Oferta UE Gruzji rodzi pytanie egzystencjalne: gdzie kończy się Europa?

0
247

Europa stoi dziś w obliczu najbardziej przerażającego koszmaru: wojny.

Zbrojny, krwawy konflikt ponownie wybuchł na środku kontynentu: Ukraińcy walczą na ulicach, by wypędzić nacierające siły rosyjskie, które grożą przejęciem sąsiada i podporządkowaniem sobie upragnionej niepodległości.

W ciągu zaledwie kilku dni sumienie kontynentu zostało wstrząśnięte do głębi, co doprowadziło do potężnego wybuchu solidarności dla Ukrainy i nagłego ponownego rozpatrzenia naszej wspólnej tożsamości jako Europejczyków.

Poruszony zarówno nadzieją, jak i beznadzieją, rząd w Kijowie rozpoczął długofalową próbę przystąpienia do Unii Europejskiej, żmudny, zawiły i kruchy proces, który opiera się na politycznej woli 27 państw członkowskich. Tuż po podpisaniu oficjalnego wniosku przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego dwa inne kraje poszedł w ślady: Mołdawia i Gruzja.

Żadne z tych trzech państw nie było wcześniej uważane za poważnego kandydata do przyłączenia się do bloku, ale horror i szok wywołany wojną nagle zmienił narrację na ich korzyść. W dużej mierze wstrzymany proces akcesyjny został teraz ponownie rozbudzony i nabrał nowego znaczenia, nawet jeśli szanse na pomyślne rozwiązanie są nadal niskie i pełen przeszkód.

Ale dla Gruzji pojawia się kolejna przeszkoda: czy to naprawdę część Europy?

Artykuł 49 traktatów UE mówi, że o członkostwo może ubiegać się „każde państwo europejskie”, które szanuje podstawowe wartości bloku. Na pierwszy rzut oka przepis ma podwójny wymiar: geograficzny – bycie gdzieś na kontynencie europejskim – i polityczny – zgodny z podstawowymi założeniami projektu europejskiego, czyli bycia otwartą demokracją, opartą na rządach prawa i prawach człowieka.

Jeśli chodzi o demokrację, Gruzja ma mieszane wyniki. Jako republika parlamentarna kraj poczynił wielkie postępy w przezwyciężeniu swojego sowieckiego dziedzictwa i organizuje regularne wybory, w których wybierają swoich przedstawicieli publicznych. Ale system jest chwiejny, z częstymi oskarżeniami o oszustwa i nieuzasadnione bariery dla partii opozycyjnych.

„Wpływy oligarchiczne wpływają na sprawy polityczne kraju, decyzje polityczne i środowisko medialne, a rządy prawa są podważane przez upolitycznienie. Swobody obywatelskie są niekonsekwentnie chronione” mówi Freedom House, ośrodek non-profit, który prowadzi badania nad demokracją i prawami człowieka.

Freedom House nazywa Gruzję „częściowo wolną”, podczas gdy Indeks Demokracji The Economist opisuje ją jako „reżim hybrydowy”. Reporterzy bez granic mówi krajowe media są „pluralistyczne, ale jeszcze nie niezależne”.

Chociaż niedociągnięcia polityczne są główną przeszkodą na drodze do członkostwa w UE, nie są one wyryte w kamieniu.

W rzeczywistości proces akcesyjny ma na celu stopniową poprawę standardów politycznych kandydata, tak aby do czasu, gdy w końcu przystąpi on do bloku, nowoprzybyły jest doskonale zgrany z innymi państwami członkowskimi.

Natomiast geografia jest osadzona w kamieniu – w najbardziej dosłownym tego słowa znaczeniu. A w przypadku Gruzji kamień pod jego stopami może budzić niewygodne pytania.

Między dwoma kontynentami

Gruzja to mały, prawie czteromilionowy kraj położony na Zakaukaziu, na południe od Kaukazu. Od północy graniczy z Rosją, od wschodu z Azerbejdżanem, a od południa z Armenią i Turcją. Zachodnia część kraju graniczy z Morzem Czarnym, otwierając prosty szlak morski do dwóch krajów UE, Rumunii i Bułgarii.

Ta szczególna pozycja stawia Gruzję w sprzeczności z tradycyjnie określonymi granicami Europy, które ciągną się aż do Uralu w Rosji, podążają wzdłuż rzeki Ural do Morza Kaspijskiego, a następnie mijają sam grzbiet Kaukazu, aż dotrą do Morze Czarne.

Za tą klasyczną interpretacją podąża m.in. Towarzystwo National Geographic – którego mapa Europy na palcach obok Gruzji – Encyclopædia Britannica i CIA Informator o świecie.

Ponieważ Kaukaz pełni rolę naturalnej północnej granicy Gruzji, najbardziej konwencjonalne rozumienie Europy całkowicie omija ten kraj, pozostawiając region jako rodzaj transkontynentalnego mostu „na przecięciu Europy Wschodniej i Azji Zachodniej”, jak to określa Wikipedia.

„Nazywam Kaukaz »krajami pomiędzy«. Geograficznie kraje leżą między Europą, Azją, Rosją i Bliskim Wschodem. Kulturowo są na granicy, gdzie islam spotyka się z chrześcijaństwem, a demokracja z autorytaryzmem” – powiedział Thomas de Waal, autor książki Kaukaz: wprowadzeniew 2019 roku Sesja pytań i odpowiedzi.

„To zagmatwany, interesujący region, który jest pograniczem nie tylko pod względem geograficznym”.

Charakter Gruzji jako strefy tranzytowej wydaje się dezorientować organizacje międzynarodowe.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) wyklucza Gruzję z okresowej działalności gospodarczej perspektywy dla Europy. Eurostat, urząd statystyczny Komisji Europejskiej, również ignoruje ten kraj w swoim gabinecie regionów i miast, które obejmują całe terytorium Turcji.

Jednak Rada Europy, przyznając jej członkostwo w 1999 r., postrzegała Gruzję jako część europejskiej rodziny narodów. (Rada Europy jest organizacją praw człowieka o ograniczonej władzy i całkowicie niezwiązaną z instytucjami UE).

„Jestem Gruzinem, a zatem jestem Europejczykiem” – powiedział premier Gruzji Zurab Żwania, gdy jego kraj przystąpił do organizacji niecałą dekadę po rozpadzie ZSRR.

Triumfalne słowa Żwanii wywołały poczucie przynależności, które przekraczało granice geograficzne, a zamiast tego obejmowało wspólne więzi wykute w kulturze, wyznaniu i historii. W największym stopniu Cesarstwo Rzymskie dotarło aż na Kaukaz. Obszar znany dziś jako Gruzja nazywał się wtedy Colchis i Iberia.

„Ciekawe i trudne w koncepcji Europy jest to, że ludzie dosłownie kłócą się o to od co najmniej 2500 lat”, mówi Giancarlo Casale, profesor w Europejskim Instytucie Uniwersyteckim (EUI) ze szczególnym uwzględnieniem Imperium Osmańskiego i jego związki ze współczesnym światem.

„Za tymi argumentami kryje się predyspozycja do zdefiniowania Europy w określony sposób. Jednym ze sposobów definiowania jej jest chrześcijańska. Więc jeśli chcesz widzieć Europę jako chrześcijańską, to nieuchronnie ma sens, że Gruzja powinna być w tym, ponieważ nawet jeśli nie jest tam na Kaukazie Środkowym jest to jedna z najstarszych cywilizacji chrześcijańskich świata”.

„Brak jednoznacznej zgody”

Dziś, gdy kontynent europejski staje się coraz bardziej połączony, pozbawiony granic i cyfrowy, jego prawdziwy charakter, a tym samym jego granice, wykraczają poza sferę fizyczną, która charakteryzowała stare imperia. Tendencja ta wydaje się być odwrócona przez prezydenta Władimira Putina.

Czynniki konceptualne, takie jak przynależność polityczna i struktury społeczne, mają obecnie większy wpływ na kształtowanie zbiorowego poczucia europejskości. Ten abstrakcyjny wymiar wydobył się na pierwszy plan podczas inwazji Rosji na Ukrainę, aktu wojny, który uczynił z Kijowa swego rodzaju frontowego obrońcę zachodniego modelu demokracji.

„Dwa miesiące temu nie słyszałem, by ktokolwiek mówił, że Ukraina jest krajem europejskim, ponieważ niezależnie od tego, czy jest to demokracja, czy nie, nie było wątpliwości, czy wejdzie ona do Unii Europejskiej” – powiedział w nagraniu wideo dla Euronews Casale. wywiad.

„Można zobaczyć, jak szybko tego rodzaju dyskursy mogą zmienić aktualną politykę i jak ludzie myślą o tym, kim chcą być jako Europejczycy i jak inne kraje dopasowują się do tego modelu”.

Ta elastyczna interpretacja tego, czym jest Europa, może wygładzić drogę do unijnych ambicji Gruzji, a przynajmniej do uzyskania statusu kandydata. Formalna zmiana otworzyłaby drzwi dla Instrumentu Pomocy Przedakcesyjnej (IPA), wielomiliardowego program finansowy który pomaga krajom przeprowadzić niezbędne reformy, aby zbliżyć się do porządku prawnego UE.

Cypr, kraj należący geograficznie do Azji Mniejszej, ale w większości chrześcijański i greckojęzyczny, skorzystał na tym elastycznym porozumieniu, przystępując do bloku w ramach fali rozszerzenia z 2004 r., kiedy to zdecydowana wola polityczna rozszerzenia UE silniejszy niż dzisiaj.

Kraje bałkańskie z dużą populacją muzułmańską, takie jak Albania oraz Bośnia i Hercegowina, również zostały zaakceptowane jako aspirujący członkowie, chociaż ich los pozostaje w najlepszym razie niepewny.

„Nie ma jednoznacznej zgody co do tego, co oznacza „państwo europejskie”. Wymóg ten można odczytywać z różnych perspektyw, w tym z punktu widzenia geograficznego, kulturowego, politycznego i strategicznego”, Corina Stratulat, starszy analityk w European Policy Centre (EPC), która bada rozszerzenie UE, mówi Euronews.

Gotowość Brukseli do wywrócenia mapy Europy do góry nogami nie jest jednak nieskończona.

W 1987 roku propozycja Maroka o przystąpienie do Wspólnot Europejskich, poprzednika UE, została odrzucona, ponieważ nie jest to kraj europejski. Jednak, jak zauważa Stratulat, wniosek Turcji wysłany w tym samym roku został „przyjęty pomimo jej położenia geograficznego w Azji”.

Wrażliwość polityczna dotycząca procesu akcesyjnego do UE, w którym stolice muszą jednomyślnie oświetlać każdy krok proceduralny, sugerują, że ostateczna mapa kontynentu zostanie narysowana najpierw przez premierów, a później doszlifowana przez kartografów.

„Czy projekt europejski jest motywowany głównie geografią, czy innymi względami ekonomicznymi i strategicznymi/bezpieczeństwa? Czy geografia może być kluczową kwestią w epoce zdefiniowanej przez internet i globalizację, gdzie odległości i granice nic nie znaczą? ?” zastanawia się Stratulat.

„W zależności od tego, jak państwa członkowskie odpowiedzą na te pytania, określi, jak daleko Unia może się rozciągnąć”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj