Wojna z Ukrainą: Czy ostrzeżenia Rosji w Europie Wschodniej znalazły się w głuchych uszach?

0
82

Przez lata przywódcy polityczni w Europie Środkowej i Wschodniej ostrzegali przed bezpośrednim niebezpieczeństwem stwarzanym przez Rosję, a teraz – w obliczu inwazji Moskwy na Ukrainę – niektórzy obwiniają zachodnich Europejczyków, że nie zważali na te ostrzeżenia.

Dzień po ataku Rosji ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski zaatakował widoczny brak zachodniego wsparcia udzielonego jego rządowi, mimo że rosyjskie wojska od miesięcy gromadzą się na granicach Ukrainy.

„Dzisiaj rano samotnie bronimy naszego państwa. Podobnie jak wczoraj, najpotężniejsze siły świata patrzą z daleka” – powiedział. „Czy wczorajsze sankcje przekonały Rosję? Słyszymy na naszym niebie i widzimy na naszej ziemi, że to nie wystarczy”.

Następnego dnia Zełenski oskarżył kilka zachodnioeuropejskich rządów o „egotyzm”, „arogancję” i „ugłaskanie” w ich odpowiedzi na rosyjskie zbrojenia.

Kilku przywódców Europy Środkowej i Wschodniej, którzy od lat ostrzegali przed zagrożeniami ze strony Rosji, było równie zjadliwych.

– Nie ma dziś czasu na tego rodzaju nieustępliwy egoizm, jaki obserwujemy w niektórych krajach zachodnich, w tym niestety w Niemczech – powiedział w zeszłym tygodniu w Berlinie premier Mateusz Morawiecki przed spotkaniem z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem.

„Czuję tu Monachium”

Odkąd Rosja zaczęła gromadzić swoje wojska na granicach Ukrainy w listopadzie, analogią dla analityków i polityków było porozumienie monachijskie, kiedy w 1938 r. Francja i Wielka Brytania próbowały uniknąć konfliktu z nazistowskimi Niemcami poprzez odstąpienie Sudetów od Czechosłowacji.

„Mam nadzieję, że się mylę, ale czuję tutaj zapach „Monachium” – powiedział w grudniu zeszłego roku Marko Mihkelson, szef komisji spraw zagranicznych w parlamencie Estonii.

Frustracja odczuwana przez niektórych mieszkańców Europy Środkowej i Wschodniej nie jest nowa.

Przez lata uważali się za pomijanych na spotkaniach UE i odizolowani w wzywaniu do silniejszego NATO. Chorwacja, Estonia, Łotwa, Polska, Litwa i Rumunia to tylko niektóre z 10 państw NATO – na 30 – które faktycznie przeznaczają mandatowe 2% PKB na obronę.

Kilka państw, w tym Węgry, zostało oskarżonych o podważanie europejskiej solidarności i rozbicie bloku w stosunkach z Moskwą i Pekinem, jednak mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej wskazują, że głównymi partnerami handlowymi Rosji i Chin są kraje Europy Zachodniej.

Polska, Ukraina i kraje bałtyckie są zagorzałymi przeciwnikami gazociągu Nord Stream 2, który bezpośrednio łączy Rosję z Niemcami, głównym europejskim odbiorcą rosyjskiego gazu ziemnego. Jednak kolejne rządy niemieckie kontynuowały ten planowany projekt energetyczny, mimo że znacznie zwiększył on zależność Niemiec od Moskwy.

W zeszłym tygodniu Scholz wniósł o zawieszenie certyfikacji Nord Stream 2 po inwazji Rosji na Ukrainę.

Niewiele było na drodze do europejskiej solidarności po tym, jak Czechy w zeszłym roku wydaliły kilkunastu rosyjskich urzędników po tym, jak czeskie agencje wywiadowcze połączyły rosyjskich agentów wojskowych z masową eksplozją składu amunicji w pobliżu Vrbetice w październiku 2014 roku, „największą eksplozją na europejskiej ziemi od wojny jugosłowiańskie”, według analityka.

„Poszukiwanie duszy i oskarżenia”

Jest również frustracja z powodu „trwale daremnych prób” francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona, by pośredniczyć w sprawach Europy Środkowej i Wschodniej z Rosją, dodał Kevin Curran ze Association for International Affairs, think tanku z siedzibą w Pradze.

„We wszystkich tych kwestiach i nie tylko, wielu przywódców i obywateli Europy Środkowej i Wschodniej poczuje się zmuszonych do napawania się ich ostrzeżeniami, które przez tyle lat nie były słyszalne. Pod wieloma względami jest to uzasadnione” – dodał Curran.

Richard Q. Turcsányi z Uniwersytetu Palackiego w Ołomuńcu opisał rosyjską inwazję jako zaskakującą wielu analityków. „Jasne jest jednak to, że ci, którzy ostrzegali przed Rosją jako zagrożeniem dla bezpieczeństwa, będą mieli swój moment – ​​wiele z nich to kraje Europy Środkowej i Wschodniej” – powiedział.

„Kraje Europy Zachodniej były bardziej skłonne do współpracy [towards Russia], co oczywiście bardzo się teraz zmieni” – powiedział Turcsányi, zauważając, że niemiecki rząd szybko odłożył w zeszłym tygodniu projekt gazociągu Nord Stream 2. Wbrew niektórym oczekiwaniom zachodnie demokracje uzgodniły również w ostatni weekend, że wykluczą szereg rosyjskich banków z międzynarodowego systemu płatności Swift.

„Oczywiście będą się pojawiać pewne badania duszy i oskarżenia o to, kto miał rację, a kto nie, ale nie sądzę, że jest to szczególnie przydatna ścieżka myślenia” – dodał Turcsányi.

Inni komentatorzy z Europy Środkowej i Wschodniej są zgodni.

„Niezdecydowanie Zachodu i niechęć do ukarania Rosji za poprzednią agresję z pewnością są powodem, dla którego Władimir Putin uważał, że (może) zaatakować Ukrainę” – powiedziała Veronika Víchová, szefowa programu Kremlin Watch w Europejskim Centrum Wartości. dla Polityki Bezpieczeństwa, think-tankiem.

Putin przez lata stawał się coraz śmielszy, a Zachód ciągle sygnalizował, że nie będzie odpowiednio kosztował tak agresywnych zachowań – dodała.

Ale „gra w obwinianie” nie rozwiąże teraz sytuacji” – powiedziała Víchová. „Do transatlantyckiego świata demokratycznego należy uświadomienie sobie, że Rosja nie jest zainteresowana nadchodzącą dyplomacją i że tylko ściśle ukierunkowane i skuteczne sankcje mają szansę zmienić sytuację”.

Nie wszystkie państwa wschodnie i centralne były nieufne wobec Rosji

Curran ze Stowarzyszenia Spraw Międzynarodowych zauważył, że nie można zapominać, że przedstawiciele Serbii, Węgier i Słowacji w niedawnej historii dość popierali rosyjskie narracje.

„Nie możemy zrewidować narracji Europy Środkowej i Wschodniej, aby były powszechnie nieufne wobec Rosji” – powiedział.

Rzeczywiście, narracja, że ​​Europa Zachodnia była zbyt miękka w stosunku do Rosji i nie słuchała ostrzeżeń z Europy Środkowej i Wschodniej, jest bardziej złożona.

Autokratyczny premier Węgier Viktor Orban był kluczowym sojusznikiem Putina. Czeski prezydent Milos Zeman jest znany z zajmowania prorosyjskich stanowisk od czasu swojego wyboru w 2013 roku.

Odnośnie rosyjskiej aneksji Krymu od Ukrainy w 2014 r. Zeman określił ją później jako „nieodwracalną” i wezwał rządy europejskie do zniesienia sankcji wobec Moskwy.

Zeman zakwestionował agencje wywiadowcze swojego kraju, kiedy powiedziały w zeszłym roku, że uważają, że za eksplozją Vrbetice stoją rosyjscy aktorzy, twierdząc, że jego kraj powinien unikać „histerii” i „spekulacji” na temat rzekomego zaangażowania Rosji.

Innym politykiem regionalnym, który często obierał agendę prorosyjską, jest były premier Słowacji Robert Fico, który również sprzeciwiał się sankcjom wobec Moskwy po aneksji Krymu w 2014 roku.

To nie tylko elity polityczne. Badanie opublikowane pod koniec ubiegłego miesiąca przez ankietera Focus wykazało, że 44% Słowaków uważa, że ​​USA i NATO są odpowiedzialne za rosnące napięcie na Ukrainie, a tylko 34% uważa, że ​​winę ponosi Rosja. Wyniki różniły się znacznie w zależności od grup wiekowych, przy czym więcej Słowaków w wieku 25-34 lat obwiniało Rosję niż NATO i USA, podczas gdy osoby w wieku 65 lat i starsze rzadziej obarczały Rosję odpowiedzialnością.

Inwazja na Ukrainę może zmienić zdanie

Analitycy uważają, że prorosyjskim politykom z Europy Środkowej i Wschodniej może być teraz znacznie trudniej utrzymać swoje stanowisko. „Spodziewam się, że niektórzy z nich podwoiliby swoje pozycje, ale niektórzy zmieniliby zdanie”, powiedział Turcsányi z Uniwersytetu Palackiego w Ołomuńcu.

24 lutego, zaledwie kilka godzin po rozpoczęciu przez Rosję inwazji na Ukrainę na pełną skalę, czeski prezydent Zeman nazwał działania Rosji „niesprowokowanym aktem agresji” i „zbrodnią przeciwko pokojowi” i zażądał od czeskiego rządu nie tylko słów, ale czynów.

Przyznał też, że mylił się co do Moskwy. „Kilka dni temu powiedziałem, że Rosjanie nie są szaleni i nie zaatakują Ukrainy. Przyznaję, że się myliłem.

„Nieracjonalna decyzja kierownictwa Federacji Rosyjskiej wyrządzi znaczne szkody samemu państwu rosyjskiemu” – powiedział.

Co bardziej zaskakujące, premier Węgier Orbán szybko potępił Moskwę.

„Rosja zaatakowała dziś rano Ukrainę siłą wojskową” – powiedział Orban w nagraniu wideo na Facebooku w zeszły czwartek. „Wspólnie z naszymi sojusznikami z Unii Europejskiej i NATO potępiamy działania militarne Rosji”.

Minister spraw zagranicznych Orbána, Peter Szijijarto, dodał, że „stanowisko Węgier jest jasne: stoimy przy Ukrainie, stoimy przy integralności terytorialnej i suwerenności Ukrainy”.

Rządy prawie wszystkich państw Europy Środkowej i Wschodniej, w tym Bułgarii i Rumunii, teraz wyraźnie potępiły inwazję Putina. Nawet Aleksandar Vucic, prezydent Serbii, bardzo bliski partner Moskwy, określił naruszenie przez Rosję integralności terytorialnej Ukrainy jako „bardzo złe”, chociaż Belgrad sprzeciwia się sankcjom wobec Moskwy.

„To dzięki temu bardziej zjednoczony głos będzie mógł wyłonić się w Europie Środkowej i Wschodniej” – powiedział Curran.

„Ten głos, teraz zjednoczony, z pewnością będzie słyszany w całej Europie Zachodniej. Moim zdaniem głosy te nie mogą cofać się w czasie, aby napawać się poprzednimi ostrzeżeniami, ale zamiast tego zwracać się do ważnych kolejnych kroków”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj