważ każdy, kto ma antywojenne znaki, zostaje natychmiast aresztowany, protestujący swobodnie przechadzają się, aż zgromadzi się wystarczająco duży tłum, by wykrzyczeć swój sprzeciw wobec tego, co dzieje się na Ukrainie.

Dwie kobiety w średnim wieku syczą „nie ma wojny!” na policję przed ucieczką, śmiejąc się nerwowo.

„Pracujmy, idźmy!” policjant rozkazuje swoim podwładnym. Grupa trzech młodych policjantów rusza ulicą, ale nie znajduje odpowiednich celów. W końcu dostrzegają mężczyznę, który, gdy jest zaciągnięty do policyjnej furgonetki, okazuje się być bardzo pijany. Zostaje zwolniony.

Protestujący spływają po mniejszych uliczkach, śledząc aktualizacje lokalizacji z dedykowanych kanałów Telegram. Konwoje policyjnych furgonetek podążają za nimi. To ogromna gra w kotka i myszkę. Noc kończy się, gdy 39-letni mężczyzna wjeżdża samochodem na policyjne szlabany na Placu Puszkina z napisami „To jest wojna!” i „Wstańcie, ludzie!” Samochód zaczyna się palić; mężczyzna zostaje aresztowany.

Szóstego dnia wojny na Ukrainie miało miejsce ponad 6000 aresztowanych podczas antywojennych protestów w całej Rosji.

„W nocy (inwazji) byłem w naprawdę świetnym nastroju” – wspomina Ksenia. „Mój przyjaciel i ja świętowaliśmy 23 lutego (Dzień Obrońcy Ojczyzny lub częściej Dzień Mężczyzn).

„Byliśmy na zewnątrz, piliśmy wino i śpiewaliśmy na huśtawkach. O 6:05 Forbes ogłosił, że Putin ogłosił rozpoczęcie operacji wojskowej. I to wszystko. Mój świat podzielił się na „przed” i „po”.

Ksenia pracuje w PR i mówi bez ogródek.

„Putin jest szalony. Żadna rozsądna osoba nie zrobiłaby czegoś takiego. Ukraina wytrwa. W międzyczasie będziemy w [the] gówno.”

„Minęło dużo czasu”

– Nie jesteś jednym z tych liberałów, prawda? pyta 49-latek Jurij. Nie jest fanem protestujących przeciwko wojnie, takich jak Ksenia.

„Jestem przeciwko wojnie. Ale szczerze mówiąc, minęło dużo czasu. Problem nie dotyczy Ukrainy, ale tych Anglosasów, którzy się do nas skradają. Wystarczy spojrzeć na to, co stało się z krajami, do których się dostali, takimi jak Syria. A teraz próbują się do nas dostać (tworzą wewnętrzną walkę) przez Ukrainę. Dlatego uważam, że wszystko to jest uzasadnione i słuszne”.

Liberałowie, których Yuri nienawidzi, zareagowaliby w naturze, nazywając go „ofiarą zombie-box” lub państwowej telewizji. Ten ideologiczny podział przebiega przez wiele rodzin rosyjskich. Jednak sentyment Jurija jest zbyt powszechny, by uznać go za szaloną rozmowę na marginesie.

Strach przed NATO był i jest tutaj bardzo realny. Przykłady Jugosławii i Libii, dwóch państw zbombardowanych przez siły NATO, są wykorzystywane do wzbudzania obaw, że Rosja może być następna. Dzień przed rozpoczęciem wojny Putin powiedział narodowi z czasów II wojny światowej, że obiecuje nie rozszerzać NATO na wschód i że obietnice te zostały złamane pięć razy. Flirt Ukrainy z członkostwem w NATO pchnął te obawy do przerostu.

Yuri jest jednym z wielu patrzących na wydarzenia przez pryzmat strachu.

„Jak mnie powołają, pójdę” – powiedział. „Rosjanie nie boją się wojska. Wszyscy mamy dzieci. Przynajmniej moje dzieci będą chronione”.

Co sądzi o sankcjach wobec Rosji?

„Nasi ludzie zawsze byli pod pewnymi sankcjami. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Jeśli przeżyjemy głód i oblężenia, damy radę.

Jest słonecznie, ludzie robią sobie selfie na Placu Czerwonym, a pod murami Kremla przejeżdża długi konwój autobusów Gwardii Narodowej. Oczekuje się więcej protestów.

Nikita, 20 lat, mówi Euronews: „Jestem głównie przeciw wojnie. Ale nie wiem, co bym zrobił na miejscu rządu. Gdyby wojna nie zaczęła się teraz, to może pięć lub sześć lat później Ukraina mogłaby dołączyć do NATO, a konsekwencje byłyby zupełnie inne dla naszego kraju. Oczywiście naprawdę żal mi zwykłych ludzi, którzy nie mają wpływu na decyzje rządu”. Masz na myśli Rosjan czy Ukraińców, pyta Nikita. „Wszyscy z nas. Tam umierają nasi i Ukraińcy.

„Jestem przeciwko wojnie”, powiedział Olesia, 45, która ma większość swoich krewnych w separatystycznym regionie Donbasu. „Ale myślę, że należało to zrobić w 2014 roku, a wtedy nie mielibyśmy dziś wojny. Gdzie był Zachód ze wszystkimi jego humanitarnymi troskami, kiedy Ukraińcy ostrzeliwali mieszkańców Donbasu?”

Wojna na wschodzie Ukrainy wybuchła w 2014 roku po aneksji Krymu przez Rosję. Następnie dwa separatystyczne regiony w Donbasie, Donieck i Ługańsk, zadeklarowały niezależność od Kijowa. Wywołała konflikt między siłami ukraińskimi a wspieranymi przez Rosję separatystami, który przyniósł straty po obu stronach.

Ale choć Rosjanie usprawiedliwiają inwazję na Ukrainę, nie było demonstracji poparcia.

Wręcz przeciwnie, ludzie wychodzą na ulice, mimo groźby aresztowań. Większość Rosjan ma rodzinę i przyjaciół na Ukrainie.

„Wojna jest zawsze okropna. Wojna nigdy nie prowadzi do niczego dobrego i tym razem nie będzie” – mówi 18-latka Tonyaw torbie z ręcznie wyszytym napisem „No war”.

„Boję się i boję o moich przyjaciół z Ukrainy, którzy piszą do mnie »schodzimy do schronu«. Żartujemy: „To był wybuchowy poranek, prawda?” a ona mówi: „To było po prostu bombastyczne”. W ciągu ostatnich trzech dni spałem w sumie 10 godzin. Przez resztę czasu płaczę”.

Wojna z krajem o najsilniejszych historycznych i kulturowych powiązaniach z Rosją była śmieszna, śmieszna, absurdalna. Do 24 lutego 2022 r. Atak Putina na Ukrainę zaskoczył większość Rosjan.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj