„Czułem prawdziwą pustkę”: ukryty kryzys samotności nawiedza Włochy

0
120

W 2019 roku 70-letnia Marinella Beretta mieszkała sama w uroczej willi wciśniętej między podnóża przedalpejskich terenów północnych Włoch a brzegi jeziora Como.

Nie mając rodziny poza kilkoma kuzynami w sąsiednim regionie, niedawno sprzedała swoją nieruchomość szwajcarskiemu przedsiębiorcy. Jej przyjaciół było niewielu, a znajomi, z którymi miała tylko pobieżne kontakty, uważali, że wydaje się coraz bardziej powściągliwa.

Pewnego jesiennego dnia tego roku Beretta nagle poczuła się źle. Chronicznie cierpiąca na nadciśnienie, usiadła przy kuchennym stole i zmarła. Nie było nikogo, kto mógłby być świadkiem jej śmierci ani dzwonić. Została po prostu sama, usadowiona na krześle.

Mijały dni, tygodnie, miesiące, a w końcu lata.

Uderzyła pandemia. Nadeszły listy. Płatności od szwajcarskiego kupującego były wpłacane na jej konto bankowe. Żywopłoty, pozostawione nieprzycięte, zamieniły się w nieestetyczny bałagan.

Dopiero gdy sąsiedzi skarżyli się, że zarośnięta roślinność stała się niebezpieczna, strażacy w końcu odkryli jej zmumifikowane ciało 6 lutego 2022 r., ponad dwa lata po jej śmierci.

Historia niezauważonej śmierci Beretty wstrząsnęła Włochami i całym światem. Elena Bonetti, minister rodziny i równych szans, nazwała jej śmierć „zranieniem naszego sumienia”. Burmistrz Como obiecał publiczny pogrzeb i wezwał do „chwili refleksji”.

Felietonista Corriere della Sera, największej włoskiej gazety codziennej, ubolewał nad brakiem troski otaczających ją osób i nazwał Berettę „uosobieniem samotności”. Niezliczeni inni byli wstrząśnięci tym, jak społeczeństwo może tak rozpaczliwie pozostawić jednego ze swoich członków w tyle.

Jednak sytuacja Beretty nie jest odosobnionym przypadkiem. Jest to raczej wierzchołek kryzysu, który jest ukryty głęboko w salonach i domach opieki w kraju, twierdzą działacze. Mówią, że pajęczyna kulturowych, demograficznych i strukturalnych problemów pozostawiła Włochy na jednym z najwyższych poziomów samotności i izolacji społecznej na świecie – i że jeśli nie zostaną wprowadzone zmiany systemowe, będą się one dalej rozwijać.

„Nasz model rodziny eksplodował”: korzenie włoskiego kryzysu samotności

Kultowy już film Ermanno Olmi z 1978 r. Drzewo drewnianych chodaków (L’Albero degli Zoccoli) to opowieść o wiejskich rodzinach, które wiążą koniec z końcem w XIX-wiecznych Włoszech i jeden z wielu klasyków, które kształtują zbiorowy wizerunek włoskiego społeczeństwa : jedna ze zwartych rodzin i społeczności międzypokoleniowych, gdzie młodzi opiekują się starymi, a starzy przekazują swoją mądrość wnukom.

Jednak obecna rzeczywistość przedstawia bardziej samotny obraz starzejącego się społeczeństwa z malejącymi sieciami, rozbitymi społecznościami i coraz bardziej opuszczonymi emerytami.

Około 28% Włochów w wieku powyżej 65 lat mieszka samotnie, liczba podskakująca do prawie 50% dla kobiet powyżej 75.

Różne europejskie sondaże społeczne z lat 2010 wymieniają Włochy jako posiadające wśród najwyższe wskaźniki samotności w UE.

A Globalne badanie 2021 jest jeszcze bardziej potępiająceprzy czym kraj ten zajmuje piąte miejsce na świecie pod względem samotności zgłaszanej przez siebie.

Co więcej, Włochy zostały wcześnie i mocno dotknięte pandemią COVID-19, która szczególnie spustoszyła miasta na północy Włoch, takie jak Bergamo, i pozostawiła niezliczoną liczbę starszych osób wdową lub samotnością.

Dla Marco Trabucchi, prezesa Włoskiego Towarzystwa Psychogeriatrycznego (Associazione Italiana di Psicogeriatria) – który kiedyś określił kryzys samotności jako „trąd naszego stulecia” – pandemia nie tylko pogorszyła i tak już tragiczną sytuację.

„Osoby starsze były mniej dotknięte blokadami i nie mamy danych wskazujących na wzrost samotności” – powiedział Euronews. „Starzy ludzie byli sami przed COVIDem i pozostają sami po nim”.

Dla Trabucchiego korzenie kryzysu samotności we Włoszech tkwią w głębokiej przemianie kulturowej, która dokonała się w ciągu ostatnich kilku dekad.

„Cała idea Włoch z „kulturą wspólnotową” jest mitem” – stwierdził. „Może istniała 20 lub 25 lat temu, ale na pewno nie dzisiaj.

„Tradycyjny model, w którym owdowiały dziadkowie byliby pod opieką rodziny, eksplodował” – dodał Trabucchi. „Nasze społeczeństwo to szybko starzejące się społeczeństwo z ogromną liczbą osób starszych. Ośrodki społeczne, które kiedyś łączyły ludzi – czy to kościół, czy nawet świeckie ośrodki społeczności – umierają, a społeczeństwo staje się coraz bardziej samolubne”.

Jednak poza zmianą dynamiki społecznej, część problemu dotyczy słonia w pokoju: choroba psychiczna.

Betty Balzano, założycielka non-profit stowarzyszenia Stop Loneliness (Stop Solitudine), obwinia brak ogólnej świadomości i pruderii za otwarte rozmowy na temat zdrowia psychicznego za kryzys samotności.

„Publiczna wiedza o samotności we Włoszech jest na poziomie prehistorycznym”, lamentowała w rozmowie z Euronews. „Znamy profesorów psychologii mówiących o samotności, takich jak dr Paolo Riva, który publikował tylko w języku angielskim, ponieważ nie ma prawdziwego zainteresowania tutaj we Włoszech”.

Poproszony o komentarz Paolo Riva powiedział Euronews, że sytuacja zmieniła się od czasu jego ostatniej rozmowy z Balzano i że książki na ten temat są publikowane po włosku, chociaż zgodził się, że „na poziomie politycznym i instytucjonalnym nie ma zainteresowania samotnością i izolacja społeczna w naszym kraju”

„Włosi często wstydzą się mówić o zdrowiu psychicznym, jakby to było tabu” – dodał Balzano. „Wiemy, że samotność jest często konsekwencją chorób psychicznych i uzależnień, od zaburzeń odżywiania po kompulsywny hazard. A jednak ludzie w tym kraju wciąż nawet nie znają różnicy między psychologiem a psychiatrą. To kompletne szaleństwo.”

Jeśli winny jest zmieniający się system kulturowy, w oczach Balzano, to utrzymujące się społeczne tabu i uprzedzenia dotyczące chorób psychicznych uniemożliwiają ludziom uzyskanie potrzebnych zasobów – pozostawiając niezliczone jednostki, takie jak Beretta, same i bez wsparcia.

„Poczułem prawdziwe poczucie pustki”: świadectwo Gianny Rol

Dla emerytów, takich jak Gianna Rol, historia Beretty uderza szczególnie blisko domu.

81-latka również mieszka sama, bez partnera i bliskiej rodziny, mieszkając w małym północnowłoskim miasteczku Gattinara. Życie Rol było kiedyś wypełnione blichtrem i przepychem, ponieważ spędziła młodsze lata pracując jako kreatywna w rozkwitającym przemyśle mody w Turynie.

Ale po tym, jak wcześniej przeszła na emeryturę, a jej rodzice – którym poświęciła lata swojego życia – umarli, nagle wpadła w ciemną spiralę samotności.

„Poczułam prawdziwe poczucie pustki” – wyznała w rozmowie z Euronews. „Pustka we wszystkich znaczeniach tego słowa. Pustka, bo nie miałam już wokół siebie ludzi, ale też głębsza, emocjonalna pustka. Nadal miałam kontakty i przyjaciół, nadal widywałam rozmowy z ludźmi w warzywniaku, ale czułam się w środku pusta.”

Życie Rola zbliżyło się szczególnie do wizerunku izolacji, utrwalanego we wspomnianych opracowaniach i raportach. Ale Rol nie chciał stać się kolejną wstrząsającą statystyką.

W 2016 roku za radą przyjaciół zwróciła się do Stop Solitudine (Stop Loneliness) i od tego czasu odkryła, że ​​to doświadczenie zmieniło jej życie.

„Moje przyjaciółki powiedziały mi, że jest to stowarzyszenie kreatywnych koleżanek, dlatego zwróciłam się do grupy. poznałem Betty [Balzano] i odkryłem, że było wielu innych ludzi takich jak ja”.

Ale dołączenie do Stop Solitudine było dla Rola czymś więcej niż oczyszczającym ćwiczeniem.

Dało jej to raczej nową misję: zapobieganie popadnięciu młodszych pokoleń w ten sam los.

„Znalazłem tam cel, aby pomóc młodym ludziom napotykającym trudności i powitać ich” – potwierdził Rol. „I witamy wszystkich – przyjmujemy również uchodźców”.

„Nie dziwi mnie, że Włochy są tak wysoko oceniane pod względem samotności” – stwierdziła. „Mówienie o tym to wciąż społeczne tabu. Ale musimy otworzyć się na innych”.

„Proszę, posłuchaj, co mówimy”: krzyk tych na linii frontu bitwy

Rol jest jedną z 845 osób, których samotność powstrzymał Stop Solitudine.

Założona w 2004 roku w małym miasteczku Borgomanero na północy Włoch, organizacja jest jedną z nielicznych na pierwszej linii walki z samotnością.

Jej założyciel, Balzano, opisuje, jak doświadczenie z dzieciństwa, gdy była świadkiem żałoby matki, zmotywowało ją do rozpoczęcia tej kampanii. Jej misją jest jednak nie tylko zmniejszanie samotności wśród osób starszych, ale także rozwiązywanie problemu wśród najmłodszych w społeczeństwie, na przykład poprzez podnoszenie świadomości i oferowanie wsparcia w szkołach

„Samotność to wierzchołek góry lodowej” – stwierdził Balzano. „Zaczyna się od młodości”.

Ale problemy kulturowe odpowiedzialne za ten problem są podtrzymywane przez strukturę, która nie chce walczyć z kryzysem – strukturę, która zapobiegła znacznemu rozszerzeniu organizacji Balzano poza jej kompetencje w regionie Piemontu, pomimo wielu wezwań z Rzymu i południa Włoch.

„Istnieje prawdziwa niechęć naszej klasy politycznej do konfrontacji z tym problemem” – powiedziała.

Ministerstwo Zdrowia ogłosiło niedawno „premię psychologiczną” w wysokości 600 euro, aby pomóc osobom dotkniętym pandemią w znalezieniu potrzebnego wsparcia. Jednak w ogólnym planie brakuje wyraźnych odniesień do samotności.

Podczas gdy Wielka Brytania mianowała swojego pierwszego ministra ds. samotności w 2018 r., Włochy nie mają obecnie równorzędnego stanowiska. Tylko kilka małych miasteczek w północnym regionie Veneto podjęło się w ciągu ostatnich kilku lat powołania radnego ds. samotności.

„To trudna sytuacja”, powiedziała Euronews Daniella Vigri – uważana za pierwszą radną we Włoszech, której powierzono odpowiedzialność za radzenie sobie z samotnością. Została powołana dwa lata temu w wiosce Villa del Conte i pomaga ludziom zarówno emocjonalnie, jak i w różnych praktycznych zadaniach.

„Większość próśb, które otrzymuję, pochodzi od osób starszych, ale widzimy ogromny problem wśród naszej młodzieży. Są sami i stracili osobiste sieci społecznościowe, które ich używają. W skali kraju brakuje nam osoby instytucjonalnej, która byłaby gotowa stawić czoła temu wyzwaniu”.

Po skontaktowaniu się w celu uzyskania dalszych informacji włoskie Ministerstwo Zdrowia poinformowało Euronews, że kwestię tę poruszył minister Roberto Speranza na posiedzeniu Izby Deputowanych w sprawie Narodowego Planu Odbudowy i Odporności, które odbyło się 15 lutego, ale nie podało szczegółowych informacji na temat planów rozwiązania problemu kryzys samotności.

“Ministerstwo [of Health] nie zajmuje się samotnością — zauważył Balzano. „Niewiele osób w tym kraju to robi. Gdybyśmy rzeczywiście rozwiązali ten problem, zapobieglibyśmy wielu fizycznym i psychicznym dolegliwościom i zaoszczędzilibyśmy tak dużo pieniędzy”.

Zastanawiając się nad ogólną sytuacją, Balzano ostatecznie nie był w stanie opanować swojej frustracji.

„Porównalibyśmy, jak się czujemy jako organizacja, z obrazem Muncha Krzyk” — podsumował Balzano. „Samotny i ignorowany. Błagamy, proszę, posłuchaj, co mówimy.

Każdego dnia tygodnia Uncovering Europe przedstawia europejską historię, która wykracza poza nagłówki. Pobierz aplikację Euronews, aby otrzymywać codzienne powiadomienia o tym i innych powiadomieniach o najświeższych wiadomościach. Jest dostępny na urządzeniach Apple i Android

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj