-
W wyniku eksplozji i pożaru w kurorcie Crans-Montana w Szwajcarii zginęło około 40 osób, a 100 zostało rannych.
-
Rzecznik polskiego MSZ potwierdził, że ambasada RP w Bernie współpracuje z lokalnymi służbami i innymi konsulatami.
-
Przyczyną tragedii mogły być zimne ognie, umieszczone w butelkach po szampanie, które doprowadziły do pożaru.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że z powodu eksplozji w kurorcie narciarskim zginęło kilkadziesiąt osób, a około 100 zostało rannych.
Szwajcaria. Eksplozja w sylwestra. MSZ komentuje
„W związku z pożarem w Crans-Montana, szwajcarskim kurorcie, Ambasada RP w Bernie pozostaje w kontakcie z lokalnymi służbami – policją oraz ratownikami medycznymi – a także z placówkami konsularnymi innych państw” – czytamy w komunikacie Wewióra.
Jak zaznaczył rzecznik MSZ, na tę chwilę polski resort nie posiada informacji, aby wśród poszkodowanych byli obywatele Polski.
„Sytuacja jest monitorowana na bieżąco” – zaprewnił Maciej Wewiór we wpisie na X.
Rzecznik MSZ podał dalej także wpis polskiej ambasady w Szwajcarii, w którym placówka dyplomatyczna apeluje do naszych rodaków, by w przypadku potrzeby pomocy konsulatnerj zgłaszali się na numer konsula dyżurnego +41 798 211 315.
Szwajcaria. Pożar w kurorcie. Powodem zimne ognie?
Do tragicznej w skutkach eksplozji doszło w czasie nocy sylwestrowej w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana na południu kraju.
Z cytowanych przez szwajcarską telewizję RTS relacji świadków i wstępnych ustaleń śledztwa wynika, że to ogień spowodował eksplozję, a nie – jak informowano wcześniej – był jej konsekwencją.
Ten, jak wynika z relacji świadków, miały wywołać zimne ognie, które umieszczone były w butelkach po szampanie.
– Kelnerki niosły butelki szampana z zimnymi ogniami i trzymały je blisko sufitu, co spowodowało pożar – powiedział jeden ze świadków. – Jedna kelnerka stała na ramionach drugiego kelnera, a butelka i iskry znajdowały się zaledwie kilka centymetrów od sufitu – wyjaśnił drugi.
Eksplozja w Szwajcarii. Kilkadziesiąt ofiar, setka rannych
Z informacji lokalnych władz wynika, że w wyniku tragedii zginęło około 40 osób, a kolejne 100 zostało rannych.
– Biorąc pod uwagę skalę wydarzenia z minionej nocy, władze kantonu podjęły decyzję o ogłoszeniu stanu wyjątkowego – powiedział radny Stephane Ganzer podczas konferencji prasowej.
Co więcej, w celu przetransportowania rannych zmobilizowano 10 śmigłowców oraz 40 karetek. Z doniesień mediów wynika, że szpitale w kantonie Valais, gdzie doszło do zdarzenia, są przepełnione. Ranni są kierowani do innych regionów.
-
Potężny atak Rosji w sylwestrową noc. Uderzyli w obwód sąsiadujący z Polską
-
Sylwester inaczej niż zwykle. Tak Kościół zamyka stary rok


