W pobliżu linii frontu we wschodniej Ukrainie pełno jest snajperów i sceptycyzmu

0
344

W starym kompleksie przemysłowym w mieście Awdijewka, kilka kilometrów od linii frontu we wschodniej Ukrainie, na podłodze walają się wraki ciężarówek i porzuconych maszyn.

Znaki na drodze ostrzegają przed niebezpieczeństwem snajperów, a drzwi w starej hali fabrycznej są podziurawione kulami po wojnie, w której od 2014 r. zginęło 14 000 osób, według Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Wybuchła ona w 2014 r. po tym, jak Moskwa zaanektowała Krym, a wspierani przez Rosję separatyści ogłosili niepodległość dwóch regionów na wschodzie Ukrainy – Doniecka i Ługańska – od Kijowa.

Od tego czasu separatyści walczą z siłami ukraińskimi, choć w ostatnich latach ich intensywność zmalała w wyniku prób zawarcia układu pokojowego.

Awdijewka na razie milczy, ale USA ostrzegają, że zbliża się rosyjska inwazja na Ukrainę. Moskwa wielokrotnie zaprzeczała temu zarzutowi.

Porucznik Oleksiy, lat 22, przemierzając śliską halę fabryczną, powiedział Euronews, że sytuacja jest napięta.

„Każdego dnia otwierają ogień z pozycji wroga – czasem jest wycelowany, czasem nie” – powiedział. – Próbują nas gdzieś złapać. Bardzo często pokazują tu swoją obecność. Niczego nie ukrywają.

Mówi, że największym problemem w 2022 roku są snajperzy. Inny żołnierz, ustawiając peryskop na posterunku, pokazuje wspierane przez Rosjan pozycje separatystów 70 metrów dalej.

„Staramy się poruszać jak najmniej, ale oni próbują nas zwabić. Wystrzelą gdzieś w jakimś kierunku, a snajper będzie siedział i czekał, aż wyjdziemy, by oddać strzał. Potem strzelają – dodaje Oleksiy.

Tutejsi żołnierze nie wierzą, że Rosja rozpocznie nową inwazję na Ukrainę, pomimo ponad 100 000 rosyjskich żołnierzy w pobliżu granicy z Ukrainą z artylerią, pociskami i samolotami. Rosja powiedziała w ostatnich dniach, że wojska wracają do swoich garnizonów, ale NATO i USA twierdzą, że jeszcze nie widzieli na to żadnych dowodów.

NATO zapowiedziało, że nie wyśle ​​żołnierzy na Ukrainę w przypadku rosyjskiej inwazji. Zamiast tego kraje zachodnie ostrzegają przed surowymi sankcjami, takimi jak zamknięcie gazociągu Nord Stream 2, osobiście wymierzone sankcje wobec urzędników Kremla i możliwość odłączenia Rosji od systemu bankowego Swift.

„Absolutnie zjednoczeni”

W ostatnich dniach odbyło się kilka spotkań między krajami zachodnimi, próbując przygotować sankcje. Między innymi po wizycie w USA kanclerz Niemiec Olaf Scholz powiedział, że Niemcy i USA są „całkowicie zjednoczone” w odpowiedzi na Rosję.

Na początku tego tygodnia prezydent Francji Emmanuel Macron odwiedził swojego rosyjskiego odpowiednika Władimira Putina w Moskwie, aby przedyskutować sposób uniknięcia wojny. Rosja domaga się od Zachodu gwarancji bezpieczeństwa, takich jak powstrzymanie rozszerzenia NATO, ograniczenie ćwiczeń wojskowych we wschodniej Ukrainie oraz publiczne stwierdzenie, że Ukraina nigdy nie stanie się częścią NATO.

Stany Zjednoczone odrzuciły te żądania.

Okopy są błotniste, śliskie i głębokie. Żołnierze są rozrzuceni na kilku pozycjach, a wróg znajduje się w pobliżu. Krajobraz pokryty jest śniegiem i lodem lub błotem. 44-letni sierżant Oleg stoi na słupie na końcu długiego wykopu.

„Sytuacja jest teraz stabilna i spokojna”, mówi Oleg, który usłyszał wiadomość o potencjalnej nowej inwazji Rosji na Ukrainę, „Ta wiadomość nie jest dla nas nowością. Nas to nie dotyczy. Rosja może zaatakować, ale my nie. Moim zdaniem Rosja nie zaatakuje”.

„Naszą sprawą jest stać tutaj na stanowiskach, co robię. Reszta, wszystko dookoła, to nie nasza sprawa” – powiedział.

Kilka kilometrów od linii frontu 50-letnia Olga Popowa spędza większość dnia, pomagając starszym ludziom w Awdijewce, w tym swojej matce.

„Spędziłam już trochę czasu w Rosji i mogę ci to powiedzieć”, powiedziała Popowa, „Żaden zwykły lud po tej stronie granicy lub w Rosji nie chce tej wojny. Chodzi o politykę”.

Popova powiedziała, że ​​marzy o pokoju, ale wie, że może to nie być możliwe.

„Na nas, którzy tu jesteśmy, nie mamy wpływu”.

Jednym z problemów między Rosją a Ukrainą jest tak zwany układ pokojowy Mińsk II, podpisany w 2015 roku, który wstrzymał wiele walk na wschodzie Ukrainy i miał na celu wyznaczenie mapy drogowej dla trwałego pokoju.

Ale Rosja i Ukraina inaczej zinterpretowały tę umowę. Mińsk II mówi, że powinno się odbyć głosowanie na terenach zajętych przez separatystów, aby zadecydować o ich przyszłości, ale podczas gdy Ukraina chce odzyskać pełną kontrolę przed takim głosowaniem, Rosja twierdzi, że należy je przeprowadzić, tak jak jest teraz.

„Wojna była tak straszna w 2015 roku. Nie mogę nawet myśleć o tym, żeby zaczęła się od nowa” – powiedziała Popova.

Wychodząc na zewnątrz wśród opuszczonych domów i budynków fabrycznych, porucznik Oleksiy powiedział, że rozumie, iż wielu tutejszych mieszkańców po prostu pragnie spokoju. Sytuacja ludzi w pobliżu frontu pogorszyła się, ponieważ wstrzymano inwestycje, zamknięto fabryki i zlikwidowano miejsca pracy.

Wiele tutejszych społeczności zmaga się z brakiem wody i przerw w dostawie prądu. Ołeksij powiedział, że rozumie, iż mieszkańcy chcą pokoju, ale nie wierzy, że Ukraina może poświęcić zbyt wiele, aby go osiągnąć.

„Musimy odzyskać nasze terytoria. Kiedy Ukraina odzyska swoje terytoria, nadejdzie pokój” – powiedział. „Kiedy wszystko wróci do granic 2013 roku, to się skończy”.

Każdego dnia tygodnia Uncovering Europe przedstawia europejską historię, która wykracza poza nagłówki. Pobierz aplikację Euronews, aby otrzymywać codzienne powiadomienia o tym i innych powiadomieniach o najświeższych wiadomościach. Jest dostępny na Apple i Androida.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj