Jak wojna Rosji na Ukrainie wywołała zmiany sejsmiczne w Finlandii?

0
317

„Rosjanin to Rosjanin”, mówi stare fińskie powiedzenie, „nawet jeśli usmażysz go na maśle”.

Podczas gdy przywódcy polityczni ostrzegają przed pociąganiem pojedynczych Rosjan do odpowiedzialności za moskiewskie inwazje na Ukrainę, to jedno zdanie – że wszystko oprócz Rosjan smakuje lepiej po usmażeniu na maśle – podsumowuje zakorzenioną w narodowej psychice nieufność, jeśli chodzi o stosunek do ich ogromny wschodni sąsiad.

Z 1300-kilometrową wspólną granicą – najdłuższą w Unii Europejskiej – ponad stuletnią częścią Imperium Rosyjskiego i dwiema krwawymi wojnami w XX wieku (nie wspominając o kilku dekadach finlandyzacji, kiedy Kreml miał ostatnie słowo w każdej ważnej decyzji politycznej), Finowie lubią myśleć, że wiedzą co nieco o kontaktach z Rosją.

Jednak nawet sprytni Finowie byli zaskoczeni tempem rozwoju wydarzeń, które miały miejsce od 24 lutego, kiedy Rosja najechała na Ukrainę.

W ciągu zaledwie dwóch tygodni w nordyckim kraju nastąpiła sejsmiczna zmiana w polityce, biznesie i społeczeństwie. A kwestia wniosku o przystąpienie do NATO, dawno odłożona na bok w debacie publicznej, stała się głównym tematem dyskursu politycznego od Hanko na południu do Utsjoki na północy i wszystkich punktów pomiędzy nimi.

Problemem jest z pewnością dobre wietrzenie – lub, używając innej fińskiej frazy, kot został postawiony na stole.

„Myślę, że w ciągu kilku tygodni wszystko się zmieniło. Unia Europejska bardzo się zmieniła. A dyskusja zmieniła się całkowicie. I to zrozumiałe, kiedy ludzie się bardzo boją”, mówi Jussi Saramozastępca lidera fińskiej Sojusz Lewicy partia, jedna z pięciu tworzących koalicję rządową.

W świetle rosyjskiej inwazji Sojusz Lewicy rozpocznie wewnętrzną debatę mającą na celu przebudowę i aktualizację swojej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa – być może nawet przejście do bardziej pozytywnego podejścia do NATO, co tym razem w zeszłym miesiącu było nie do pomyślenia.

Ta partia i cały rząd przekroczyły już jakąś niewidzialną linię polityczną, kiedy zezwolono na eksport broni ofensywnej na Ukrainę, która miała być użyta przeciwko Rosji. Zaniechanie przez Finlandię szturchania niedźwiedzia zostało całkowicie odrzucone.

Większość polityków wciąż nieufnie podchodzi do kwestii NATO

Kalendarium fińskiej polityki bezpieczeństwa można podzielić na okres przed rosyjską inwazją na Ukrainę, kiedy tylko dwie partie w parlamencie opowiadały się za wstąpieniem do NATO; a po inwazji, gdy każda fińska partia polityczna obecnie aktywnie debatuje nad kwestią członkostwa w sojuszu wojskowym, a wielu posłów otwarcie zmienia zdanie na korzyść złożenia wniosku.

Retoryka Władimira Putina przed inwazją groziła politycznymi i militarnymi konsekwencjami dla Finlandii, jeśli skłoniła NATO do podjęcia działań: a jeśli intencją Putina było uciszenie jakiejkolwiek fińskiej debaty, to bardzo się przeliczył.

Ale to nie jest całkowicie wycięte i wysuszone: sondaż wszystkich 200 fińskich deputowanych przeprowadzony w tym tygodniu przez publiczną stację Yle, pytający po prostu, czy Finlandia powinna przystąpić do NATO, otrzymał 58 odpowiedzi twierdzących. Tylko 9 wyszło bezpośrednio i powiedziało „nie”, podczas gdy 15 powiedziało „może”, a 118 w ogóle nie odpowiedziało, co sugeruje, że wielu posłów wciąż wypracowuje własne stanowisko.

Podczas gdy dwa ostatnie sondaże wykazały, że (w granicach błędu) 50% Finów popiera teraz wejście do NATO, niektórzy posłowie prawdopodobnie czekają, aby zobaczyć, czy nastąpi trwała zmiana opinii publicznej – nawet jeśli wsparcie jest teraz wyższe niż kiedykolwiek.

Jussi Saramo mówi, że był pod wrażeniem sposobu, w jaki prezydent Niinistö, który kieruje polityką zagraniczną poza UE, współpracował z przywódcami wszystkich partii w parlamencie, nie tylko tych w rządzie, aby znaleźć konsensus podczas kryzysu na Ukrainie.

„Myślę, że to bardzo fiński sposób pracy w tej sprawie” – mówi Euronews parlamentarzysta z południowej Finlandii.

„Nasze przesłanie było takie, że wszyscy powinni zachować spokój. Putin nie atakuje jutro Finlandii, ma teraz wiele problemów na Ukrainie. Mamy więc czas, aby to przeanalizować i działać poprawnie bez paniki. Nawet jeśli wydaje się, że niektórzy imprezy i niektóre media wywołują panikę [about the imminent need to apply to join NATO] bez powodu.”

Konsumenci wypierają sprzedaż hurtową z rynku rosyjskiego

Jeśli dyskusja na temat stanowiska Finlandii w polityce bezpieczeństwa szybko ewoluowała, to równie szybko gorącym tematem stała się kwestia fińskich firm prowadzących interesy z Rosją.

Chociaż tylko 4% fińskiego handlu eksportowego odbywa się z Rosją i handel w obu kierunkach spadł podczas pandemii COVID Helsińska Izba Handlowa szacuje, że 90% fińskich firm zostanie w jakiś sposób dotkniętych sankcjami i sprzedażą w Rosji. Biorąc pod uwagę wspólną granicę i niezliczone kontakty osobiste między tymi dwoma krajami, być może nie jest zaskoczeniem, jak głęboko odczuwany jest ten wpływ.

W ciągu ostatnich dwóch tygodni z zawrotną szybkością rosyjskie produkty zostały usunięte z półek w fińskich supermarketach; W państwowych sklepach Alko zniknęła rosyjska wódka; Fińskie firmy twierdzą, że przestaną używać rosyjskich surowców w swoich produktach, przestaną sprzedawać towary konsumpcyjne importowane z Rosji i przestaną sprzedawać własne produkty na rosyjskich rynkach.

Nawet sieć sklepów spożywczych Lidla, który ma nadchodzącą promocję na artykuły spożywcze z Europy Wschodniej, twierdzi, że nie będzie sprzedawał żadnych „rosyjskich” produktów, mimo że nie są one faktycznie produkowane w Rosji.

Jedna z dwóch największych sieci handlowych w Finlandii Grupa S – z rocznym dochodem przekraczającym 10 miliardów euro – zamyka i sprzedaje ponad tuzin supermarketów w Rosji i próbuje znaleźć nabywców dla swoich dwóch hoteli marki Sokos również w Sankt Petersburgu, ponieważ szybkie zbycie staje się na porządku dziennym dzień.

Firmy, które nie działały wystarczająco szybko, jak sieci fast food Hesburger, odczuwają reakcję publiczności – reakcja „jak niedźwiedź postrzelony w tyłek”, jak powiedzieliby Finowie. Firma po raz pierwszy ogłosiła, że ​​utrzymuje otwarte 44 restauracje w Rosji i na Białorusi, jednocześnie zamykając swoje sklepy na Ukrainie, ale musiała wycofać się w ciągu kilku godzin po negatywnym wrzawie opinii publicznej.

Nawet ukochana fińska marka cukierniczo-piekarnicza Fazer Musiał przyznać, że reagował powoli na rozwijające się wydarzenia, zanim w końcu zrezygnował z rosyjskich interesów biznesowych – ale nie wcześniej niż przedtem w mediach społecznościowych, w tym przez polityków, szeroko rozpowszechniono wymyślone obrazy jego charakterystycznego batonika czekoladowego zakrwawionego.

„Myślę, że reakcja w mediach społecznościowych była bardzo silna. Konsumenci zareagowali bardzo mocno. A ponieważ mamy w Rosji bardzo wiele fińskich firm produkujących produkty konsumenckie, musieli natychmiast odejść lub przynajmniej opublikować coś o odejściu”, wyjaśnia Pia Pakarinenprezes zarządu Helsińska Izba Handlowa.

Ideał fińskiego rynku pracy również został obrócony do góry nogami w ciągu kilku tygodni: zazwyczaj prawa pracowników byłyby głównym czynnikiem dla fińskich firm przy podejmowaniu decyzji biznesowych. Ale w obliczu niemal natychmiastowego wyjścia z rynku rosyjskiego, wyszło to przez okno.

„Zwykle opinia publiczna jest przeciwna zwalnianiu pracowników, a wspominanie o ich dobrym samopoczuciu byłoby dobrym znakiem. Ale w tym przypadku to nic nie znaczy” – mówi Pakarinen, były zastępca burmistrza Helsinek z Partii Koalicji Narodowej.

Ochrona rosyjskiej populacji Finlandii

Dziesiątki tysięcy Rosjan, dla których Finlandia jest domem, i tysiące innych Finów, dla których rosyjski jest językiem ojczystym, są spuścizną po długiej wspólnej historii Finlandii z Rosją i wytworem geografii.

Przywódcy tego kraju, a nawet służby bezpieczeństwa, przekazali mocne przesłanie dotyczące zapewnienia bezpieczeństwa tym ludziom.

„W Finlandii nie ma miejsca na jakąkolwiek przemoc lub wandalizm wobec zwykłych ludzi, niezależnie od tego, gdzie się znajdują i jakim językiem mówią” – premier Sanna Marin powiedziała na początku marca, pomiędzy wirami spotkań dyplomatycznych z jej odpowiednikami ze Szwecji i Estonii. Jej ministrowie również jeździli po regionie na rozmowy ze swoimi nordyckimi i bałtyckimi przeciwnikami.

W rzadkim pokazie jedności politycznej fińskie partie parlamentarne wydały oświadczenie poparcia dla osób pochodzenia rosyjskiego, wzywając do niedyskryminowania lub nękania ich „z powodu wojny rozpoczętej przez Kreml”.

„Nikt nie jest winny sytuacji na Ukrainie tylko ze względu na pochodzenie lub język” – powiedziały strony.

Jak na kraj, który pod wieloma względami może być dość utwierdzony, Finowie widzieli bezprecedensowe tempo zmian, jeśli chodzi o Rosję w ciągu ostatnich dwóch tygodni.

Cała ta zmiana ma swoją cenę: czy chodzi o usunięcie pomnika pokoju z czasów sowieckich w parku w Helsinkach; wpływ sankcji handlowych na tak wiele przedsiębiorstw; Usługi Finnair zostały odwołane, ponieważ nie mogą przelecieć nad Rosją na główne rynki azjatyckie; oraz polityczne i kulturowe wstrząsy wokół bezpieczeństwa i NATO.

Ale wydaje się, że jak dotąd Finowie są w większości w porządku z tą ewolucją, płacąc tak wysoką cenę.

Lub, by użyć innego fińskiego wyrażenia, są gotowi zapłacić cenę truskawek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj