COP27: UE „rozczarowana” brakiem ambicji w ostatecznym porozumieniu

0
29

Unia Europejska nie kryje rozczarowania porozumieniem klimatycznym zawartym na COP27, krytykując brak ambicji i ostrzegając przed coraz bardziej odległą możliwością utrzymania globalnego ocieplenia poniżej celu 1,5°C.

„Leczyliśmy niektóre objawy, ale nie wyleczyliśmy pacjenta z gorączki” – powiedziała w krótkiej reakcji przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oświadczenie.

Jej zastępca, wiceprezydent Frans Timmermans, który prowadził negocjacje w imieniu UE, był bardziej zjadliwy i nie pozostawił wątpliwości co do swojej frustracji.

Ostateczna umowa „nie przynosi wystarczających dodatkowych wysiłków ze strony głównych emitentów w celu zwiększenia i przyspieszenia ich redukcji emisji. Nie daje większego stopnia pewności, że wypełnimy zobowiązania podjęte w ramach porozumienia paryskiego i w Glasgow w zeszłym roku” – powiedział Timmermans. na sesji plenarnej zamykającej szczyt.

„Nie odnosi się do ogromnej luki między nauką o klimacie a naszą polityką klimatyczną”.

Straty i szkody

Głównym rezultatem szczytu było historyczne porozumienie w sprawie utworzenia zupełnie nowego funduszu strat i szkód, rekompensat finansowych dla krajów najbardziej dotkniętych kryzysem klimatycznym.

Przełom ograniczył ponad 30 lat żądań wrażliwych krajów, które nieproporcjonalnie cierpią z powodu ekstremalnych zjawisk pogodowych, pomimo ich ograniczonej roli w uwalnianiu emisji gazów cieplarnianych.

„Utworzenie funduszu nie polega na udzielaniu pomocy charytatywnej. Jest to oczywiście zaliczka na dłuższą inwestycję w naszą wspólną przyszłość” – powiedziała Sherry Rehman, pakistańska minister ds. klimatu.

Unia Europejska przybyła na COP27 w Sharm El-Sheikh w Egipcie z zamiar sprzeciwu utworzenie oddzielnego funduszu na straty i szkody, obawiając się, że otworzy to drzwi dla niekończących się roszczeń prawnych.

Ale gdy gorączkowe rozmowy zbliżały się do końca i nie było widać rozwiązania, UE rozszerzyła zaskakującą gałązkę oliwną: zniosłaby od dawna utrzymywaną czerwoną linię w zakresie strat i szkód tylko wtedy, gdyby wszystkie inne kraje zaktualizowały i wzmocniły swoje polityki klimatyczne, w tym osiągnięcie szczytowych poziomów emisji do 2025 r.

Ale tak nie było.

W zamian blok otrzymał, jak to określiła Ursula von der Leyen, „mały krok naprzód” w kierunku sprawiedliwości klimatycznej, który nie jest w stanie poradzić sobie z pierwotną przyczyną kryzysu: powszechnym spalaniem paliw kopalnych.

Kraje nie zaoferowały żadnych nowych poważnych zobowiązań w zakresie łagodzenia zmian klimatu w porównaniu z tymi, które podjęto w ubiegłym roku w Glasgow, pomimo złowrogich raport opublikowanego w zeszłym miesiącu przez ONZ, w którym stwierdzono, że nie ma „wiarygodnej ścieżki” utrzymania celu 1,5°C.

Globalne temperatury są już o około 1,2°C wyższe niż poziomy sprzed epoki przemysłowej, a obecne zobowiązania mają doprowadzić je aż do 2,5°C, co stanowi próg, który wywołałby katastrofy o niewyobrażalnym zasięgu.

Złożona w ostatniej chwili przez UE oferta finansowania strat i szkód nie spotkała się z odwzajemnieniem, jakiego oczekiwali dyplomaci. Szczyt emisji w 2025 r., którego zażądał blok, spadł, pozostawiając cel 1,5°C wiszący na włosku.

„Jesteśmy rozczarowani brakiem ambicji w zasadniczej kwestii redukcji gazów cieplarnianych” – powiedziała Agnes Pannier-Runacher, francuska minister energii.

Tymczasem apel o wycofanie wszystkich paliw kopalnych – nie tylko węgla, jak uzgodniono w Glasgow, ale także ropy i gazu – popierany przez UE i Indie, został ostatecznie zablokowany przez dużych emitentów, takich jak Arabia Saudyjska i Rosja, i inne kraje rozwijające się, które chcą wykorzystać swoje niewykorzystane zasoby.

„To bardziej niż frustrujące, gdy widzimy, że niektóre kraje będące głównymi emitentami i producentami ropy naftowej zapobiegają zaległym krokom w zakresie łagodzenia skutków i wycofywania energii z paliw kopalnych. W rezultacie świat traci cenny czas w kierunku ścieżki 1,5 stopnia” – powiedziała Annalena. Baerbock, minister spraw zagranicznych Niemiec.

Ku zaskoczeniu wielu analityków, ostateczny tekst mówi o „niskoemisyjnych” technologiach ograniczających emisje, niejasnym określeniu, które może być wykorzystane jako luka w ochronie przyszłych inwestycji w projekty gazowe.

W swoim przemówieniu na zamykającej sesji plenarnej Timmermans uderzył w krytyczny ton, mówiąc, że ostateczne porozumienie stawia „niepotrzebne bariery” na drodze do 1,5°C i pozwala krajom „ukrywać się przed ich odpowiedzialnością”.

Wiceprzewodnicząca Komisji wezwała następnie społeczność międzynarodową do „wykorzystania okazji” w ciągu następnych 12 miesięcy, aby zapewnić, że COP28 w Dubaju przyniesie lepsze rezultaty.

Przyszłoroczny szczyt będzie kluczowy dla ustalenia, kto wpłaca do funduszu szkód i kto z niego korzysta. UE i Stany Zjednoczone są zdeterminowane, aby Chiny, największy na świecie emitent, pokryły część rachunku.

„Wiemy, że koszt bezczynności jest o wiele wyższy niż koszt działania” – powiedział Timmermans. „Zmarnowaliśmy już dużo czasu. A nasi ludzie i planeta nie mają więcej czasu do stracenia”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj